Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lutego 2015

Minirecenzje losowych kosmetyków cz3 {produkty do mycia ciala}

Hej kochane! Dziś pora na kolejną część z serii losowych kosmetyków, którą niedawno wprowadziłam na bloga. Jeśli ktoś nie wie, idea jest taka: często zdarza się, że używam danych produktów, ale niekoniecznie mam ochotę poświęcić im oddzielnego posta. Powody są przeróżne, czasem nie do końca jestem z nich zadowolona i są to takie zwyklaki, że aż nie chce mi się o nich pisać, lub po prostu nie mam ładnych zdjęć owych produktów, a one już mi się skończyły i nie mogę tego naprawić. Takie własnie kosmetyki znajdują się w postach tej serii. U większości z Was taką funkcję pełni "projekt denko", ale ja wyrzucam puste opakowania na bieżąco.:) Jeśli ominęły Was poprzednie posty, zapraszam tutaj:
Pierwsza część: KLIK (Avon, Fitomed, On Line, Flodomax, BingoSpa, Batiste, Barwa, Biały jeleń)
Część druga: KLIK (kolorówka: Sephora, Sleek, Givenchy, Bell i inne)
Pierwszym bohaterem dzisiejszego posta jest perfumowane mydełko Shiseido Zen Sun, które dostałam od Ines. Używała go moja mama, która uwielbia takie produkty i była nim zachwycona. Dobrze myło, nie wysuszało skóry, pięknie i długo pachniało, a do tego ładnie wyglądało. Czego chcieć więcej od perfumowanego mydełka?:)

Kolejny przyjemniaczek to aloesowe mydło equilibra. Dobrze myło i było bardzo delikatne dla skóry, co więcej - lekko nawilżało! Odpowiednie zarówno do mycia twarzy jak i ciała, czyli tak, jak lubię. Do tego przepięknie pachniało nawet przez papierek. Cudo!


 A teraz przyszła pora na kosmetyki Balea. Tą markę znają już chyba wszyscy! Niedrogie, wydajne, o bajkowych zapachach - to właśnie kosmetyki Balea. Niestety u Nas z dostępem do nich jest ciężko i trzeba ratować się zakupami przez internet.
Żel pod prysznic o zapachu truskawek to raj dla zmysłów. Pachnie prawdziwymi, lekko kwaśnymi truskawkami, żeby zaraz przejść w lekko deserową, słodką nutę. Rozkosz. :) Najlepsze jest to, że zapach utrzymuje się na ciele jeszcze jakiś czas po kąpieli!

 Kolejny letni zapach to kokos w połączeniu z nektarynką - świetny duet. Bardziej wyczuwalna jest nektarynka, zapach jest słodki i przyjemny. Oba żele są bardzo wydajne i używałam ich z przyjemnością! Przynajmniej do czasu aż kokosa z nektaryną porwał mój narzeczony. :D

