Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 maja 2015

Krem / maska do rąk z olejem makadamia Balea Handcreme Pflege&Maske 2in1

Hej Kochane! Chociaż nie jestem wielką fanką kremów do rąk, zawsze jakiś mam w zapasie. Nigdy nie zapominam o tym, by potraktować nim dłonie przed snem, ale w ciągu dnia zdarza mi się w ogóle tego typu produktów nie używać. Pisałam już kiedyś, że nie przepadam za kremami, które zostawiają na dłoniach tłustą warstewkę i długo się wchłaniają, ale zapomniałam dodać, że na noc jest to u mnie dopuszczalne, a nawet mile widziane. Dzisiejszy bohater to produkt 2 w 1 - maska do rąk i krem w jednym. W dodatku zawiera olek makadamia i masło shea, więc jak można się domyślić - jest dość treściwy. Zobaczcie same jak przebiegała moja przygoda z kolejnym produktem Balea.
Od producenta: Bogaty w składniki pielęgnacyjne krem-maska do rąk. Formuła kremu z olejem z orzechów macadamia oraz masłem shea, pielęgnuję i wygładza spierzchnięte dłonie. Używać codziennie jak kremu, a raz w tygodniu aplikować dużą ilość i zostawić na ok 30 min aby składniki pielęgnacyjne zadziałały. Można również stosować na noc, w celu lepszych rezultatów zaleca się założenie bawełnianych rękawic. Rano dłonie są wypielęgnowane, odżywione i jedwabiście gładkie. Produkt przebadany dermatologicznie.
Moja opinia: Jak już wspominałam, ten krem należy do treściwych - w końcu może też służyć jako maska - ale o dziwo świetnie nadaje się też do nawilżania wysuszonych dłoni w ciągu dnia. Aplikuję go tylko w razie potrzeby (nie mam nawyku nawilżania dłoni po każdym ich myciu), a wtedy wchłania się całkiem nieźle i pielęgnuje dłonie bez zarzutu. Na pewno wchłania się odrobinę dłużej, niż moje ulubione kremy do rąk (tołpa amarantus - KLIK, Balea maślanka i papaja - KLIK), ale na prawdę nie jest źle. Jest też bardzo wydajny, zazwyczaj używam go w ilości prawie o połowę mniejszej niż w przypadku innych produktów tego typu. Na noc nadaje się wprost idealnie, wtedy pozwalam sobie na większą jego ilość, a rano dłonie są mięciutkie i wyglądają na zadbane. Szczególnie podoba mi się to, jak działa na moje pozadzierane skórki wokół paznokci. Dzięki niemu wszelkie zadziory goją się szybciej. W tej kwestii działa nawet lepiej niż specjalne produkty do skórek, które miałam okazję używać do tej pory. To pewnie zasługa oleju makadamia, który faktycznie jest wysoko w składzie, no i masła shea, które tak bardzo lubię. Gdybym miała bawełniane rękawiczki, to z przyjemnością nałożyłabym je na dłonie pokryte dużą ilością kremu, ale niestety jeszcze do tego zakupu nie doszłam, haha. Raz użyłam go w formie maski i na ok godzinę pozostawiłam na dłoniach jego grubą warstwę. Spisał się wtedy bardzo dobrze, moje dłonie były po tym dużo gładsze i odpowiednio nawilżone, znaczna część kremu się w nie wchłonęła, ale pozostała warstewka, którą starłam chusteczką.
Z takich mniej istotnych spraw - ma dobrze wyczuwalny zapach, który nazwałabym raczej neutralnym i niemęczącym. Nie jest ani specjalnie ładny, ani tym bardziej brzydki. Konsystencja z tych gęstych, ale świetnie się rozprowadza po skórze
Moja ocena: 5-/5 Po Balei spodziewałam się szałowego zapachu, więc daję drobny minusik za jego brak, ale poza tym krem spełnił moje oczekiwania. :)

