Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 grudnia 2015

Payot Creme Purifante - coś z wyższej półki dla cery tłustej i mieszanej

Hej Kochane! Dziś przychodzę do Was z recenzją luksusowego kremu do twarzy marki Payot. Kupiłam go jak zwykle pod wpływem świetnych opinii na wizażu i jak zwykle moje odczucia różnią się od tych z ww strony. Jeśli jesteście ciekawe, czy ten produkt moim zdaniem jest wart swojej ceny, zapraszam do przeczytania recenzji. :)
Cena: wizaż podaje ok. 130 zł / 40 ml, ale ja kupiłam go taniej. Wydaje mi się, że skorzystałam z oferty sklepu http://www.kremoteka.pl
Od producenta:
Moja opinia: Krem ma lekką konsystencję mleczka i miły, neutralny zapach. Przeznaczony jest do skóry tłustej i mieszanej, ale dla mnie na początku był zbyt ciężki i tylko pogarszał sprawę. Teraz, kiedy mieszkam w Walii, moja cera zmieniła się wraz z zmianą klimatu i krem sprawdza się nieco lepiej, ale wciąż nie mogę powiedzieć aby był matujący, To dla mnie największe rozczarowanie, bo na matowieniu i ograniczeniu wydzielania sebum zależało mi najbardziej. Niewątpliwie jednak rozświetla i dobrze nawilża skórę, dzięki czemu szybko pozbywam się suchych skórek. Nakładany z umiarem dobrze sprawdza się pod makijażem mineralnym, który stosuję na co dzień.
Kwasy zawarte w składzie sprawiają, że cera jest wygładzona, a wszelkie czerwone plamki szybciej znikają, zwłaszcza te świeże. Nie jest to efekt widoczny od razu, warto uzbroić się w cierpliwość. 
Co do jego działania oczyszczającego - ja takowego nie zauważyłam, a zaskórniki nadal lubią się pojawiać od czasu do czasu. Na pewno jednak nie powoduje u mnie wysypu niedoskonałości i nie zapycha porów. Dodatkową jego zaletą jest duża wydajność, u mnie 50ml wystarczyło na kilka miesięcy używania, przy czym zaznaczam że stosuję go w niewielkiej ilości, bo jak wspomniałam bywa dla mnie zbyt ciężki. 
 Moja ocena: 4-/5 Całkiem miło mi się go używało, ale nie tego szukałam. W najbliższej przyszłości na pewno zdecyduję się na coś innego i nadal będę poszukiwała swojego kremowego ideału. :-)
Znacie ten krem? Jesteście ciekawe który produkt będzie jego następcą?:)

P.S. W końcu założyłam Instagram, żebyście mogły śledzić moje kosmetyczne i niekosmetyczne nowości. Niestety nie mam już tyle czasu na blogowanie co kiedyś, ale mam nadzieję, że mój nowy profil Wam to wynagrodzi! https://www.instagram.com/ems_universe_ zapraszam.

czwartek, 24 września 2015

Smarowidła od Balea - Krem uniwersalny (twarz, ciało, usta) 50's forever i migdałowy balsam do ciała z olejkiem migdałowym

Hej Kochane! Dziś będziemy się balsamować! Jak każda blogerka nigdy nie mam dość balsamów i kremów, więc kiedy dostałam w prezencie moich dzisiejszych bohaterów, byłam wniebowzięta. Jesteście ciekawe czy mój entuzjazm nie zmalał przy bliższym ich poznaniu? Zapraszam do lektury!
 Balea, Krem pielęgnacyjny do ciała, twarzy i ust o zapachu wiśni - 50's forever 
Od producenta: Krem o uwodzicielskim zapachu wiśni. Nie zawiera parafiny.
Uniwersalny krem idealny do codziennej pielęgnacji ciała, twarzy i ust sprawia, że skóra staje się niezwykle miękka i elastyczna. Krem zamknięty w poręcznej metalowej puszce o bogatym, niepowtarzalnym designie.
Cena: ok 11,50zł/30ml 
Moja opinia: Opakowanie kremu ma bardzo ładną szatę graficzną, a sam fakt że jest metalowe sprawił, że przypomina mi popularny krem Nivea. Chcąc nie chcąc zaczęłam postrzegać ten produkt jako uniwersalny krem na miarę Nivea i tak mi już zostało. Jest nieco lżejszy w konsystencji od swojego popularnego kolegi znanej marki, ale i dość treściwy, tłustawy. Producent stwierdza, że pachnie wiśniami, ale sama bym na to nie wpadła wąchając go. Niemniej jednak ma niesamowicie przyjemny zapach, który umila jego używanie.
Jako posiadaczka cery problematycznej podeszłam z rezerwą do stosowania go na twarz. Olej kokosowy i masło shea zawarte w składzie nie są dobrym wyjściem dla posiadaczek cery takiej jak moja. Używałam go jedynie na szyję i dekolt, kiedy akurat zapomniałam użyć czegoś innego i spisał się bardzo dobrze - nawilżał i nie uczulał. Zdarzyło mi się aplikować go pod nos w czasie choroby (nosek przetarty od chusteczek - chyba każdy to zna) i spisał się wyśmienicie nawilżając podrażnioną skórę. 
Na ustach sprawdza się średnio. Od niechcenia przecieram je tym kremem kiedy akurat mam go pod ręką, ale jeśli są przesuszone to szybko zapominam że cokolwiek na nie aplikowałam. Suchych ust nie zregeneruje na pewno, a te zadbane zabezpieczy i delikatnie nawilży.
Bardzo lubię używać go jako balsam do ciała. Doskonale nawilża i natłuszcza ciało, dając przy tym ochronną, lekko tłustawą warstewkę,  (co jednak nie każdemu może się spodobać).
Świetnie sprawdzi się stosowany na kolana i łokcie, lub jako krem do rąk.  
Moja ocena: 4/5 Dzięki niewielkiej pojemności sprawdza się szczególnie w podróży - jako krem do rąk i do ciała, a w razie potrzeby nawet do stóp, jeśli nie są wymagające. 


