Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żel pod prysznic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żel pod prysznic. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 listopada 2015

Balea żele pod prysznic: pomarańcza z wanilią "Black Secret" i Kokos z ananasem "Paradise Beach"

Hej dziewczyny! Na blogu znów był mega przestój, za co serdecznie przepraszam, ale jeszcze nie do końca radzę sobie z organizacją czasu. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się wszystko ogarnąć, bo bardzo tęsknię za blogowaniem.:)

 Żele pod prysznic Balea zna już chyba każdy. Piękne zapachy i niskie ceny (nawet ok 5zł!) to ich główne zalety. Wadą niestety bywa dostępność (drogerie DM i internet), ale i z tym nie jest najgorzej, bo sklepy z chemią niemiecką wyrastają jak grzyby po deszczu. Dziś przychodzę do Was z moimi spostrzeżeniami na temat dwóch wersji zapachowych o chwytliwych nazwach "Black Secret" i "Paradise Beach". Zapraszam!
 Czarny sekret to żel o zapachu pomarańczy z wanilią - połączenie ryzykowne, ale całkiem nie najgorsze. Zdecydowanie bardziej wyczuwalna jest tutaj pomarańczka, a wanilia jest gdzieś tam w tle. Zapach niestety jest trochę chemiczny, ale nie na tyle żeby mnie odrzucał. Ani dobry, ani zły. Opakowanie w kolorze czarnym, często mylnie kojarzone z żelem dla mężczyzn, więc pomysł nie do końca udany. Kolor samego kosmetyku jest pomarańczowy, a jego konsystencja i wydajność są typowe dla tego rodzaju produktów. Pieni się bez zarzutów i równie dobrze myje - a to najważniejsze! Tylko ten zapach zupełnie bez szału...
Rajska plaża to żel pod prysznic, który pachnie ananasem w połączeniu z kokosem. Jeśli jesteście fankami popularnego koktajlu o nazwie Pina Colada, to ten żel zdecydowanie jest dla Was. Zapach wakacji w butelce! Przyjemny, słodki i jednocześnie pobudzający. Żel jest koloru różowego, co też mi się podoba, a opakowanie ma piękną szatę graficzną. Jak poprzednik - ma dobrą wydajność żelową, lekką konsystencję i świetnie się pieni. Generalnie robi co ma robić, a zapach uprzyjemnia nam czas spędzony pod prysznicem, więc jestem na TAK. Trzeba przyznać, że ta letnia seria się im udała.;)

Nie wklejałam tutaj opisów producenta, bo w sumie żel to żel i można się obejść bez większej filozofii. Dla mnie żel pod prysznic ma dobrze myć i przyjemnie pachnieć, więc Paradise Beach odpowiada mi zdecydowanie bardziej.

A Wy miałyście któryś z nich? Macie swoich ulubieńców od Balea? Muszę przyznać, że moim faworytem wciąż pozostaje wersja truskawkowa, chociaż kokos z ananasem prawie jej dorównują. :)

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Shining Kiwi, Balea - zel pod prysznic z drobinkami

Hej Kochani! Dziś za oknem piękna pogoda, więc wybrałam się na ogródek by w końcu zrobić zdjęcia na bloga - zajęło mi to bardzo dużo czasu, ale zebrał się cały worek produktów do zdjęć.:) Tak więc promienie słoneczne znów wracają na bloga! A jako pierwszy ukazuje się Wam iskrzący żel pod prysznic od Balea. :)
Od producenta: Iskrzący żel pod prysznic z drobinkami odbijającymi światło. Radosny zapach kiwi doda Ci energii, a formuła żelu z gliceryną zadba o odpowiedni poziom nawilżenia skóry. Miejscami przejrzysta tuba sprawia, że błyszcząca zawartość "wypełnia" litery na opakowaniu.
Skład: AQUA · SODIUM LAURETH SULFATE · COCAMIDOPROPYL BETAINE · SODIUM CHLORIDE · GLYCERIN · PEG-7 GLYCERYL COCOATE · ACRYLATES CROSSPOLYMER 4 · PARFUM · SODIUM BENZOATE · CITRIC ACID · COCO-GLUCOSIDE · GLYCERYL OLEATE · COCAMIDE MEA · POTASSIUM SORBATE · MICA · BENZYL SALICYLATE · SODIUM HYDROXIDE·CI 77891 · BENZYL ALCOHOL · LIMONENE · TIN OXIDE · CI 42090 · CI 47005.