Miałyście któryś z tych produktów?:> 

wtorek, 20 stycznia 2015

Mydło miodowe Agafii do ciała i włosów


Hej kochani! Dziś będzie o produkcie, który można było wygrać w moim konkursie, mianowicie o kuszącym miodowym mydle. Konkurs wczoraj się zakończył, a lada dzień pochwalę się kto wygrał. Dziś zapraszam na przedsmak tego, co niebawem trafi w ręce dwóch moich czytelniczek (lub czytelników!).
 Cena: ok 16zł. Ja zakupiłam mydełka na Skarbach Syberii za niecałe 15zł i wciąż można je dostać w tej cenie, KLIK.
Powyżej jeszcze nieużywane mydełko, przypomina miodek!<3
 Moja opinia: Miodowe mydło to jeden z ciekawszych kosmetyków, jakich było mi dane używać. Jego konsystencja jest taka jak w przypadku czarnych mydeł – jest ciągnące i gęste. Do tego jest bardzo wydajne, wystarczy niewielką ilość rozetrzeć w dłoniach by umyć włosy lub ciało, a przy tym zawsze możemy cieszyć się gęstą, puszystą pianą w sporych ilościach. Zapach mydła jest typowo miodowy – wiem, że nie każdy lubi zapach miodu, ale dla mnie jest super! 
Opakowanie to zwyczajny plastikowy słoiczek, co mi bardzo odpowiada, bo produkt można wygrzebać do samego końca. Opakowanie dodatkowo posiadało osłonkę, chroniącą nakrętkę przed ubrudzeniem.
Przejdźmy jednak do działania – bo to ono zawsze interesuje Nas najbardziej. Jeśli chodzi o mycie ciała, miodowe mydło spisuje się świetnie. Bardzo przyjemnie rozsmarowuje się na ciele, otula je i delikatnie, ale dokładnie oczyszcza. Miodowy zapach jest wtedy bardzo dobrze wyczuwalny, a piana umila kąpiel.
Mnie najbardziej ciekawiło jego działanie na włosy. Na jednym z blogów wyczytałam, że działa lekko nawilżająco, opis na etykiecie to potwierdza i to dlatego je zakupiłam. Niestety troszkę się rozczarowałam– nie odżywia i nie nawilża, a jeśli już to w niewielkim stopniu. Mimo wszystko je lubię, w końcu od nawilżania i odżywiania są... odżywki.
Poza tym produkt myje czuprynę bardzo dobrze i radzi sobie nawet ze zmyciem olejów. Po takim oczyszczeniu włosy aż skrzypią, ale nie są wysuszone. Konieczne jednak jest użycie odżywki, lub maski, bo inaczej z rozczesaniem może być kłopot i to spory! Niestety mam z nim jeszcze jeden problem – przy codziennym używaniu przesusza mi skórę głowy. Nie wiem czemu tak się dzieje, bo skóra ciała i włosy nie cierpią w ten sposób, ale mój skalp po prostu go nie polubił. Nie jest jednak najgorzej, bo z powodzeniem mogę używać go co drugie lub trzecie mycie. Wtedy efektów ubocznych brak, a włosy są ślicznie uniesione u nasady (co u mnie jest naprawdę sporym osiągnięciem) i ładnie się układają.
Powyżej mydło już w użyciu.
Moja ocena: 4/5 Nie podoba mi się jak mydło zadziałało na skórę głowy przy częstym używaniu, ale wygląda na to, że innym osobom się to nie przytrafiło. Poza tym mankamentem jest świetne i bardzo wydajne!

Miałyście? Lubicie? A może chcecie polecić mi inny ciekawy produkt będący alternatywą dla zwykłego szamponu?? Piszcie koniecznie!:)

sobota, 3 stycznia 2015

100% Naturalne mydło z Dziegciem - śmierdzielek na problemy skórne

Wiem, że wiele z Was z niechęcią zapatruje się na używanie mydeł w kostce do oczyszczania twarzy, ale ja od kiedy zaczęłam swoją przygodę z Mydlarnią Powrót do Natury, a dokładniej czarnym mydłem z błotem z Morza Martwego, bardzo zaprzyjaźniłam się z taką formą. Jak większość blogerek urodowych, również i ja dostałam cały zestaw mydełek powyższej mydlarni, jednak nie zauważyłam żeby ktokolwiek otrzymał to z dziegciem. Z ciekawości zakupiłam je sama i podejrzewam, że powodem, dla którego nie zostało Nam ono wysłane jest zapewne jest jego specyficzny zapach, a raczej smród, który zapewne skreśliłby go w oczach wielu potencjalnych testerek. Chcecie wiedzieć, co cechuje to mydełko oprócz smrodu przypominającego obuwie kupione u Chińczyka w połączeniu z wędzonką? Zapraszam do dalszej części posta!
Moja opinia: Skoro kwestię zapachu mamy już za sobą, a skład, opis producenta i wygląd samego produktu zostały zaprezentowane na zdjęciach, przejdę od razu do działania i moich wrażeń z aplikacji.
Przede wszystkim mydełko dobrze się pieni i całkiem dobrze oczyszcza skórę. Niestety nie robi tego tak świetnie, jak jego poprzednik - czarne mydełko z błotem z Morza Martwego, ale jest dobrze. 
Spodziewałam się, że ten produkt będzie świetnym sposobem na poprawę wyglądu mojej cery i jak obiecuje producent, na szybsze gojenie się małych ranek. Niestety nie nastąpiła żadna z tych rzeczy, a kończę już swoją kostkę specyfiku i wystarczyła mi na długo. Mydło po prostu dobrze myje i nic więcej, a szkoda. 
Wracając do zapachu - po jakimś czasie wietrzeje on ze skóry i nawet można się do niego przyzwyczaić, ale nie uważam żeby ten produkt był wart poświęcenia.
Sama z podkulonym ogonem wróciłam do czarnego ulubieńca i to jego Wam polecam. Powyższą kosteczkę dziwoląga zużyję do końca, ale tęsknić za nim nie będę!