czwartek, 19 lutego 2015

Rumiankowy krem do rąk i łokci Balea


Hej! Są tutaj jacyś maniacy kremów do rąk? Ja do nich nie należę, ale tak się składa, że zawsze mam jakiś w zapasie, a i mam już za sobą kilka kremików zużytych do cna, w tym jeden marki Balea, który stał się moim ulubieńcem. Mowa o wersji Papaja z maślanką, o którym pisałam TUTAJ. Ostatnio pod lupę wzięłam inny krem tej marki - rumiankowy krem do rąk i łokci, o którym będzie w dzisiejszym poście. Jesteście ciekawi czy dorównał swojemu poprzednikowi? Zapraszam do dalszej części wpisu!:)
Moja opinia: Krem znajduje się w typowej dla tego typu produktów tubce z miękkiego plastiku, dzięki czemu łatwo wydobyć go se środka. Ma biały kolor i lekką konsystencję. Jest bardzo wydajny, ale nie do końca skuteczny, przez co jego zużywanie dłuży mi się okropnie. Niestety długo się wchłania i zostawia na dłoniach wyczuwalną warstewkę, czego nie cierpię, chyba że krem jest tego wart i działa na prawdę dobrze. Jednak jego działanie nie zawsze mnie satysfakcjonuje - kiedy moje dłonie są bardzo przesuszone, muszę aplikować go kilkukrotnie i ulga jest krótkotrwała. Nadaje się tylko do używania profilaktycznie zaraz po umyciu dłoni w bardzo niewielkich ilościach, lub na noc w większych.
Sprawę ratuje przyjemny, rumiankowy zapach i zapewne cena. Nie jestem w stanie napisać ile dokładnie kosztował, ponieważ dostałam go w prezencie, ale jak na Balea przystało na pewno był niedrogi. :) 
Jeśli chodzi o pielęgnację łokci -  przyznaję się bez bicia, że na tym polu go nie wypróbowałam. Jak zapewne większość z Was, łokcie smaruję balsamem tak, jak resztę ciała i to mi wystarcza. :)



Moja ocena: 3-/5 Nie jest całkiem źle, nie jest też dobrze. Na pewno do niego nie wrócę!

niedziela, 28 grudnia 2014

tołpa: botanic, amarantus - nawilżający krem-nektar do rąk

Hej kochane! Zima to trudny czas dla moich dłoni, więc kremy do rąk stają się nieodłącznym elementem mojej codzienności. Tym razem pod lupę biorę nawilżający krem-nektar do rąk Tołpy. Jesteście ciekawe jak się sprawił? Zapraszam do dalszej części posta!:)
Od producenta: Wyobraź sobie, że istnieje roślina, która ma w sobie tyle energii, że musi się nią dzielić. I wszystko pod jej wpływem staje się aksamitne, dobrze nawilżone i pełne blasku. Cały amarantus.
 Nasz botaniczny krem-nektar ma aksamitną konsystencję i urzekający zapach. Nawilża, uelastycznia skórę. Przywraca aksamitną gładkość i miękkość dłoni.
 małe wielkie składniki: torf tołpa.®, wyciąg z ziaren amarantusa, być może niektóre nasze składniki posiadają zagadkowe nazwy. Ale prawda jest taka, że żaden z nich nie znalazł się tutaj przypadkowo. I z tego jesteśmy dumni.
Ewentualne zmiany w wyglądzie produktu wynikają z zastosowania naturalnych składników aktywnych.
 Sposób użycia: nanieś krem-nektar na dłonie i wmasuj do wchłonięcia. Stosuj po każdym umyciu rąk. Najlepiej jest przechowywać nasz kosmetyk w temperaturze pokojowej (15–25C) oraz zużyć w ciagu 3 miesięcy po otwarciu.
0% alergenów, sztucznych barwników, PEG-ów, silikonów, oleju parafinowego, parabenów i donorów formaldehydu.
Tak: naturalny kolor, botaniczne składniki aktywne, fizjologiczne pH, konserwanty, opakowanie bezpieczne dla środowiska – poddawane recyklingowi.
Cena: 13,99zł / 75ml
Moja opinia: Odkryłam, że jestem dość wybredna w kwestii kremów do rąk, więc krem-nektar Tołpy miał niełatwe zadanie by sprostać moim wymogom. Przede wszystkim lubię gdy produkt szybko się wchłania i nie pozostawia na dłoniach lepkiej czy tłustej warstewki, tak żebym mogła od razu przejść do prowadzenia samochodu lub pisania notatek bez obaw, że ręce będą śliskie. Wymagam też natychmiastowego uczucia nawilżenia i wygładzenia dłoni, oraz przyjemnego zapachu. 
Nawilżający krem-nektar ma to wszystko, do tego ma niewielką pojemność (lubię takie, są dobre do torebki), a jego zapach jest subtelny, więc nie powoduje u mnie bólu głowy (ostatnio zbyt intensywne zapachy mnie drażnią). Można w nim wyczuć amarantus, jak w innych produktach tej serii, ale jest też lekko kwaśna nuta, która odróżnia go od reszty i zbliża raczej do środków czystości. Mimo wszystko zapach jest bardzo przyjemny i ilekroć ''częstuję" kremem znajomych, zawsze go komplementują. W kwestii nawilżenia i pielęgnacji dłoni nie mam żadnych zastrzeżeń, przy regularnym stosowaniu skóra jest delikatna i miękka, a uczucie ulgi i nawilżenia jest obecne już po jednorazowej aplikacji. Do gustu przypadła mi też oprawa graficzna produktu i wygodna w użytkowaniu tubka.

