Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tołpa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tołpa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 stycznia 2016

Ulubieńcy roku 2015 - Kosmetyczne odkrycia w minirecenzjach

Hej Kochane! Nowy rok powoli się rozkręca, ale ja postanowiłam jeszcze na chwilę wrócić myślami do 2015. Dziś opowiem Wam o kosmetykach, które urzekły mnie w ubiegłym roku, zapraszam do lektury!:) Kolejność jest całkowicie przypadkowa!
 Na pierwszy ogień idzie woda termarna Uriage, o której pisałam już TUTAJ. Uwielbiam ją od baardzo dawna, ale w tym roku szczególnie często mi towarzyszyła. Celowo nie zdjęłam ceny - warto wiedzieć, że w Super Pharm ta woda niemal zawsze jest w cenie 13,99zł. W innej cenie nie kupuję, zawsze jednak robię spore zapasy jeśli jest niedroga. I tak obecnie jedną buteleczkę mam w użyciu, a dwie kolejne czekają w zapasie. I'm addicted!
 Kiedy akurat nie używam Uriage, sięgam po tonik matujący Avene - Cleanance MAT lotion. Całkiem nieźle matuje, nie wysusza mimo że jest nieco alkoholowy. Jest wydajny i uspakaja moją cerę. Zawsze miałam ochotę sięgnąć po jeden z toników od Clinique, ale ten został mi polecony jako lepszy i tańszy, więc zostałam mu wierna. Jak na razie to najlepszy tego typu produkt jaki miałam do tej pory.
 Jeśli chodzi o zapachy, bardzo lubię używać DKNY Be delicious, którym zaraziła mnie Paulina <3, ale jeszcze bardziej rozkochał mnie w sobie Adidas Born Original, który dostałam w prezencie od mojej kochanej kuzynki Sarah - dziękuję!:* Jest rewelacyjny - słodki, kobiecy, z pazurem. Zawsze dostaję na jego temat wiele komplementów, a jego trwałość robi wrażenie. 
Podkładu mineralnego Neauty minerals używam o bardzo dawna, systematycznie. Zdradzam go z podkładami w płynie tylko przy okazji większych wyjść i imprez, ale na co dzień ufam tylko Neauty!
 Jeśli jednak sięgam po płynne podkłady, ulubionym gadżetem do ich nakładania jest gąbeczka Ebelin. Świetnie współgra z matowymi podkładami, jest tania i mięciutka.
 Czarowi balsamu do ust EOS uległam i ja. Produkt bardzo dobrze radzi sobie z nawilżeniem ust, a wersja miętowa to coś dla mnie - ma słodki smak i lekko chłodzi. Lubię i używam systematycznie.:)
 Antyperspirant w kulce Nivea double effect okazał się najlepszym jakiego kiedykolwiek używałam, więc zrobiłam sobie jego spory zapas. Spełnia swoje zadanie, do tego miło pachnie, nie podrażnia pach i szybko się wchłania. Chyba nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się pisać tutaj o antyperspirancie, ale niech będzie!:)
 Szampon do włosów biała wierzba Tołpy to mój absolutny hit. Obecnie używam już chyba czwartej buteleczki, dzieląc się z narzeczonym który również bardzo go polubił. Jest idealny dla osób, których skóra głowy lubi płatać psikusa.
 Kosmetyki Soap&Glory również wkupiły się w grono najlepszych. O kremie do rąk pisałam już TUTAJ. Krem do stóp jest równie świetny, masełko do ciała pachnie przepięknie i ma lekką konsystencję, przy czym daje długotrwałe nawilżenie. Żel pod prysznic jest wydajny jak żadnej inny, pachnie jak masło i krem do rąk - czyli wyśmienicie i do tego delikatnie nawilża skórę. Uwielbiam je wszystkie.:)
 Jako absolutna fanka glinek w pielęgnacji skóry twarzy nie mogłam przejść obojętnie obok maseczki Super Facialist, która zawiera w swoim składzie kwas salicylowy. Rewelacyjnie oczyszcza, radzi sobie z suchymi skórkami i rozjaśnia ciemne plamki i przebarwienia. Używam systematycznie 2 razy w tygodniu i jak tylko mi się skończy zamówię następną!
Kolorówki tutaj niewiele, ale ten produkt to moja perełka. Bez pomadki L’Oreal, Color Riche Extraordinaire Liquid Lipstick moj makijaż nie istniał. Mój kolor to Nude vibrato, jestem nim zauroczona.:) Traktuję ten produkt bardziej jako błyszczyk niż pomadkę - daje ustom piękny połysk i je otula, chociaż trzeba przyznać że krycie ma lepsze niż typowe błyszczyki. Trwałość ma dobrą, jak na błyszczyk. Typowe pomadki trzymają się na ustach znacznie dłużej. Mimo wszystko uzależnia.:)