Moja ocena: 3-/5 Poza nosem niczego nie krzywdzi, ale nie polecam.

wtorek, 30 grudnia 2014

Piwne mydło w płynie Salea

Hej Kochani! Dziś będzie o jednym z najbardziej oryginalnych kosmetyków, jakie poznałam do tej pory! Mowa o piwnym mydle w płynie. Czy piwosze znajdą w nim coś dla siebie? Zobaczcie dalej!
Od producenta: Piwne mydło w płynie z wysoką zawartością piwa, witamin z grupy B oraz gliceryny, wspiera regenerację skóry. Piwne mydło w płynie szczególnie nadaje się do skóry suchej, która ma tendencję do łuszczenia, pękania i swędzenia. Odpowiednie do codziennego użytku.
Cena: 34,99zł/500ml

Moja opinia: Przyznam, że wiele wymagałam od tego cudaka i miałam przeczucie, że się z nim polubię. Szkoda, że się myliłam. 
Piwo bardzo lubię, a kolor i opakowanie tego produktu sprawiają, że jest na czym zawiesić oko. Mydło jest ręcznie robione i bardzo oryginalne ze względu na samo piwo w składzie, więc z wielką przyjemnością ustawiłam produkt na umywalce gotowa do pierwszych testów. Opis producenta jest niezwykle obiecujący (choć zazwyczaj, co pewnie Was nie dziwi, nie czytam opisów mydeł w płynie). 

Mydło niestety lekko wysusza skórę, ale w miarę dobrze się pieni (bez szału) i bez trudu domywa brud, jak np. resztki kosmetyków po wykonywaniu makijażu. Jego wydajność określiłabym jako średnią w kierunku słabej, ma troszkę zbyt gęstą, żelową konsystencję.
Moim zdaniem największy problem leży w jego zapachu. W opakowaniu pachnie ładnie, ale na skórze dość sztucznie, bardzo intensywnie,a zapach na długo utrzymuje się na dłoniach. Jak dla mnie nie jest to absolutnie aromat piwka. Nie odpowiada mi do tego stopnia, że łapię się na myciu dłoni mydłem w kostce (czego nie lubię), żeby uniknąć tego produktu. Moim rodzicom natomiast ten zapach się podoba (ponoć trochę pachnie hiacyntem, nie wiem), więc to po prostu kwestia gustu. 
Dlatego też radzę przed zakupem zapoznać się z jego zapachem, bo inaczej możecie źle wydać pieniądze. A niestety ten piwny kosmetyk nie kosztuje mało.

Moja ocena: 2/5 spełnia swoje zadanie, ale nie podzielam zachwytów nad nim. Cena mi nie odpowiada, a zapach przelał czarę goryczy.