Moja opinia: Żel znajduje się w tubce, która stoi na "głowie" - nic nadzwyczajnego. Na szczęście otwiera się i zamyka bez problemu (nie ma zagrożenia połamania paznokci), a sama tubka jest całkiem ładna. 
Szata graficzna opakowania bardzo mi się spodobała, najbardziej przyciągają oko miejsca, gdzie jest ono przezroczyste i widać przez nie żel. 
A owy żel pod prysznic jest szalony, bo błyszczy się i iskrzy. Jednak bez obaw - żadne z tych błyskotek nie zostają na skórze! Dają tylko fajny efekt przy używaniu, w końcu zawsze to jakaś uciecha, haha. ;)
Produkt jest dość rzadki, dobrze się pieni i myje bez zarzutów. Nie wysusza skóry i jest całkiem wydajny. Jedyną jego wadą jest zapach... Spodziewałam się soczystego kiwi, a otrzymałam takie chemiczne, które nie jest co prawda najgorsze - czasem przypomina mi jakieś żelki, lub galaretkę. Nie da się jednak ukryć, że nuta jest chemiczna i mimo, że mnie nie odrzuca, nie mam ochoty do niej w przyszłości wracać. Mój narzeczony natomiast stwierdził, że ten żel pachnie dziwnie, a nawet nieprzyjemnie, więc większości z Was na pewno też nie przypadnie do gustu.
Niestety na ostatnim zdjęciu nie udało mi się uchwycić "iskierek".:(
Moja ocena: 4-/5 Zapach do poprawy, zdecydowanie!

Miałyście już ten produkt? Jeśli tak, koniecznie dajcie znać czy zapach Wam się spodobał!

sobota, 11 kwietnia 2015

Tołpa, Botanic żel pod prysznic, amarantus


Hej Kochani!  Dziś będzie o produkcie, który zużyłam już jakiś czas temu, a jego zdjęcia robiłam jeszcze w ubiegłym roku - taki mały powrót do słoneczka!:)
Mowa o nawilżającym żelu pod prysznic od Tołpy. Zapraszam!
Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Cocoamphodiacetate, Cocamide DEA, Laureth-7 Citrate, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Lactate, Peat Extract, Amaranthus Caudatus Seed Extract, Glycerin, Lactic Acid, Parfum, Styrene/ Acrylates Copolymer, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol.
Cena: ok 15zł/200ml
Moja opinia: Żel mieści się w praktycznej i prostej buteleczce, jak na tołpę przystało. Produkt ma białą barwę, jest po części mleczny, ale i lekko przejrzysty. Jego zapach jest charakterystyczny dla całej serii amarantusowej, czyli subtelny, kuszący, oryginalny, kwiatowy - piękny! Wyjątkiem jest krem do rąk, który w swoim zapachu miał nuty cytrusowe, cała reszta pachnie absolutnie cudnie.
Jeśli chodzi o działanie - nie zawiodłam się. Wytwarza delikatną pianę, która przyjemnie otula ciało. Jego zapach jeszcze na chwilę po prysznicu pozostaje na skórze. Równie dobrze nadaje się jako płyn do kąpieli - tworzy sporo piany. 
Dobrze oczyszcza skórę i jest całkiem wydajny. 
Jeśli chodzi o nawilżenie - cudów nie ma, ale faktycznie czuję, że po umyciu tym produktem skóra nie jest napięta. Myślę, że faktycznie może delikatnie nawilżać, ale nie na tyle by nie użyć balsamu i być w pełni usatysfakcjonowaną z poziomu nawilżenia skóry. Chętnie sięgam po niego kiedy nie mam czasu na dalszą pielęgnację, bo wiem że wtedy spisze się znacznie lepiej niż wszystkie inne żele. 
Cena 15zł jak za 200ml żelu pod prysznic to raczej sporo, ale każdemu należy się czasem odrobina luksusu, prawda? :D 
Moja ocena: 5-/5 Za tą cenę do niego nie wrócę, ale jeśli natknę się na niego w korzystnej cenie to na pewno po niego sięgnę i może nawet wezmę więcej niż jedną buteleczkę, bo zapach jest wspaniały!:) 