EDIT: Nie wiem jak to się stało, że zapomniałam wspomnieć o moich ukochanych hybrydach, ale szybko nadrabiam ten brak. Semilac spędził na moich paznokciach dobre kilka miesięcy i nigdy mnie nie zawiódł. Obecnie nie mogę malować paznokci do pracy, ale jak tylko zdarza się dłuższa przerwa (jak ta świąteczna), od razu robię sobie mani.:)
Moje manicurowe poczynania z udziałem Semilac możecie podziwiać TUTAJ

piątek, 15 maja 2015

Tołpa, Dermo Body, Bust, Serum wypełniające biust - stanik w kremie?

Witajcie! Dziś opowiem Wam o produkcie, na który nigdy bym się nie skusiła, gdyby nie... pozytywne opinie na wizazu. Tołpę bardzo lubię, więc we wszystkie wizazowe ochy i achy od razu uwierzyłam i kilka miesięcy później dojrzałam do decyzji o zakupie swojego pierwszego serum wypełniającego biust z serii dermo body. Czy u mnie też było tak różowo? A może pierwsze opakowanie będzie ostatnim? Przekonajcie się czytając dzisiejszego posta, zapraszam!:) 
 Od producenta:
 Cena: Ok 45zł/150ml
Moja opinia: Kiedy ten niepozorny beżowy kremik do mnie przybył, byłam go bardzo ciekawa. Chciałam w końcu dowiedzieć się o co tyle krzyku! 
Pierwszym, co mnie w nim ujęło, był jego zapach. Jaki on jest śliczny! Pachnie zmysłowo i kobieco, jak perfumy, a do tego dość długo utrzymuje się na skórze, ale przy tym nie jest męczący czy nachalny. Wiele o nim czytałam, ale nie sądziłam, że tak bardzo mi się spodoba.
Druga sprawa - opakowanie. Tubka, którą widzicie to nic, zwyklak, ale bardzo podoba mi się papierowe pudełeczko, w które była zapakowana. Na zdjęciach go nie ujęłam, bo... je potargałam! A tak, podarłam! A to dlatego, że w środku - po wewnętrznej stronie pudełeczka - wydrukowane były kolejne porady producenta, min. jak powinno się masować biust. Ciekawe rozwiązanie, z którym spotkałam się już przy okazji kremu z filtrem od SVR (SVR, Lysalpha, Creme Haute Protection SPF 50 dla skóry mieszanej i tłustej, trądzikowej KLIK), a co najważniejsze oszczędność papieru, bo w końcu te wszystkie informacje nie zostały wydrukowane na osobnej kartce.
Przejdźmy do aplikacji. Serum jest lekkie, bardzo wydajne i pozwala na wykonanie krótkiego masażu podczas aplikacji. Masaż kończymy wtedy, gdy serum się wchłonie, a dzieje się to w idealnym momencie, ponieważ wchłania się dość szybko, ale daje nam wystarczająco dużo czasu na popracowanie nad nim. A jak już się wchłonie to nie pozostawia po sobie absolutnie żadnej lepkości, ani warstewki. Nie ma też żadnych plamek na skórze, ani niedoskonałości. Możemy w ogóle zapomnieć, że cokolwiek stosowałyśmy, gdyby nie... efekty!
A efekty są, ponieważ moim zdaniem to serum to nic innego jak stanik w kremie. Po dłuższym, systematycznym jego używaniu wyraźnie widać jak piersi stają się pełniejsze, ale to nie dlatego, że cudownie nam rosną, oj nie! Taki efekt gwarantuje nam fakt, że skóra staje się bardziej napięta, a biust podniesiony. Myślę, że to serum nada się zarówno dla osób, które mają niewielkie piersi, jak ja (znacznie polepszy wizualnie ich sytuację i podziała profilaktycznie przed utratą jędrności), jak i dla tych, które mają spory biust i potrzebują poprawy jego kształtu, czy napięcia i ujędrnienia. 
Moja ocena: 5/5 Nic dodać, nic ująć. 