Znacie piwne kosmetyki Saela? 

niedziela, 19 października 2014

Minirecenzje losowych kosmetyków cz1 {Avon, Fitomed, On Line, Flodomax, BingoSpa, Batiste, Barwa, Biały jeleń}

Hej kochane! Często zdarza się tak, że używam danych kosmetyków, ale niekoniecznie mam ochotę poświęcić im oddzielnego posta. Powodem jest to, że nie do końca jestem z nich zadowolona, czasem są to takie zwyklaki, że aż nie chce mi się o nich pisać, lub po prostu nie mam ładnych zdjęć owych produktów, a one już mi się skończyły i nie mogę tego naprawić. Postanowiłam, że uruchomię tutaj serię "losowe kosmetyki" i w postach tego typu będę zamieszczała minirecenzje wyżej opisanych kosmetyków. U większości z Was coś podobnego występuje w formie "projektu denko", ale ja na bieżąco wyrzucam puste opakowania i "projekt denko" pod tym względem mi nie odpowiada.:)
Zapraszam więc do pierwszej części "Losowych kosmetyków"!
Błotna maska do twarzy z serii Planet Spa od Avon, to coś, czego miałam już chyba z 4 tubki. Nigdy mi nie zaszkodziła, ale też nie można spodziewać się po niej perfekcyjnego oczyszczenia, które producent obiecuje już na opakowaniu. Po jej zmyciu cera wygląda lepiej i jest gładka, a zaczerwienienia bledną i choć nie jest to efekt długotrwały to zdarza mi się do niej wracać. Głownie dlatego, że często sama wpada w moje ręce!:)
Maska ma szary kolor i pachnie męsko i dość intensywnie. Jej cena to ok 20zł.
Kolejny produkt to szampon ziołowy do włosów tłustych od Fitomed. Kupiłam go z zamiarem używania raz na kilka myć, bo na co dzień najczęściej sięgam po szampon aleppo od Planeta Organica, a ten z czasem lubi włosy obciążać. 
Po jego zakupie złamałam nogę, a która z Was miała gips na nodze, ta wie jaką straszną męczarnią jest mycie się bez możliwości zamoczenia się w całości. Postanowiłam wtedy, że będę ten szampon stosowała na co dzień, to może dłużej włosy będą świeże i niestety to był błąd. Pojawił się łupież. Dalej używał go mój narzeczony i niestety jemu też zaszkodził, więc nie jestem zadowolona.
Muszę dodać, że produkt bardzo plątał włosy i mam wrażenie, że dodatkowo je wysuszał (mimo że zawsze używam odżywki), więc nie wiem skąd takie zachwyty na jego punkcie. Jego cena to ok 10zł.
Duet On Line to jeden z upominków ze spotkania blogerek. Żel pod prysznic (i płyn do kąpieli w jednym) Harmony w wersji Lotus Flower był przyjemny i nie wysuszał skóry, do tego miał praktyczny dozownik (z tych, które cię wciska). Zarówno zapach, konsystencja i to, jak się pienił mnie zadowoliły, więc uważam że jest godny polecenia. Cena tego produktu to ok. 6zł/500ml.
Mydło w płynie On Line, Harmony w wersji Argan Oil również ma miły, otulający zapach i spisuje się równie świetnie jak żel pod prysznic. Do tego jest bardzo wydajne. Jego cena to ok. 7zł/500ml.

czwartek, 11 września 2014

Peeling kawowy w kostce i mydełko peelingujące w jednym - własnej roboty! Bo walka z cellulitem nie kończy się z odejściem lata!

