Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 sierpnia 2015

Farmona cukrowy peeling do ciała tutti frutti - Papaja & Tamarillo

 Hej dziewczyny! 
Peelingi tutti frutti od Farmony chodziły za mną od baardzo dawna, aż niespodziewanie dostałam jeden z nich w prezencie na katowickim spotkaniu blogerek. Cała w skowronkach błyskawicznie zaczęłam go używać, a mój entuzjazm znikał stopniowo i bezpowrotnie... 
Chcecie wiedzieć czym ten biedaczek sobie zawinił? Czytajcie dalej...
 Od producenta: NIEBIAŃSKA SŁODYCZ i WAKACYJNA BEZTROSKA każdego dnia!
Cukrowy peeling do ciała o niebiańsko słodkim zapachu papai i egzotycznego tamarillo.
Egzotyczna papaja, dzięki swoim prozdrowotnym właściwościom nazywana owocem aniołów, przez stulecia była czczona przez Indian.  Połączona z tropikalnym tamarillo, tajemniczym owocem znanym jako zaginiony pokarm Inków, przenosi w egzotyczny świat beztroskiej błogości.
Cukrowy peeling doskonale myje, regeneruje i pielęgnuje ciało. Dzięki zawartości masła Karite głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia skórę, sprawiając że staje się zachwycająco miękka i delikatna. Naturalne kryształki cukru, zanurzone w odżywczym olejku, usuwają martwy naskórek, wygładzając ciało. Kuszący zapach egzotycznych owoców, koi zmysły i odpręża.
 Moja opinia: Peeling Farmony w wersji zapachowej papai i tamarillo niestety w praktyce pachnie nieco chemicznie i dość sztucznie, choć na początku całkiem mi się podobał. Z czasem nie tylko zapach stawał się męczący, ale i parafina, która znajduje się na pierwszym miejscu w składzie. Należę do osób, które parafinowej warstwy na ciele unikają jak ognia i po użyciu tego peelingu zawsze muszę umyć się żelem pod prysznic. Po jego aplikacji czuję na skórze lepką, tłustą, bardzo nieprzyjemną powłokę. A przecież tak powinno to wyglądać, bo ten produkt sam z założenia ma być myjący, a nie wymagać zmywania. W efekcie nie ma mowy o żadnych właściwościach regenerujących skórę, wspomnianych przez producenta. Jeśli natomiast chodzi o jego właściwości peelingujące, nazwałabym go całkiem dobrym zdzierakiem. Nieźle radzi sobie z masażem skóry i usuwaniem martwego naskórka, ale krzywdy nikt sobie nim nie zrobi i pod tym względem bardzo mi odpowiada. Podoba mi się też jego konsystencja, która jest po prostu idealna, bo nie spada i nie ześlizguje się ze skóry, a gwarantuje wygodną aplikację produktu. Jego cena to ok 15zł za 300g, ale czy warto..?
Moja ocena: 3/5 Może inna wersja zapachowa będzie dla mnie lepsza, ale tej parafiny mu nie wybaczę!

niedziela, 29 marca 2015

Farmona, Herbal Care, Balsam antycellulitowy do ciala `Bluszcz`

Hej Kochane! Dziś znów post dotyczący mojej walki z pomarańczową skórką. Za oknem wiosna (humorzasta, ale jednak), a to oznacza że pora zacząć przygotowywać ciałko na coraz większą ekspozycję i coraz to skąpsze ubrania. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię mieć w pod ręką produkty antycellulitowe, chociaż wiadomo - nie zawsze działają tak jak powinny. Tym razem pod lupę wzięłam balsam antycellulitowy do ciała polskiej marki Farmona, który skusił mnie naturalnym ekstraktem z bluszczu w składzie. Chcecie wiedzieć jak się spisał? Zapraszam do lektury!:)
Cena: ok 9zł/250ml, dostępny w drogeriach i sklepie internetowym, KLIK
Moja opinia: Nazwa balsam zdecydowanie pasuje do tego produktu; jest gęsty, dość treściwy, wydajny i... nie robi cudów. Już na wstępie mogę  z czystym sumieniem przyznać, że mojego cellulitu nie zmniejszył, więc chyba nic dziwnego, ze czułam się zawiedziona. Mimo wszystko nawet polubiłam ten produkt. Dlaczego? Już mówię.
Po pierwsze, balsam bardzo przyjemnie się rozsmarowuje i pozwala na wykonanie masażu na wybranych partiach ciała, a jak wiemy masaż jest bardzo ważny w walce w pomarańczową skórką. Po aplikacji nie pozostawia uczucia lepkości, a ładnie się wchłania. Do cech neutralnych mogę zaliczyć jego chemiczny cytrusowy zapach, którego fanką nie zostałam, ale też mnie nie razi i szybko o nim zapominam.
Kolejną kwestią jest nawilżenie i wzmocnienie skóry i tutaj zdecydowanie mogę przyznać producentowi rację, bo skóra na moich udach (tylko tam go stosowałam) zdecydowanie jest bardziej nawilżona, a co za tym idzie wygląda dobrze i jest bardzo miła w dotyku. Mogę również zgodzić się z tym, że jest aksamitnie gładka, ale niestety brak jej napięcia. Producent obiecuje, że skóra po używaniu balsamu będzie napięta, ujędrniona i sprężysta, cellulit wyraźnie zredukowany, a sylwetka wyszczuplona i to niestety w moim przypadku można włożyć między bajki.
Podsumowując: skóra wygląda po nim bardziej estetycznie i jest bardzo miła w dotyku, ale czuję niedosyt. Gdyby tylko spełniły się obietnice producenta dotyczące napięcia skóry to byłabym kupiona, a tak nie wiem czy balsam zostanie kupiony przeze mnie po wykończeniu tej tubki... Cena kusi, ale nieraz lepiej dopłacić i mieć coś na prawdę dobrego.
Moja ocena: 3-/5 Lepiej spisuje się jako zwyczajny balsam do ciała, niż produkt o działaniu antycellulitowym.
Już się cieszę na komentarze z serii "nie wierzę w działanie takich produktów", które notorycznie pojawiają się pod postami o produktach antycelulitowych...