wtorek, 5 maja 2015

Tołpa, Dermo Face, Physio, Żel do mycia twarzy i oczu

 Hej Kochani! Ci z Was, którzy są ze mną dłużej, wiedzą jak bardzo lubię produkty Tołpy. Jakiś czas temu skusiłam się na kolejne zakupy w ich sklepie internetowym i tym razem mój wybór padł min. na żel do mycia twarzy i oczu z serii Physio. Zanim jeszcze poznałam płyny micelarne, bardzo lubiłam zmywać makijaż takimi żelami (bo wszelkie mleczka nie bardzo mi odpowiadają), więc pomyślałam że to coś idealnego dla mnie. Jesteście ciekawi jak się spisał?:)
Od producenta: Usuwa makijaż i zanieczyszczenia. jest delikatny i ma fizjologiczne pH, dzięki czemu można go używać również do mycia oczu. Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Odświeża i przywraca uczucie komfortu (szczególnie po zabiegach dermatologii estetycznej, nadmiernej ekspozycji słonecznej).
Cena: 26zł / 195ml
Moja opinia: Żel znajduje się w poręcznej buteleczce z pompką, która dozuje niewielką, ale w zupełności wystarczającą ilość produktu - jest bardzo wydajny. Zapewne wiele osób będzie mało problem z tym, że żel się nie pieni (no może czasem zdarzy się odrobinę czegoś na kształt piany) i jest bezzapachowy, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza. Miałam już tego typu produkty i wiem, że są dużo delikatniejsze od pozostałych. Ten niepozorny żel nie powoduje uczucia napięcia skóry po umyciu, ale z drugiej strony bardzo dobrze ją oczyszcza. Wystarczy jedna pompka żeby umyć dokładnie całą twarz i oczy, nawet jeśli mamy na nich makijaż. Nieraz już pominęłam zmywanie makijażu micelem i przeszłam od razu to tego żelu, a on ku mojej radości poradził sobie z nim bez problemu. Szybko rozprawia się zarówno z podkładem, jak i z tuszem do rzęs (nie używam wodoodpornego), a przy okazji przemywania twarzy hydrolatem widzę, że płatek higieniczny jest czysty, a demakijaż został wykonany dokładnie. Nie szczypie w oczy, chyba że dostanie się go do nich bardzo dużo. 
Nie wysusza skóry jak niektóre antytrądzikowe żele do twarzy, mam wrażenie że wręcz delikatnie ją łagodzi. Nie powoduje żadnych skórnych problemów, nie wyskakują mi żadne nowe niespodzianki. Dobrze oczyszcza nawet moją strefę T i problem z zaskórnikami się nie pogłębia.
Jakieś wady? Moim zdaniem cena. Kosztuje stanowczo zbyt wiele jak na tak małą pojemność.
Moja ocena: 5-/5 Baardzo się z nim polubiłam, ale przez cenę nie wiem czy do niego wrócę.

A Wy miałyście okazję go używać? 

A może znacie inny żel godny polecenia? :)