Hej kochane! Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam peeling kawowy! :-)
 Nie lubię natomiast po nim sprzątać, nieraz można nieźle pozatykać nim rury... Dziś pokażę Wam jak sobie poradziłam z tym problemem, a przy okazji znalazłam zastępcę dla mojego ukochanego peelingującego mydełka z borowiną i kawą, o którym pisałam TUTAJ.
Nie jest to przepis w całości mojego pomysłu, bo widziałam już podobne na wielu innych blogach, ale jest to moja interpretacja. Zapraszam!
Do zrobienia tego cuda niezbędna jest kostka mydła. Fajnie byłoby użyć naturalnego, ale to było moje pierwsze podejście do tej zabawy i postanowiłam skorzystać z jakiegoś kompletnego zwyklaka przypominającego szare mydło, który akurat zalegał mi w domu.
Mydełko starłam (grube oczka) i umieściłam w kąpieli wodnej.  Do startego mydła wlałam ok 5 łyżek gorącej wody, żeby zrobić coś w rodzaju papki.
Następnie do dałam łyżkę oleju monoi (może być jakiś inny olej, najlepiej z właściwościami antybakteryjnymi), łyżkę kakao, łyżkę cynamonu i 3 łyżki zmielonej kawy. Kakao i cynamon można sobie odpuścić, ale warto pamiętać, że mają właściwości pielęgnujące.
Wlałam kolejne kilka łyżek gorącej wody i wymieszałam. Powstała gęsta papka, w której były widoczne wiórki mydła. Warto pamiętać, że im rzadsza papka, tym dłużej mydło będzie musiało schnąć. Moim dałam 4 dni na wyschnięcie.
Otrzymana masa ani nie wygląda, ani nie pachnie ładnie, aż się prosi o dodanie olejku eterycznego. Ja oczywiście takowego nie miałam, więc zostałam z śmierdziuszkiem.:-) Na szczęście podczas używania mydełka zapach jest raczej subtelny.
Masę przełożyłam do foremek, w tym przypadku to foremki na babeczki. Można użyć też mydelniczki, lub foremek do ciasteczek świątecznych, użyjcie swojej wyobraźni.:)
Ja postawiłam na niewielkie mydełka o nieskomplikowanych kształtach, bo takie są poręczne i nie będą się łamały. 
Po wyschnięciu moje dzieło prezentuje się całkiem nieźle! Myślę, że ładnie zapakowane i opatrzone własnoręcznie napisaną etykietką, może być fajnym pomysłem na prezent. Chociaż może niekoniecznie mam na myśli te  moje, bo jak już pisałam, nie pachną najlepiej.:D
A teraz najważniejsze, czyli działanie:
Mydełko dobrze pieni i świetnie peelinguje. Jeśli lubicie delikatniejsze peelingi to polecam do mieszanki dodać mniej kawy, ja poszłam na całość.
Drobinki kawy odpadają z niego w małych ilościach, więc nie ma co się martwić o  zatkane rury, jak w przypadku tradycyjnego, papkowatego peelingu kawowego. Może jednak lekko brudzić wannę, bo woda przy użyciu tego cudaka jest lekko zabarwiona. U siebie nie zauważyłam żeby zostawały jakieś plamy, ale wolę ostrzec.:)
Według mnie nie ma nic lepszego na walkę z cellulitem, ja od razu widzę różnicę w tym, jak działają na mnie produkty antycellulitowe bez i z użyciem tego peelingu. Na prawdę nie ma porównania.:)
Nie jest ono co prawda tak doskonałe jak moje ulubione mydło  kawowe Mydlarni Powrót do Natury, ale nie jest mu do niego daleko.
A Wy co o tym myślicie? Zabawicie się w stworzenie takiego peelingu? Mnie to zajęło góra 15 min, a efekty są na prawdę świetne!:)

czwartek, 17 lipca 2014

Kolejne delikatne mydełka naturalne: Mydło dla dzieci Delfinek i Mydło z woskiem pszczelim od Mydlarni Powrót do Natury