piątek, 27 marca 2015

Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy (nowa receptura)

 Hej Kochane! Dziś będzie o kultowym kosmetyku do włosów, który zna chyba każda włosomaniaczka, a mianowicie o wcierce Jantar od Farmony. Przyznaję bez bicia, że to moje pierwsze zetknięcie z Laboratorium Kosmetyków Naturalnych Farmona, ale na pewno nie ostatnie,zwłaszcza że od dawna czaję się na ich peelingi Tutti Frutti. Farmona to polska firma kosmetyczna, a podstawą wszystkich ich produktów są "naturalne składniki aktywne, standaryzowane ekstrakty o wysokim stopniu czystości ekologicznej", brzmi więc kusząco.
Jesteście ciekawe jak wyglądało moje starcie z legendą? Zapraszam!
Od producenta: Receptura odżywki uwzględnia najistotniejsze potrzeby włosów cienkich, słabych, delikatnych i z tendencją do przetłuszczania. Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost włosów: Trichogen, Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A, E, F i d - pantenol. Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji. Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę włosów i chroni je przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca. 
 Cena: ok. 11zł / 100ml, dostępna w drogeriach oraz w internetowym sklepie, KLIK
 Moja opinia: Odżywka ma konsystencję gęstego, odrobinę lepkiego płynu, który wsmarowujemy w skórę głowy codziennie przez 3 tygodnie, po czym należy zrobić przerwę. Ma zapach męskich perfum, dość intensywny i pewnie nie każdemu przypadnie do gustu, ale mi nie przeszkadza. Jej opakowanie jest szklane, z wygodnym dozownikiem. Wiem, że wiele z Was narzeka na ten dozownik, ale ja nie wyobrażam sobie innego. Z łatwością nakładam produkt na opuszki palców jednej ręki, po czym rozcieram go również na opuszkach drugiej ręki. Wtedy przechodzę do masażu skóry głowy. Należy pamiętać, by nie wcierać odżywki we włosy (mogą stać się matowe), radzę stosować ją tylko na skórę głowy, a włosy i tak w późniejszym czasie na tym zyskają. Takie nakładanie produktu nie wpłynęło w żaden sposób na świeżość i wygląd moich włosów. Z tego co czytałam, u wielu dziewczyn dzięki tej odżywce włosy były dłużej świeże i uniesione, u mnie niestety nie zauważyłam takich efektów. Zauważyłam natomiast ich przyspieszony przyrost, czego się spodziewałam i na co czekałam. Co prawda w międzyczasie stosowałam też olej stymulujący wzrost włosów Bani Agafii (KLIK), ale już mniej systematycznie i tylko przez pierwszy tydzień, ponieważ chciałam sprawdzić czy Jantar pozostawiony sam sobie nie przesuszy mojego skalpu. Na szczęście skóra głowy nie była przesuszona, ani nie swędziała, a tego bałam się najbardziej. 
Kolejną kwestią jest zmniejszone wypadanie włosów podczas czesania i mycia. Co prawda nigdy nie miałam problemów z dużym wypadaniem, ale po stosowaniu tej odżywki jest jeszcze lepiej. Widzę też coraz więcej i więcej nowych, krótkich włosków, z czego bardzo się cieszę. Im więcej tym lepiej!
Wydajność odżywki jest całkiem przeciętna, a cena na każdą kieszeń.
Moja ocena: 5/5 To moja pierwsza wcierka, ale sprawdziła się bardzo dobrze i nie mam zastrzeżeń. :)
  Jak u Was przebiegło stosowanie wcierki Jantar? Dopatrzyłyście się wad, czy tak jak ja byłyście zadowolone?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
o mnie
Moje zdjęcie
Witam! Jestem studentką filologii angielskiej, w wolnym czasie lubię czytać blogi o tematyce związanej z kosmetykami i wizażem jak i sama tworzyć swoje recenzje, stąd pomysł na założenie bloga. Postaram się by blog nie ograniczał się do tematyki kosmetyków, a dotyczył również innych dziedzin życia. Zapraszam do zaglądania tu częściej i obserwowania jak blog się rozwija!:)