Moja ocena: 5-/5 Bardzo go lubię i właśnie dobijam denka, ale mały minusik przyznaję za zapach, który jest jeszcze ładniejszy w przypadku innych produktów z serii amarantus i spodziewałam się go również tutaj.:)
Z tej serii opisywałam również:

-Nawilżający krem rozświetlający pod oczy

środa, 26 listopada 2014

Regenrujący balsam do ciała i krem do rąk Max Repair od evrēe

Hej kochane! Jak większość z Was dostałam do testów produkty marki Evree. Szczerze mówiąc gdybym wcześniej widziała, że tak wiele blogerek będzie je testowało, to na pewno nie podjęłabym się testów.  Ale jest jak jest. O dziwo nie żałuję! Postanowiłam napisać ten post teraz, bo lada dzień ich recenzje będą pewnie wyrastały jak grzyby po deszczu!
MAX REPAIR
BALSAM DO CIAŁA
regenerującydo skóry bardzo suchej
Emolienty roślinne zawarte w balsamie przywracają prawidłowe funkcje skóry. W połączeniu z bogactwem składników aktywnych wspierają naturalne zdolności regeneracyjne naskórka. Skoncentrowana formuła-szybko się wchłania.
SKŁADNIKI AKTYWNE:
olejek arganowy
ceramidy
witaminy A, E i F
DZIAŁANIE:
skutecznie regeneruje naskórek
zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia
przywraca elastyczność i zdrowy wygląd
przeciwdziała procesom starzenia
POJEMNOŚĆ 400ml
Moja opinia: Zwykłe, duże opakowanie nie skradło mojego serca i jakoś tak po tym produkcie cudów się nie spodziewałam, ale zostałam miło zaskoczona. Najwspanialszą cechą tego balsamu jest jego zapach! O ile zazwyczaj unikam typowo perfumowanych smarowideł (chyba, że o zapachu czekolady!) to ten podbił moje serce. W butelce bardzo przypomina mi perfumy DKNY Be Delicious. <3 Na ciele zapach jest nieco inny, ale nadal przyjemny, subtelny i kobiecy. Jeśli chodzi o działanie produktu, to również jest na wysokim poziomie. Nawilżenie i zmiękczenie skóry, jakie otrzymuję już po jednym użyciu niczym nie odbiega od moich ulubieńców od Tołpy, więc jest moc. Wchłania się dość szybko i wcale go sobie nie żałuję, mimo że producent radzi ograniczanie się do małych ilości ze względu na skoncentrowaną formułę.
MAX REPAIR
KREM DO RĄK
regenerujący do skóry suchej i podrażnionej
Emolienty roślinne zawarte w kremie przyspieszają wnikanie składników aktywnych w głębokie warstwy skóry dłoni, tworząc na ich powierzchni ochronny film.
Nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia lepkości.
SKŁADNIKI AKTYWNE:
olejek arganowy
olejek avocado
olejek migdałowy
d-panthenol
DZIAŁANIE:
odbudowuje zniszczony naskórek
koi spierzchnięte i zniszczone dłonie
przywraca skórze miękkość i elastyczność
POJEMNOŚĆ: 100ml
Moja opinia: Tutaj sytuacja jest wręcz odwrotna, spodziewałam się czegoś fajnego dla moich dłoni, ale ten krem mnie nie oczarował. Wchłania się dobrze, ale zostawia na moich dłoniach jakieś dziwne uczucie, nie chodzi tu o żadną tłustą, czy lepką warstwę, ale jeszcze długo po użyciu czuję go na skórze. Przy regularnym stosowaniu pozytywnie wpływa na dłonie, ale pojedyncze użycia niestety nie działają w ogóle. Zapachem przypomina mydło Dove, bardzo intensywne. Znam lepsze kremy do rąk, więc tego nie polecę, ale na balsam warto zwrócić uwagę.