Hej dziewczyny! Nadeszła pora na recenzję ostatnich dwóch mydełek otrzymanych przeze mnie już  baardzo dawno temu od Mydlarni Powrót do Natury. Do tej pory wszystkie ich mydełka robiły na mnie pozytywne wrażenie, chcecie widzieć jak było z tymi dwoma? Zapraszam do dalszej części posta!:)
100% Naturalne Mydło Dla dzieci Delfinek
Cena: 3,14zł / 100g w drogerii internetowej maxdrogeria
Dostępność: Oba mydła można kupić na maxdrogeria.pl, a stacjonarnie na razie w drogeriach Jasmin głównie na południu Polski, niebawem mydła pojawią się w wybranych drogeriach Natura, drogeriach Marysieńka, dla osób z Rzeszowa i okolic - w drogerii Wispol w Rzeszowie.
 Moja opinia: Dzieci nie mam, ale postanowiłam je wypróbować na sobie i swojej rodzinie i bardzo się z tego cieszę. Jego zapach jest jak dla mnie w porządku, podobny do zapachu szarego mydła, ale jednak przyjemniejszy. Jest to kolejne cudo Mydlarni Powrót do Natury, które przyjemnie się pieni i nie wysusza skóry. Nie powoduje żadnych podrażnień i swędzenia skóry nawet u wrażliwców (mam takich w domu). O dziwo delikatność tego mydełka idzie w parze z genialnymi właściwościami myjącymi. Mydełko domywało wszystkie moje pędzle do makijażu, czyściłam nim też gąbeczkę do nakładania podkładu i wszystko zmywało się w 100%. Kilka razy prałam nim też delikatne tkaniny i bieliznę i tutaj też mnie nie zawiodło.
Moja ocena: 5/5 Kolejny raz jestem na tak i myślę, że świetnie by się sprawdziło do mycia delikatnych ciałek dzieci.
100% Naturalne Mydło z Woskiem Pszczelim
Cena: 5,89zł / 100g w drogerii internetowej maxdrogeria
Moja opinia: Wiem, że wielu osobom zapach tego mydełka nie przypadł do gustu i muszę przyznać, że i mnie nie zachwycił, ale nie uważam żeby był nieprzyjemny. Tego mydełka używam głównie do mycia twarzy i sprawdza się w tej kwestii bardzo dobrze. Na początku używania czułam niedosyt, bo jego poprzednik w tej roli (Naturalne mydło z błotem z Morza Martwego) oczyszczał lepiej niż niejedna maska, więc podniósł poprzeczkę bardzo wysoko. Wtedy przeznaczyłam to mydełko do mycia ciała, a do buźki wyciągnęłam z szafki mydełko Siarkowej Mocy. I co się stało? Po paru dniach okropnie mnie zaczęło wysypywać i z podkulonym ogonem wróciłam do dzisiejszego bohatera. Po tamtym incydencie w pełni doceniam to mydełko, podoba mi się że nie przesusza mojej twarzy, nie szkodzi jej i dobrze zmywa z niej podkład (micelem zmywam tylko oczy).
Poza tym do mycia ciała i pędzli nadaje się tak samo dobrze jak "Delfinek".
Moja ocena: 5-/5 Bardzo dobre mydełko, ale ma ogromną konkurencję wśród swoich braci. :D
Oto przypomnienie poprzednich recenzji:

Wśród nich moimi hitami były: mydło z błotem z Morza Martwego i mydło z borowiną i kawą. Mimo, że wszystkie były świetne, to właśnie do tych dwóch na pewno powrócę!


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Peelingujące mydła naturalne: Naturalne mydło z bursztynem hipoalergiczne oraz Naturalne mydło z borowiną i kawą hipoalergiczne

Hej! Dziś znów o Mydlarni Powrót do Natury, ale tym razem postanowiłam zrobić recenzję dwóch mydeł, obu peelingujących. To z kawą już wykończyłam, a jego następcą jest bursztyn, zobaczcie co o nich myślę!:)
Naturalne mydło z bursztynem hipoalergiczne
Cena: 5,89zł / 100g w drogerii internetowej maxdrogeria
Dostępność: mydła te można kupić na maxdrogeria.pl, a stacjonarnie na razie w drogeriach Jasmin głównie na południu Polski, niebawem mydła pojawią się w wybranych drogeriach Natura, drogeriach Marysieńka, dla osób z Rzeszowa i okolic - w drogerii Wispol w Rzeszowie.
 Moja opinia: Mydełko świetnie się pieni i dobrze oczyszcza. Nie wysusza skóry tak jak zwykłe mydła. Ma przyjemny zapach i cudowne właściwości peelingujące - dzięki drobinkom bursztynu. Skóra wrażliwa mogłaby mieć z tym problem, bo bursztyn jest bardzo mocnym zdzierakiem! Ja jestem zachwycona takim połączeniem mydła i peelingu i zwykłe żele pod prysznic już dawno poszły w odstawkę!:) 
Moja ocena: 4,5/5 Jak dla mnie czasem za mocno zdziera, ale i tak bardzo je lubię.