sobota, 11 kwietnia 2015

Tołpa, Botanic żel pod prysznic, amarantus


Hej Kochani!  Dziś będzie o produkcie, który zużyłam już jakiś czas temu, a jego zdjęcia robiłam jeszcze w ubiegłym roku - taki mały powrót do słoneczka!:)
Mowa o nawilżającym żelu pod prysznic od Tołpy. Zapraszam!
Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Cocoamphodiacetate, Cocamide DEA, Laureth-7 Citrate, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Lactate, Peat Extract, Amaranthus Caudatus Seed Extract, Glycerin, Lactic Acid, Parfum, Styrene/ Acrylates Copolymer, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol.
Cena: ok 15zł/200ml
Moja opinia: Żel mieści się w praktycznej i prostej buteleczce, jak na tołpę przystało. Produkt ma białą barwę, jest po części mleczny, ale i lekko przejrzysty. Jego zapach jest charakterystyczny dla całej serii amarantusowej, czyli subtelny, kuszący, oryginalny, kwiatowy - piękny! Wyjątkiem jest krem do rąk, który w swoim zapachu miał nuty cytrusowe, cała reszta pachnie absolutnie cudnie.
Jeśli chodzi o działanie - nie zawiodłam się. Wytwarza delikatną pianę, która przyjemnie otula ciało. Jego zapach jeszcze na chwilę po prysznicu pozostaje na skórze. Równie dobrze nadaje się jako płyn do kąpieli - tworzy sporo piany. 
Dobrze oczyszcza skórę i jest całkiem wydajny. 
Jeśli chodzi o nawilżenie - cudów nie ma, ale faktycznie czuję, że po umyciu tym produktem skóra nie jest napięta. Myślę, że faktycznie może delikatnie nawilżać, ale nie na tyle by nie użyć balsamu i być w pełni usatysfakcjonowaną z poziomu nawilżenia skóry. Chętnie sięgam po niego kiedy nie mam czasu na dalszą pielęgnację, bo wiem że wtedy spisze się znacznie lepiej niż wszystkie inne żele. 
Cena 15zł jak za 200ml żelu pod prysznic to raczej sporo, ale każdemu należy się czasem odrobina luksusu, prawda? :D 
Moja ocena: 5-/5 Za tą cenę do niego nie wrócę, ale jeśli natknę się na niego w korzystnej cenie to na pewno po niego sięgnę i może nawet wezmę więcej niż jedną buteleczkę, bo zapach jest wspaniały!:) 



Z tej serii opisywałam również:

-Nawilżający krem rozświetlający pod oczy

piątek, 6 lutego 2015

Tołpa, Botanic Dąb Paragwajski, Ujędrniający żel pod prysznic

Hej kochane! Dziś będzie o...
Ujędrniającym żelu pod prysznic! O tak! Wierzycie w takie możliwości myjadełka, czy tak jak ja traktujecie obietnice producenta z przymrużeniem oka?:>
Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Whead Protein, Peat Extract, Ilex Paraguariensis Extract, Coffea Arabica Bean Extract, Bambusa Arundinacea Stem Extract, Parfum, Acrylates/C10-C30 Alkyl Acrylate Crossopolymer, Xanthan Gum, Cetyl Hydroxyethylcellulose, Butylene Glycol, PEG-60 Almond Glycerides, Tetrasodium EDTA, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Caprylyl Glyco.l 

Cena: 21zł / 200ml

Moja opinia: Muszę przyznać, że zakochałam się w zapachu tego żelu. Jest niezwykle nietypowy i sama nigdy nie byłabym w stanie porównać go do czegokolwiek! Na szczęście z pomocą przychodzi opis producenta, gdzie jako "małe wielkie składniki" zostają wymienione takie cuda jak ekstrakt z liści dębu paragwajskiego, ekstrakt z nasion kawy, czy pędy bambusa. Mieszanka niezwykle świeża i orzeźwiająca. W żelu zatopione są bardzo malutkie drobinki, których zadaniem jest delikatny masaż skóry i to najprawdopodobniej głównie one mają zapewnić nam ujędrnienie skóry, czego jednak przy użyciu samego żelu nie zauważyłam. Bez względu na to jak bardzo lubię Tołpę, trudno mi uwierzyć, że żel pod prysznic może mieć działanie ujędrniające i ten go nie ma, a przynajmniej ja go nie widzę. Wierzę jednak, że podobnie jak moje ulubione mydełko kawowe (KLIK mydełko handmade, KLIK mydełko Mydlarni Powrót do Natury) może on wspomagać kurację antycellulitową, jeśli takową stosujemy.
Wracając do bardziej oczywistych właściwości - produkt bardzo delikatnie oczyszcza skórę, nie wysusza i nie podrażnia. Lekko się pieni, ale dla mnie to zbyt mało i niestety traci na wydajności. Myślę, że wydajność w stosunku do ceny jest bardzo niekorzystna i sama na pewno nie skuszę się na ten produkt w regularnej cenie, nawet mimo tego magnetycznego zapachu.
Moja ocena:4/5 Słaba wydajność i wysoka cena sprawiają, że czuję niedosyt! 