Z tej serii opisywałam również:

-Nawilżający krem rozświetlający pod oczy

wtorek, 10 lutego 2015

Minirecenzje losowych kosmetyków cz3 {produkty do mycia ciala}

Hej kochane! Dziś pora na kolejną część z serii losowych kosmetyków, którą niedawno wprowadziłam na bloga. Jeśli ktoś nie wie, idea jest taka: często zdarza się, że używam danych produktów, ale niekoniecznie mam ochotę poświęcić im oddzielnego posta. Powody są przeróżne, czasem nie do końca jestem z nich zadowolona i są to takie zwyklaki, że aż nie chce mi się o nich pisać, lub po prostu nie mam ładnych zdjęć owych produktów, a one już mi się skończyły i nie mogę tego naprawić. Takie własnie kosmetyki znajdują się w postach tej serii. U większości z Was taką funkcję pełni "projekt denko", ale ja wyrzucam puste opakowania na bieżąco.:) Jeśli ominęły Was poprzednie posty, zapraszam tutaj:
Pierwsza część: KLIK (Avon, Fitomed, On Line, Flodomax, BingoSpa, Batiste, Barwa, Biały jeleń)
Część druga: KLIK (kolorówka: Sephora, Sleek, Givenchy, Bell i inne)
Pierwszym bohaterem dzisiejszego posta jest perfumowane mydełko Shiseido Zen Sun, które dostałam od Ines. Używała go moja mama, która uwielbia takie produkty i była nim zachwycona. Dobrze myło, nie wysuszało skóry, pięknie i długo pachniało, a do tego ładnie wyglądało. Czego chcieć więcej od perfumowanego mydełka?:)

Kolejny przyjemniaczek to aloesowe mydło equilibra. Dobrze myło i było bardzo delikatne dla skóry, co więcej - lekko nawilżało! Odpowiednie zarówno do mycia twarzy jak i ciała, czyli tak, jak lubię. Do tego przepięknie pachniało nawet przez papierek. Cudo!


 A teraz przyszła pora na kosmetyki Balea. Tą markę znają już chyba wszyscy! Niedrogie, wydajne, o bajkowych zapachach - to właśnie kosmetyki Balea. Niestety u Nas z dostępem do nich jest ciężko i trzeba ratować się zakupami przez internet.
Żel pod prysznic o zapachu truskawek to raj dla zmysłów. Pachnie prawdziwymi, lekko kwaśnymi truskawkami, żeby zaraz przejść w lekko deserową, słodką nutę. Rozkosz. :) Najlepsze jest to, że zapach utrzymuje się na ciele jeszcze jakiś czas po kąpieli!

