Hej kochane! W momencie gdy to czytacie, ja najprawdopodobniej wygrzewam tyłeczek na wczasach, ahh jak ja już tęskniłam za latem...:D
A wracając do recenzji, dzisiejszym bohaterem jest jeden z kremów tonujących od Eveline, który stał się ulubieńcem mojej mamy, zapraszam!:)
Formuła z naturalnymi mikrokapsułkami podczas aplikacji z białego kremu zmienia się w rozświetlający fluid. Nadaje skórze jednolity ciepły koloryt, długotrwale nawilża i regeneruje. Świeża, lekka tekstura pozostawia na skórze pudrowy efekt, cera jest aksamitnie gładka. Krem dopasowuje się do każdej karnacji, nadając skórze naturalny wygląd bez efektu maski.
BŁYSKAWICZNY EFEKT 8w1:
1. Wyrównuje koloryt cery.
2. Pokrywa niedoskonałości.
3. Intensywnie nawilża 24h.
4. Wygładza i rozświetla.
5. Redukuje oznaki zmęczenia.
6. Zmniejsza widoczność porów.
7. Długotrwale i skutecznie matuje.
8. SPF 15 chroni przed UVA/UVB.
Cena: 30ml / 28zł
Moja wersja jest przeznaczona dla cery jasnej i na szczęście krem faktycznie sprawdza się dobrze u bladziochów, chociaż podobno dopasowuje się do każdej karnacji. Tytułowa magia tego produktu zapewne związana jest z faktem, że jest to jeden z kremów, które po wyciśnięciu z tubki są białe, a dopiero po rozsmarowaniu stają się podkładem. Produkt ma w sobie malutkie drobinki, które rozpraszają światło. Widać je jednak tylko wtedy, gdy patrzę na skórę z bardzo bliska i w pełnym świetle, więc nie ma co się obawiać chamskiego brokatu. Do tego ma przepiękny, subtelny zapach.
Pierwszy raz użyłyśmy go z mamą razem, taki podwójny test. Po nałożeniu u każdej z nas był matowy i ładnie wyrównał kolor skóry. Z powodzeniem zakrywa niewielkie zaczerwienienia, a te większe, takie jak naczynka, stają się mniej widoczne, jakby rozmyte. Nie jest to efekt, jaki daje podkład, ale dla mniej wymagających cer, lub jako baza pod makijaż dla cer suchych może się okazać strzałem w 10-tkę. Cera staje się gładka i przyjemna w dotyku.
U mnie po około godzinie twarz zaczęła się świecić, ale spodziewałam się tego, bo jest to krem nawilżający, a moja tłusta skóra zazwyczaj się przeciwko takim buntuje. Natomiast u mojej mamy, która posiada cerę suchą, krem przez cały dzień wygląda dobrze i sprawia, że twarz wygląda promiennie i zdrowo. Mama do tej pory nie malowała się na co dzień, ale taka forma delikatnego poprawienia urody bardzo jej się spodobała i jest z tego produktu w 100% zadowolona. Faktycznie krem bardzo dobrze nawilża i mama nie potrzebuje w ciągu dnia niczego innego.
Krem po wyciśnięciu jest niemal całkowicie biały - widać w nim małe kapsułki z pigmentami
W skutek roztarcia pigmenty zabarwiają krem na odpowiedni kolor, tworząc z niego rozświetlający podkład, a raczej krem tonujący
Efekt po wtarciu, czyli mat i wyrównanie kolorytu, chociaż na dłoni niewiele było do zakrycia.:)
Ocena moja i mojej mamy: 5-/5 Jak zwykle producent obiecuje odrobinę zbyt wiele, ale można mu wybaczyć. Cieszę się, że miałyśmy okazję przetestować ten produkt, bo inaczej zapewne byśmy po niego nie sięgnęły.