niedziela, 28 grudnia 2014

tołpa: botanic, amarantus - nawilżający krem-nektar do rąk

Hej kochane! Zima to trudny czas dla moich dłoni, więc kremy do rąk stają się nieodłącznym elementem mojej codzienności. Tym razem pod lupę biorę nawilżający krem-nektar do rąk Tołpy. Jesteście ciekawe jak się sprawił? Zapraszam do dalszej części posta!:)
Od producenta: Wyobraź sobie, że istnieje roślina, która ma w sobie tyle energii, że musi się nią dzielić. I wszystko pod jej wpływem staje się aksamitne, dobrze nawilżone i pełne blasku. Cały amarantus.
 Nasz botaniczny krem-nektar ma aksamitną konsystencję i urzekający zapach. Nawilża, uelastycznia skórę. Przywraca aksamitną gładkość i miękkość dłoni.
 małe wielkie składniki: torf tołpa.®, wyciąg z ziaren amarantusa, być może niektóre nasze składniki posiadają zagadkowe nazwy. Ale prawda jest taka, że żaden z nich nie znalazł się tutaj przypadkowo. I z tego jesteśmy dumni.
Ewentualne zmiany w wyglądzie produktu wynikają z zastosowania naturalnych składników aktywnych.
 Sposób użycia: nanieś krem-nektar na dłonie i wmasuj do wchłonięcia. Stosuj po każdym umyciu rąk. Najlepiej jest przechowywać nasz kosmetyk w temperaturze pokojowej (15–25C) oraz zużyć w ciagu 3 miesięcy po otwarciu.
0% alergenów, sztucznych barwników, PEG-ów, silikonów, oleju parafinowego, parabenów i donorów formaldehydu.
Tak: naturalny kolor, botaniczne składniki aktywne, fizjologiczne pH, konserwanty, opakowanie bezpieczne dla środowiska – poddawane recyklingowi.
Cena: 13,99zł / 75ml
Moja opinia: Odkryłam, że jestem dość wybredna w kwestii kremów do rąk, więc krem-nektar Tołpy miał niełatwe zadanie by sprostać moim wymogom. Przede wszystkim lubię gdy produkt szybko się wchłania i nie pozostawia na dłoniach lepkiej czy tłustej warstewki, tak żebym mogła od razu przejść do prowadzenia samochodu lub pisania notatek bez obaw, że ręce będą śliskie. Wymagam też natychmiastowego uczucia nawilżenia i wygładzenia dłoni, oraz przyjemnego zapachu. 
Nawilżający krem-nektar ma to wszystko, do tego ma niewielką pojemność (lubię takie, są dobre do torebki), a jego zapach jest subtelny, więc nie powoduje u mnie bólu głowy (ostatnio zbyt intensywne zapachy mnie drażnią). Można w nim wyczuć amarantus, jak w innych produktach tej serii, ale jest też lekko kwaśna nuta, która odróżnia go od reszty i zbliża raczej do środków czystości. Mimo wszystko zapach jest bardzo przyjemny i ilekroć ''częstuję" kremem znajomych, zawsze go komplementują. W kwestii nawilżenia i pielęgnacji dłoni nie mam żadnych zastrzeżeń, przy regularnym stosowaniu skóra jest delikatna i miękka, a uczucie ulgi i nawilżenia jest obecne już po jednorazowej aplikacji. Do gustu przypadła mi też oprawa graficzna produktu i wygodna w użytkowaniu tubka.

