Hej Kochane! Dziś opowiem Wam o jednej z moich ulubionych maseczek oczyszczających, która kosztowała mnie tylko jednego Funciaka!:) Zapraszam!
Maseczka jest łatwo dostępna w UK i podejrzewam, że w Polsce też można ją znaleźć. Jeśli nie, to chętnie przywiozę kilka na rozdanie...;)
Maseczka Beauty Formulas umieszczona jest w klasycznej, wygodnej tubce. Podczas jej aplikacji wyczuć męski, lekko alkoholowy zapach, który jednak należy do przyjemnych. Ta alkoholowa nutka na początku nieco mnie zaniepokoiła, ale na szczęście maseczka nie wysusza skóry, więc teraz mam do niej zaufanie. Kolor produktu jest nieco jaśniejszy niż na zdjęciu, bardziej beżowy. Struktura i konsystencja są świetne, maska idealnie rozprowadza się na twarzy i nie zasycha zbyt szybko.
Na skórze trzymamy ją przez 10 do 15 minut, a po spłukaniu producent obiecuje nam efekt oczyszczenia i odblokowanie porów. Jak już zapewne same domyślacie się po entuzjastycznym wstępie, ta maseczka spełnia swoje zadanie w 100%. W składzie znajdziemy Kaolin, czyli białą glinkę, która świetnie odświeża cerę i pomaga w pozbyciu się zanieczyszczeń. Skóra odzyskuje dzięki niej blask i świeżość, wygląda zdrowiej. Ja zawsze używam tej maseczki przed większymi imprezami, bo makijaż wygląda po niej świetnie i trzyma się o niebo lepiej niż zwykle! A systematycznie 2 razy w tygodniu używam innej maski, z kwasem salicylowym aby zwalczyć wredne przebarwienia. ;-) Jej wydajność również zasługuje na pochwałę, a nigdy jej sobie nie żałuję, więc za to kolejny plus.
Moja ocena: 5/5 Spełnia swoje zadanie i jest śmiesznie tania. Można? Można!
A jakie są Wasze ulubione maseczki? Ja jestem troszkę takim maseczkowym maniakiem, więc jeśli jesteście ciekawe testowanych przeze mnie wcześniej mazideł, zapraszam tutaj: KLIK!