środa, 1 października 2014

Krem do rąk Balea, Papaya& Buttermilch - mój ulubiony!

Hej kochane! Dziś znów wracam wspomnieniami do lata! Zarówno opakowanie dzisiejszego bohatera, jak i jego zapach są typowo wakacyjne, więc po prostu musiałam zrobić mu równie gorącą, słoneczną sesję...;>
Zapraszam!
 Moja opinia: Niestety nie znam ceny tego produktu ponieważ dostałam go w prezencie, ale zapewne jest niedrogi, w końcu to Balea. 
Pierwsze, na co zwróciłam uwagę w tym kremie to zapach, ten jest na prawdę przyjemny, słodki, egzotyczny i dość intensywny. Jeśli znacie różową egzotyczną mgiełkę do ciała Guava, to wiedzcie, że oba kosmetyki pachną identycznie. 
Krem jest dość gęsty, przyjemnie rozprowadza się na dłoniach i szybko się wchłania. Pozostawia po sobie miły zapach i uczucie nawilżenia. Po jego użyciu moje dłonie są w idealnym stanie i nawet jeśli wcześniej były bardzo suche, to nie potrzeba im niczego innego niż właśnie to cudo. 
Jedyną wadą, jakiej się dopatrzyłam jest fakt, że jest to seria limitowana. Mam nadzieję, że mimo wszystko jeszcze go dopadnę, bo jest na prawdę świetny, wprost idealny do torebki. Po jego użyciu od razu mogę używać telefonu, lub prowadzić samochód bez obaw, że ręce będą mi się ślizgały, a szybkie wchłaniane niestety rzadko idzie w parze z tak dobrym działaniem. 
 Moja ocena: 5/5 Ulubiony :)
Wiem, że część z Was już go miała i też jest zadowolona. Znacie inne warte uwagi kremy tej marki?



P.S. Przypominam o rozdaniu, do wygrania 3 wybrane naturalne cienie do powiek. :) 

środa, 30 lipca 2014

Mythos: krem do ciała i rąk oliwka i papaja

Hej dziewczyny! Dziś będzie o smarowidełku, które wygrałam u jednej z Was, zapraszam! 

 Cena: 75ml/ok 22zł
Moja opinia: Kremik pachnie soczystym owocem papai (a przynajmniej tak myślę, bo nie przypominam sobie jak ten owoc pachnie), ale ma też w sobie dziwną nutkę, którą mój narzeczony nazwał zapachem "jak u lekarza". Na szczęście na ciele już jej tak nie czuć, a przyjemny zapach utrzymuje się na skórze przez kilka godzin.
Jego konsystencja przypomina mi trochę klasyczny krem Nivea, jest gęsty i przez to mam wrażenie, że traci na wydajności. 
Działanie jakie zauważyłam to niewątpliwe nawilżenie i wygładzenie skóry. Moja skóra wręcz piła ten krem i wystarczył mi przez to na ok 10 użyć. Świetnie się wchłaniał i nie pozostawiał żadnej lepkiej warstewki na skórze, dlatego podczas upałów używałam go z przyjemnością. Dłoni jakoś specjalnie nim nie smarowałam, jedynie przy okazji pielęgnacji reszty ciała, a to dlatego że byłam zadowolona z tego jak sprawował się w roli balsamu i było mi go po prostu szkoda do dłoni.:)
Produkt ma małą pojemność i niestety wcale niemało kosztuje, co w połączeniu z niezbyt dobrą wydajnością sprawia, że raczej do niego nie wrócę.
Moja ocena: 4-/5 Mimo wad uważam, że był całkiem przyjemny.
A Wy znacie ten kremik? Miałyście już styczność z kosmetykami Mythos?