Moja ocena: 5-/5 Bardzo go lubię i właśnie dobijam denka, ale mały minusik przyznaję za zapach, który jest jeszcze ładniejszy w przypadku innych produktów z serii amarantus i spodziewałam się go również tutaj.:)
Z tej serii opisywałam również:

-Nawilżający krem rozświetlający pod oczy

piątek, 26 grudnia 2014

tołpa: botanic, czarna róża - regenerujący peeling-masaż do ciała

Hej kochani! Jak tam Wasze święta? Było coś fajnego pod choinką?:D U mnie prezenty były suuuuuuper i jeszcze raz wszystkim za nie dziękuję! Na pewno częścią z nich się Wam pochwalę.:)
A dziś będzie o pewnym przyjemniaczku mojej ulubionej marki...
Kliknij, aby powiększyć.
Cena: 36,99zł/180ml
Moja opinia: Ten peeling marzył mi się od dłuższego czasu, ale zawsze jakoś szkoda było mi na niego pieniędzy, więc cieszę się, że w końcu wpadł w moje ręce. Czytałam (i słyszałam) na jego temat wiele pozytywnych opinii i nie mogłam się doczekać aż sama go przetestuję.
Produkt przede wszystkim pięknie pachnie czarną różą, jest to zapach słodki i dość intensywny, ale nie przytłacza i bardzo umila używanie produktu. Utrzymuje się na skórze jeszcze na długo po aplikacji.
Peeling ma świetną konsystencję, jest gęsty i ma sporo olejków. Nie jest mocnym zdzierakiem i podczas pierwszego użycia byłam zawiedziona, ale jak już wyszłam spod prysznica, poczułam że mimo swojej delikatności, produkt bardzo dobrze radzi sobie z wygładzeniem skóry - brawo. Poza tym świetnie nadaje się do masażu. Po aplikacji na skórze pozostaje tłusty film, jednak nie jest on śliski i nie oblepia skóry, a po wytarciu ręcznikiem staje się na prawdę ledwo wyczuwalny. Pozostawia skórę nawilżoną i promienną, nie trzeba używać już żadnego balsamu.
Wydajność jest całkiem przeciętna, więc cena moim zdaniem jest jednak troszkę wygórowana jak za pojemność 180ml. 
Moja ocena: 5-/5 Świetny, ale minusik za cenę.:)

środa, 3 grudnia 2014

tołpa: spa bio, anti stress. kąpiel borowinowa do odnowy biologicznej - Relaks i odprężenie o zapachu lasu!

Hej dziewczęta! Dziś będzie o umilaczu kąpielowym, który ma wyjątkowe właściwości, zapraszam!:)
Cena: ok 30zł/270ml
Skład: Peat Extract, Polysorbate 20, Glycerin, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Leaf Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Salvia Sclarea (Clary) Oil, Cellulose Gum, Silica, Disodium EDTA, Disodium Phosphate, Citral, Linalool, Citronellol, Geraniol, Limonene, Methylparaben, Propylparaben, Methylisothiazolinone.
Moja opinia: Widzicie ten intensywny brązowy kolor buteleczki? Tak na prawdę buteleczka jest przejrzysta, a to właśnie borowinowy płyn jest odpowiedzialny za intensywne brązowe zabarwienie.
Jak można się domyślić - woda w kąpieli barwi się na żółtawo - brązowy odcień, co nie wygląda zbyt dobrze, ale kto skupia się na tym po ciężkim dniu? No właśnie, nikt. Tutaj ważne jest działanie!:)
Zapach produktu to intensywny zapach lasu, mega odprężający, a podczas choroby przynosi ulgę zatkanemu nosowi. Relaks przez duże "R".
Ja serwuję sobie taką kąpiel zawsze po długich i męczących piątkowych zajęciach na uczelni (do 21:00!), kilka chwil w wannie i od razu zapominam o całym świecie!
Poza działaniem relaksującym produkt dobrze myje, świetnie się pieni, no i jak wiadomo - borowina (torf), której mamy tutaj ok 84%, ma wspaniałe właściwości i genialny wpływ na nasze ciało. Producent poleca takie kąpiele po dużym wysiłku fizycznym, produkt ma zmniejszać dyskomfort powstały w wyniku przepracowania i przeciążenia i faktycznie to robi. Zapewne to właśnie dzięki borowinie w której kąpiele dają efekt krótkotrwałego miejscowego znieczulenia.
Producent zaleca wlanie ok 8 nakrętek płynu na wannę wody, jednak ja nigdy nie nalewam pełnej wanny wody, więc taka buteleczka wystarczy mi na długo.
Moja ocena 5/5: Zdaję sobie sprawę, że zapach lasu w kąpieli nie każdemu przypadnie do gustu, ja go uwielbiam. Nie ma nic lepszego niż kąpiel borowinowa po męczącym dniu.:)