 Kolejny letni zapach to kokos w połączeniu z nektarynką - świetny duet. Bardziej wyczuwalna jest nektarynka, zapach jest słodki i przyjemny. Oba żele są bardzo wydajne i używałam ich z przyjemnością! Przynajmniej do czasu aż kokosa z nektaryną porwał mój narzeczony. :D

Miałyście któryś z tych produktów?:> 

piątek, 6 lutego 2015

Tołpa, Botanic Dąb Paragwajski, Ujędrniający żel pod prysznic

Hej kochane! Dziś będzie o...
Ujędrniającym żelu pod prysznic! O tak! Wierzycie w takie możliwości myjadełka, czy tak jak ja traktujecie obietnice producenta z przymrużeniem oka?:>
Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Whead Protein, Peat Extract, Ilex Paraguariensis Extract, Coffea Arabica Bean Extract, Bambusa Arundinacea Stem Extract, Parfum, Acrylates/C10-C30 Alkyl Acrylate Crossopolymer, Xanthan Gum, Cetyl Hydroxyethylcellulose, Butylene Glycol, PEG-60 Almond Glycerides, Tetrasodium EDTA, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Caprylyl Glyco.l 

Cena: 21zł / 200ml

Moja opinia: Muszę przyznać, że zakochałam się w zapachu tego żelu. Jest niezwykle nietypowy i sama nigdy nie byłabym w stanie porównać go do czegokolwiek! Na szczęście z pomocą przychodzi opis producenta, gdzie jako "małe wielkie składniki" zostają wymienione takie cuda jak ekstrakt z liści dębu paragwajskiego, ekstrakt z nasion kawy, czy pędy bambusa. Mieszanka niezwykle świeża i orzeźwiająca. W żelu zatopione są bardzo malutkie drobinki, których zadaniem jest delikatny masaż skóry i to najprawdopodobniej głównie one mają zapewnić nam ujędrnienie skóry, czego jednak przy użyciu samego żelu nie zauważyłam. Bez względu na to jak bardzo lubię Tołpę, trudno mi uwierzyć, że żel pod prysznic może mieć działanie ujędrniające i ten go nie ma, a przynajmniej ja go nie widzę. Wierzę jednak, że podobnie jak moje ulubione mydełko kawowe (KLIK mydełko handmade, KLIK mydełko Mydlarni Powrót do Natury) może on wspomagać kurację antycellulitową, jeśli takową stosujemy.
Wracając do bardziej oczywistych właściwości - produkt bardzo delikatnie oczyszcza skórę, nie wysusza i nie podrażnia. Lekko się pieni, ale dla mnie to zbyt mało i niestety traci na wydajności. Myślę, że wydajność w stosunku do ceny jest bardzo niekorzystna i sama na pewno nie skuszę się na ten produkt w regularnej cenie, nawet mimo tego magnetycznego zapachu.
Moja ocena:4/5 Słaba wydajność i wysoka cena sprawiają, że czuję niedosyt! 