Raz jeszcze zapraszam do udziału w moim rozdaniu KILK

czwartek, 10 października 2013

Wygrana w konkursie BingoSpa i dalsze zakupy. Recenzja: Serum kolagenowe uda, brzuch, pośladki/ Kolagen do dłoni

Witam kochani! Dziś przychodzę z recenzją dwóch z czterech produktów, które udało mi się wygrać w konkursie BingoSpa. W tym poście ograniczę się do opisania kolagenu do dłoni oraz serum antycellulitowego 


Oto co wygrałam (zdjęcie i zwięzłe informacje o produktach zapożyczone z strony konkursowej) - 
W skład zestawu wchodzą:
  • Serum kolagenowe BingoSpa zawierające wysokowartościowe, naturalne składniki aktywne skutecznie zmniejszające objawy cellulitu na brzuchu, udach i pośladkach
  • Aktywne serum kolagenowe z kwasem hialuronowym BingoSpa o właściwościach intensywnie nawilżających i odżywiających, przeznaczone do pielęgnacji skóry wieku dojrzałego, skóry zmęczonej lub przesuszonej
  • Esencja do kąpieli BingoSpa zawierająca czysty kolagen. Działa regenerująco i wygładzająco na skórę, przywracając jej świeżość, sprężystość, blask i właściwe nawilżenie
  • Kolagen do dłoni BingoSpa o aksamitnej konsystencji polecany dla każdego rodzaju skóry, zwłaszcza narażonej na działanie szkodliwych czynników powodujących wysuszenie, zaczerwienienia i podrażnienia
Ceny:   Serum kolagenowe antycellulitowe 16zł/300m
Serum kolagenowe do twarzy 44zł/50g
Esencja do kąpieli 12zł/500ml
Kolagen do dłoni 19,50/280g