czwartek, 13 listopada 2014

Tołpa: botanic, amarantus - nawilżający krem rozświetlający pod oczy

Hej kochane! Jeśli śledzicie mojego bloga uważnie, zapewne wiedzie, że uwielbiam kosmetyki marki tołpa. Co prawda kremy do twarzy tołpy kompletnie się u mnie nie sprawdzają (powodują rumień), ale cała reszta to zupełnie inna bajka, więc kiedy tylko skończył się mój pierwszy krem pod oczy Clinique, all about eyes, po prostu musiałam wypróbować to cudo!:)
Jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdził dzisiejszy bohater? Jeśli tak, to zapraszam do dalszej części posta!
Od producenta: Krem ma aksamitną konsystencję. Nawilża, rozświetla i wygładza skórę wokół oczu. Zwiększa elastyczność i ogranicza ucieczkę wody z naskórka. Rozjaśnia cienie pod oczami, przywraca blask i świeżość spojrzenia. 
małe wielkie składniki
Małe wielkie składniki: torf tołpa.®, ekstrakt z ziaren amarantusa, skwalan, hialuronian sodu, kompleks EyelissTM
Produkt hypoalergiczny, nie zawiera alergenów, PEG - ów, silikonów, oleju parafinowego, parabenów i donorów formaldehydu. 
Nanieś krem wokół oczu i na powieki. Delikatnie wklep opuszkami palców. Stosuj rano i wieczorem.
Cena: ok 25zł/10ml
Moja opinia: Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to oczywiście opakowanie. Uwielbiam aluminiowe tubki, które nie zasysają powietrza, można wycisnąć z nich krem do samego końca i nie trzeba wkładać paluchów żeby wydobyć produkt. Cała aplikacja jest bardzo higieniczna, a dzięki precyzyjnemu aplikatorowi jestem w stanie wydostać dokładnie tyle produktu, ile potrzebuję.
Kolejną sprawą jest kwiatowy, finezyjny zapach, typowy dla amarantusowych produktów tołpy, ja się w nim po prostu zakochałam. Rozświetlający efekt otrzymujemy dzięki pigmentom zawartym w kremiku, ma on barwę lekko beżową i jeśli po aplikacji przyjrzymy się skórze z bardzo bliska, to widać subtelny błysk drobinek (nie mylić z brokatem!). Efekt jaki otrzymujemy jest naturalny i promienny.
Produkt faktycznie ma aksamitną konsystencję i bardzo dobrze nawilża delikatne okolice oczu. Skóra po aplikacji jest też wygładzona i lekko napięta, co było dla mnie nowością, jednak szybko się przyzwyczaiłam i nawet stwierdziłam, że w jego poprzedniku od Clinique tego napięcia mi troszkę brakowało. Jeśli chodzi o rozjaśnienie cieni pod oczami to jest ono raczej subtelne, ale było widoczne zwłaszcza kiedy byłam chora i teoretycznie powinnam mieć ciemne worki pod oczami (tak zazwyczaj bywa przy przeziębieniu), a wyglądałam po prostu zdrowo. 
Kremu używam rano i wieczorem i tak też polecam go używać, bo jego termin przydatności to tylko 3 miesiące. Świetnie nadaje się pod makijaż, nie roluje się ani nic z tych rzeczy.:)
Moja ocena: 5/5 Jak dla mnie jest bardzo dobry i na pewno nie będzie to moja ostatnia tubka.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
o mnie
Moje zdjęcie
Witam! Jestem studentką filologii angielskiej, w wolnym czasie lubię czytać blogi o tematyce związanej z kosmetykami i wizażem jak i sama tworzyć swoje recenzje, stąd pomysł na założenie bloga. Postaram się by blog nie ograniczał się do tematyki kosmetyków, a dotyczył również innych dziedzin życia. Zapraszam do zaglądania tu częściej i obserwowania jak blog się rozwija!:)