wtorek, 27 stycznia 2015

URIAGE XEMOSE Olejek do mycia twarzy i ciała

Hej Kochani! Dziś będzie o produkcie, który nie jest przeznaczony stricte do mojego rodzaju skóry, ale postanowiłam go przetestować. Po części z ciekawości - nigdy wcześniej nie miałam olejku do mycia ciała! - a po części dlatego, że po prostu sam wpadł w moje ręce, a produktów do mycia ciała nigdy zbyt wiele. Chcecie wiedzieć czy zdecyduję się na kolejne opakowanie? Czytajcie dalej!:)
 Cena: ok 36-40zł/400ml
 Moja opinia: Na składach za bardzo się nie znam, ale gdzieś na końcu przewija się olej palmowy, którego staram się unikać. Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego, to zapraszam na bloga Jaskółki, KLIK. Nie wiem czy w tym przypadku jest się czym przejmować, ale lepiej dmuchać na zimne. Dajcie znać co o tym myślicie. :)
 Jeśli chodzi o właściwości kosmetyku, to muszę przyznać że wszystko zgadza się z opisem producenta. Produkt faktycznie delikatnie (ale skutecznie) myje skórę i pozostawia na niej lekki film. Po osuszeniu ręcznikiem ten film jest mało wyczuwalny, ale u mnie nie jest już konieczne używanie balsamu Ja jednak nie mam przesuszonej skóry (a min. do takiej właśnie przeznaczony jest olejek) i podejrzewam, że jej posiadaczki będą zmuszone dodatkowo zaaplikować balsam. Jak już pisałam, to mój pierwszy olejek do mycia ciała i nie do końca wiedziałam czego się spodziewać. Zaskoczył mnie fakt, że ten olejek się pieni (słabo ale zawsze coś), jednak w składzie mamy SLS, więc nie ma się co dziwić. 
Produkt ma raczej słabą wydajność, ale jest miły w użyciu i niektórym z Nas może pomóc zaoszczędzić trochę czasu, który normalnie przeznaczyłybyśmy na balsamowanie ciała. Jego zapach jest dość specyficzny i może odrzucać. To zapach typowy dla olejów, niezbyt przyjemny, ale znośmy. Ja po kilku użyciach przestałam go zauważać.
Można stosować go zarówno do mycia ciała, jak i twarzy. Z twarzą wolałam nie ryzykować, ale w myciu ciała spisał się całkiem dobrze!
Moja ocena: Trudno ocenić produkt, który nie był przeznaczony dla mojego rodzaju skóry, ale dla mnie to będzie mocne 4/5

niedziela, 19 października 2014

Minirecenzje losowych kosmetyków cz1 {Avon, Fitomed, On Line, Flodomax, BingoSpa, Batiste, Barwa, Biały jeleń}

Hej kochane! Często zdarza się tak, że używam danych kosmetyków, ale niekoniecznie mam ochotę poświęcić im oddzielnego posta. Powodem jest to, że nie do końca jestem z nich zadowolona, czasem są to takie zwyklaki, że aż nie chce mi się o nich pisać, lub po prostu nie mam ładnych zdjęć owych produktów, a one już mi się skończyły i nie mogę tego naprawić. Postanowiłam, że uruchomię tutaj serię "losowe kosmetyki" i w postach tego typu będę zamieszczała minirecenzje wyżej opisanych kosmetyków. U większości z Was coś podobnego występuje w formie "projektu denko", ale ja na bieżąco wyrzucam puste opakowania i "projekt denko" pod tym względem mi nie odpowiada.:)
Zapraszam więc do pierwszej części "Losowych kosmetyków"!
Błotna maska do twarzy z serii Planet Spa od Avon, to coś, czego miałam już chyba z 4 tubki. Nigdy mi nie zaszkodziła, ale też nie można spodziewać się po niej perfekcyjnego oczyszczenia, które producent obiecuje już na opakowaniu. Po jej zmyciu cera wygląda lepiej i jest gładka, a zaczerwienienia bledną i choć nie jest to efekt długotrwały to zdarza mi się do niej wracać. Głownie dlatego, że często sama wpada w moje ręce!:)
Maska ma szary kolor i pachnie męsko i dość intensywnie. Jej cena to ok 20zł.
Kolejny produkt to szampon ziołowy do włosów tłustych od Fitomed. Kupiłam go z zamiarem używania raz na kilka myć, bo na co dzień najczęściej sięgam po szampon aleppo od Planeta Organica, a ten z czasem lubi włosy obciążać. 
Po jego zakupie złamałam nogę, a która z Was miała gips na nodze, ta wie jaką straszną męczarnią jest mycie się bez możliwości zamoczenia się w całości. Postanowiłam wtedy, że będę ten szampon stosowała na co dzień, to może dłużej włosy będą świeże i niestety to był błąd. Pojawił się łupież. Dalej używał go mój narzeczony i niestety jemu też zaszkodził, więc nie jestem zadowolona.
Muszę dodać, że produkt bardzo plątał włosy i mam wrażenie, że dodatkowo je wysuszał (mimo że zawsze używam odżywki), więc nie wiem skąd takie zachwyty na jego punkcie. Jego cena to ok 10zł.
Duet On Line to jeden z upominków ze spotkania blogerek. Żel pod prysznic (i płyn do kąpieli w jednym) Harmony w wersji Lotus Flower był przyjemny i nie wysuszał skóry, do tego miał praktyczny dozownik (z tych, które cię wciska). Zarówno zapach, konsystencja i to, jak się pienił mnie zadowoliły, więc uważam że jest godny polecenia. Cena tego produktu to ok. 6zł/500ml.
Mydło w płynie On Line, Harmony w wersji Argan Oil również ma miły, otulający zapach i spisuje się równie świetnie jak żel pod prysznic. Do tego jest bardzo wydajne. Jego cena to ok. 7zł/500ml.