Kolagen do dłoni brzoskwinia masło Shea BingoSpa

Od producenta: Kolagen BingoSpa o aksamitnej konsystencji do codziennej pielęgnacji dłoni. Polecany dla każdego rodzaju skóry, a w szczególności narażonej na działanie szkodliwych czynników powodujących wysuszenie skóry, zaczerwienienia, spękania i podrażnienia. Kolagen BingoSpa doskonale się rozprowadza i szybko wchłania, delikatnie natłuszcza skórę nie pozostawiając nieprzyjemnego uczucia lepkości. Skóra dłoni staje się elastyczna, gładka i subtelnie pachnąca. Sposób użycia: kolagen BingoSpa delikatnie wmasować w skórę dłoni. Stosować kilkakrotnie w ciągu dnia.
Moja opinia: Znałam ten produkt jeszcze przed konkursem jako, że mama mojego chłopaka go używa i zawsze byłam zadowolona, był wielkim wybawieniem dla moich dłoni w okresie zimowym kiedy skóra dłoni wręcz pęka mi do krwi. Od razu po użyciu tego produktu dłonie stają się baaardzo gładkie i delikatne, efekt pozostaje na długo. Zapach tego produktu - brzoskwiniowy - jest bardzo przyjemny i silny, więc osoby które nie przepadają za intensywnym zapachem kosmetyków nie będą zadowolone. 
Testuję go wraz z moją mamą, która po pierwszym użyciu zareagowała: "za moich czasów takich rzeczy nie było :(", myślę że ta reakcja dowodzi jak bardzo zadowolona jest z tego produktu. :D
Jak widać cena nie jest niska, ale zwróćcie proszę uwagę na pojemność - produktu jest bardzo dużo a i trzeba przyznać że jest wydajny. Dużą zaletą jest opakowanie z pompką, dobrze się nim dozuje i ładnie wygląda w łazience, ale znów dla kogoś innego to opakowanie może być wadą bo do torebki raczej się nie nadaje. 
Moja ocena: 4/5 
Serum kolagenowe uda pośladki brzuch BingoSpa
Od producenta:Serum kolagenowe BingoSpa zawierające wysokowartościowe, naturalne składniki aktywne skutecznie zmniejszające objawy cellulitu na brzuchu, udach i pośladkach. Kolagen - regeneruje i przywraca sprężystość wnikając w najgłębsze warstwy skóry, wygładza skórę i poprawia jej pigmentację; Masło Shea zawiera naturalne tokoferole i kwasy tłuszczowe: palmitynowy, stearynowy, oleinowy, linolowy  oraz naturalne filtry UV o działaniu zmiękczającym, wygładzającym skórę. Dzięki właściwościom odbudowy i regeneracji komórek lipidowych masło Shea poprawia jej jędrność i elastyczność, chroni przed szkodliwym wpływem środowiska oraz neutralizuje wolne rodniki, opóźniając starzenie się skóry; L-karnityna – wzmacnia spalanie tłuszczów i zapobiega ich odkładaniu się. Przyspiesza regenerację skóry; Zielona herbata - pobudza mikrocyrkulację krwi i limfy, ułatwia eliminację toksyn.
Wchłonięte składniki kolagenowego serum BingoSpa zmniejszają objawy cellulitu, poprawiają kondycję i koloryt skóry, odżywiają, nawilżają i wygładza skórę.
Moja opinia: Znów opakowanie z pompką, więc dla mnie duży +. Muszę podkreślić, że nie wierzę w cud kosmetyki które usuwają cellulit, ale jak możecie przeczytać powyżej - zmniejsza OBJAWY cellulitu - a ściśle mówiąc po prostu sprawia, że staje się on mniej widoczny. Napina skórę, świetnie nawilża, pachnie podobnie do kolagenu do dłoni ale mniej intensywnie. Czy coś mi poprawiło koloryt skóry - nie wiem (i raczej się nie dowiem bo w międzyczasie używam balsamu brązującego opisanego w poprzednim poście), ale na pewno zauważyłam że skóra jest wygładzona i jak już wspomniałam - nawilżona. Ma naturalne filtry UV, więc znów zaleta.
Jego konsystencja jest dosyć rzadka,  pozwala na wykonanie masażu podczas aplikacji- co bardzo ważne w przypadku walki z cellulitem! Produkt jest dość wydajny - na początku uważałam że nie jest, ale po dłuższym używaniu zmieniam zdanie - może nabrałam wprawy w jego stosowaniu.
Moja ocena: 4/5
A oto co zakupiłam na stronie internetowej sklepu BingoSpa (każdy kto brał udział w konkursie otrzymał bon na zakupy o wartości 50zł, który można było wykorzystać przy kwocie do zapłaty 50zł):
Maseczka algowa do twarzy nawilżanie i oczyszczanie (10zł), Peeling błotny do twarzy z kwasami owocowymi (9,50zł), Maska błotna do twarzy - błoto z Morza Martwego, kaolin, cynk (12zł)

Zestaw "cukierek" - pyłek mandarynkowy do kąpieli i borowinowe mydełko pod prysznic (13,90zł!) kupiłam aż 3 zestawy
Od lewej: kolagenowa śmietanka pod prysznic (6,50zł), Żel pod prysznic "Minerały z Morza Martwego, Pu-erh i Magnez" (2,55zł!), Silnie złuszczający preparat do stóp z 50% kwasami AHA (18,00zł)
P.S. We wtorek brałam udział w spotkaniu bloSilesia w Katowicach, kto był?:)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
o mnie
Moje zdjęcie
Witam! Jestem studentką filologii angielskiej, w wolnym czasie lubię czytać blogi o tematyce związanej z kosmetykami i wizażem jak i sama tworzyć swoje recenzje, stąd pomysł na założenie bloga. Postaram się by blog nie ograniczał się do tematyki kosmetyków, a dotyczył również innych dziedzin życia. Zapraszam do zaglądania tu częściej i obserwowania jak blog się rozwija!:)