 Naturalne mydło z borowiną i kawą hipoalergiczne
 Cena: 6,19zł / 100g w drogerii internetowej maxdrogeria
Dostępność: jak wyżej.
Moja opinia: To mydło ma zapach kawy, ja za nim nie przepadam ale na szczęście nie jest intensywny. Dobrze oczyszcza, dobrze się pieni i nie wysusza - standard wśród mydeł Mydlarni Powrót do Natury. Drobinki kawy w nim zatopione są zadziwiająco dobrymi zdzierakami, ale dużo delikatniejszymi niż bursztyn. Uwielbiam sposób w jaki to mydełko wpływa na działanie kremów antycellulitowych -  po masażu tym przyjemniaczkiem kremy wchłaniają się dużo lepiej i działają cuda!
Moim zdaniem borowina i kawa to duet idealny i już wiem, że na pewno zrobię sobie zapas tego mydła.
Moja ocena: 5/5 UWIELBIAM i już za nim tęsknię :)

wtorek, 8 kwietnia 2014

Naturalne mydło hipoalergiczne z borowiną: Mydlarnia Powrót do Natury

Hej! Pamiętacie poprzedniego posta? Pisałam o pomadce Kobo Professional, Fashion Colour w odcieniu 104 English Rose. W niedzielę byłam na zakupach i kupiłam kolejny jej kolorek - tym razem ciemną czerwień o kuszącej nazwie "Drop of wine"! Jak już wyrobię sobie zdanie na jej temat to z chęcią napiszę recenzję, jesteście ciekawe?.:) A dziś przedstawiam Wam kolejne naturalne mydełko:
Naturalne mydło hipoalergiczne z borowiną
 
Cena: 5.65zł w drogerii internetowej maxdrogeria
Dostępność: mydła te można kupić na maxdrogeria.pl, a stacjonarnie na razie w drogeriach Jasmin głównie na południu Polski, niebawem mydła pojawią się w wybranych drogeriach Natura, drogeriach Marysieńka, dla osób z Rzeszowa i okolic - w drogerii Wispol w Rzeszowie.
Moja opinia: Podobnie jak mydełko hipoalergiczne z borowiną i bursztynem - to też wyglądem przypomina drewno. Zapach ma delikatny, ani brzydki ani specjalnie ładny. Pieni się bardzo dobrze i myje świetnie. Jako, że borowina działa przeciwzapalnie i wspomaga szybszą regenerację skóry, czasem myję nim również twarz. Po umyciu skóra jest dobrze oczyszczona i ukojona, dobrze jest użyć jakiegoś balsamu, ale mi często zdarza się pominąć ten krok i nie zauważyłam przesuszenia. Często myję nim nogi po goleniu i wtedy nie pojawiają się na nich żadne czerwone kropeczki czy podrażnienia, co niestety u mnie jest częste.
Moja ocena: 5/5 Świetnie oczyszcza, pieni się i nie przesusza - moje wymagania zostały spełnione, a dodatkowo mogę cieszyć się działaniem borowiny!
 P.S. W najbliższym czasie szykuje się u mnie seria małych rozdań z glinkami kosmetycznymi w roli głównej, kto jest za?:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
o mnie
Moje zdjęcie
Witam! Jestem studentką filologii angielskiej, w wolnym czasie lubię czytać blogi o tematyce związanej z kosmetykami i wizażem jak i sama tworzyć swoje recenzje, stąd pomysł na założenie bloga. Postaram się by blog nie ograniczał się do tematyki kosmetyków, a dotyczył również innych dziedzin życia. Zapraszam do zaglądania tu częściej i obserwowania jak blog się rozwija!:)