sobota, 11 października 2014

Tołpa, Botanic Białe Kwiaty, Delikatny żel pod prysznic

 Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Cocoamphodiacetate, Cocamide DEA, Laureth-7 Citrate, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Lactate, Parfum, Peat Extract, Rosa Centifolia Flower Extract, Jasminum Officinale Flower Extract, Bellis Perennis Flower Extract, Glycerin, Lactic Acid, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol.
Cena: 20zł / 200ml
Moja opinia: Jak wiele z Was, od żelu pod prysznic nie wymagam zbyt wiele. Ważne żeby ładnie pachniał, dobrze mył i nie wysuszał skóry. Ten robi dokładnie to co powinien, do tego świetnie się pieni i jest bardzo wydajny. Jest bezbarwny, a jego konsystencja typowa dla tego typu żeli. Jego zapach kojarzy się z zapachem klasycznego kremu Nivea, czyli jest typowy dla całej serii Białe Kwiaty. 
Bardzo podoba mi się prosty design opakowania i dozownik, który łatwo można obsłużyć mokrymi palcami bez obaw, że połamiemy sobie paznokcie. Jak zwykle u Tołpy, na opakowaniu znajdziemy całą masę informacji i barwnych opisów.
Dodatkową zaletą produktu, jest to, że delikatnie nawilża skórę. Nie zawsze jest to wyczuwalne, u mnie jest z nim tak, jak z nawilżającymi szminkami - kiedy skóra jest w dobrym stanie, to produkt dodatkowo ją nawilża, a jeśli jest przesuszona to po prostu nie czuć i nie widać żadnej różnicy.
Wrażliwcy na pewno będą z niego zadowoleni, bo jest bardzo delikatny i nie wywołuje swędzenia skóry.
Niestety jego cena nie należy do niskich, ale możecie uwierzyć mi na słowo, że jest bardzo wydajny, więc tragedii nie ma. 

Moja ocena: 5/5 Bardzo go polubiłam i jeśli napotkam okazję cenową to na pewno do niego wrócę.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Original Source, Mint and Walnut Super Scrub - Peelingujący żel pod prysznic wprost idealny na lato!

Hej kochane! Dziś będzie trochę na temat czegoś, co już długo czekało na swój dzień. 
Original Source, Mint and Walnut Super Scrub - Peelingujący żel pod prysznic
Od producenta: Połączyliśmy nasze legendarne 7927 prawdziwych listków mięty razem ze złuszczającymi właściwościami orzecha włoskiego. Używaj kilka razy w tygodniu dla zauważalnie miękkiej skóry.
Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Polyethylene, Acrylates/Steareth-20 Methacrylate Crosspolymer, Mentha Avensis Leaf Oil, Juglans Regia (Walnut) Shell Powder, Sodium Lithium Magnesium Silicate, Tetrasodium Pyrophosphate, Tetrasodium Glutamate Dicetate, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Hydroxide, Benzotriazolyl Dodecyl p-Cresol, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Magnesium Chloride, Magnesium Nitrate, Limonene.
Cena: 9zł / 250ml
Moja opinia: Żel dostałam na spotkaniu blogerek w listopadzie, ale wtedy użyłam go tylko raz i od razu odłożyłam z myślą o lecie. Dlaczego? A dlatego, że ten żel na prawdę chłodzi! Uczucie chłodu jest jak po użyciu balsamu antycellulitowego z mentolem, czyli dość intensywne i utrzymuje się jeszcze po kąpieli. Ta cecha bardzo spodobała się mojemu ukochanemu, który podwędził mi dzisiejszego bohatera i miło go wspomina.:-) 

Żel ma zapach pasty do zębów i dość zbitą galaretowatą konsystencję, a działanie peelingujące jest takie jak w większości żeli pod prysznic z drobinkami, czyli niemal zerowe. Produkt dobrze oczyszcza skórę, nie wysusza,  jest wydajny i daje poczucie orzeźwienia. Niestety jak widać na powyższym zdjęciu, wszystkie drobinki opadły mi w jedno miejsce, a przez mega gęstą konsystencję nie jestem w stanie tego wymieszać, więc warto co jakiś czas zmieniać pozycję opakowania.
Opakowanie moim zdaniem oprócz tego, że poręczne to jednak jest mało praktyczne. Tworzywo z jakiego jest zrobione jest bardzo twarde i mam problem z wyciśnięciem odpowiedniej ilości produktu, trzeba mieć do tego dużo siły. 
Moja ocena: 3+/5 Mimo oczywistych wad mój narzeczony z przyjemnością go używał, szczególnie po pracy i podczas upałów.
P.S. zapraszam do udziału w moim rozdaniu, więcej w poprzednim poście!:-)

środa, 28 maja 2014

Hipoalergiczne żele pod prysznic Biały Jeleń: Naturalny oraz Dziewanna i rokotnik

Hej dziewczyny!
U mnie znów natłok obowiązków, więc dziś szybka recenzja całkiem fajnych myjadeł, zapraszam!:)

Kupiłam je w Biedronce w zestawie wraz z mydłem. Oba żele uważam za bardzo dobre, a że niewiele się różnią to postanowiłam napisać recenzję zbiorczą. 
Produkty świetnie się pienią i dobrze myją. Stosowałam je głównie w czasie gdy miałam złamaną nogę - wtedy mycie staje się trudniejsze (nie można zamoczyć gipsu), a te żele świetnie nadają się na szybki prysznic, bardzo łatwo jest je spłukać z ciała. Faktycznie nie podrażniają skóry, mój tata mył nimi też włosy i bardzo je sobie chwalił, bo jako jedne z niewielu produktów nie powodowały u niego reakcji alergicznych. Po umyciu skóra nie jest przesuszona, ale mimo wszystko nie czuję też żadnego nawilżenia. Oba przyjemnie pachną; "naturalny" ma zapach troszkę przypominający micel od bebeauty, a ten z dziewanną i rokotnikiem ma bardzo soczysty i ciekawy zapach, idealny na lato. Cechuje je przeciętna wydajność i niska cena - ok 6zł.
Moja ocena: 4,5/5 Są dobre, ale jeszcze bardziej spodobał mi się wariant "Łopian i Jagoda" opisywany TUTAJ.
Miałyście? Lubicie żele Białego Jelenia?:)

P.S. Ostatnio udało mi się pierwszy raz zużyć do cna lakier do paznokci, możecie być ze mnie dumne.:D Oto mój ostatni mani z miętą Rimmela:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
o mnie
Moje zdjęcie
Witam! Jestem studentką filologii angielskiej, w wolnym czasie lubię czytać blogi o tematyce związanej z kosmetykami i wizażem jak i sama tworzyć swoje recenzje, stąd pomysł na założenie bloga. Postaram się by blog nie ograniczał się do tematyki kosmetyków, a dotyczył również innych dziedzin życia. Zapraszam do zaglądania tu częściej i obserwowania jak blog się rozwija!:)