Balea, Creme - Ol Bodylotion mit Mandelol - Balsam do ciała z olejkiem migdałowym
Od producenta: Intensywnie pielęgnujący balsam do ciała z proteinami mleka i nawilżającymi olejkami: migdałowym, sojowym i słonecznikowym pielęgnuje suchą skórę. 
Formuła zawiera witaminę E i allantoinę, które nadają skórze gładkość, do tego łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Produkt testowany dermatologicznie. 
Produkt wegański. 
Cena: 9zł / 200ml
INCI: Aqua, Isopropyl Palmitate, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Glycine Soja Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Phenoxyethanol, Parfum, Tocopheryl Acetate, Carbomer, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Allantoin, Tocopherol, Ethylhexylglycerin, Citric Acid.

Moja opinia: Ten balsam pochodzi z edycji limitowanej, ale jeśli dobrze rozumiem, to co jakiś czas lubi powracać na półki sklepowe. Jego główną zaletą jest przepiękny migdałowy zapach, z tych słodkich i budyniowych. Uwielbiam go! Balsam ma rzadką konsystencję przypominającą mleczko i biały kolor. Jeśli wierzyć informacjom zawartym na opakowaniu, zawiera 40% olejków, a więc jest dość treściwy. Można się o tym przekonać podczas aplikacji, bo kiedy z nim przesadzimy na skórze wyczuwalna jest nieco tłusta warstwa. Dla mnie to nie problem, poza tym z reguły używałam go oszczędnie. Zaraz po aplikacji da się wyczuć, że skóra jest wygładzona i nawilżona, ale u mnie niestety był to efekt krótkotrwały. Używałam go na noc, a rano po nawilżeniu zostało niewiele. To bardzo mnie w nim rozczarowało, bo po tak bogatym produkcie spodziewałam się czegoś więcej.
Moja ocena: 3+/5 Lubiłam go ze względu na zapach, ale nie radził sobie ze swoją główną funkcją, więc co mi po nim?
 A jakie Wy macie doświadczenia z mazidłami od Balea? 

TUTAJ przeczytacie o innych produktach tej marki, które opisywałam.:)

czwartek, 2 kwietnia 2015

POSE Organics Rejuvenating Face Cream - idealny?


Hej Kochane! Od dłuższego czasu testuję nowy krem do twarzy - POSE Organics Rejuvenating Face Cream, który skusił mnie bardzo fajnym składem. Co prawda jest on z założenia odmładzający, a ja odmładzać jeszcze się nie muszę, ale za to potrzebowałam porządnego nawilżenia i pokładałam w nim nadzieję. Kiedy krem do mnie dotarł, moja skóra przechodziła stan wielkiego odwodnienia połączony z nagłym wysypem niedoskonałości - szaleństwo. Czy krem pomógł w okiełznaniu kryzysowej sytuacji? Przekonajcie się czytając posta!:) 
Od producenta: Unikalny, lekki krem na bazie wyciągu z aloesu przywracający życie twojej skórze. Kombinacja roślinnych organicznych ekstraktów, olejów i maseł łącznie z kwasem hialuronowym oraz kwasami wieloowocowymi pozostawia twoją skórę wyglądającą młodo, delikatnie, gładko oraz świeżo. Inteligentne składniki zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia zgodnie z zapotrzebowaniem Twojej skóry. Delikatne kwasy owocowe usuwają uszkodzoną zewnętrzną warstwę skóry pozostawiając ją odmłodzoną i pełną blasku. Długotrwałe stosowanie przywraca prawidłową syntezę kolagenu i elastyny oraz zwiększa regenerację protein w skórze co w widoczny sposób poprawia kształt twarzy i wygładza zmarszczki. Krem przeznaczony dla wszystkich typów skóry. Polecany jest zwłaszcza dla skóry z niedoskonałościami.

Skład: Aloe barbadensis (Aloe) Juice*, Aloe barbadensis (Aloe) Butter*, Prunus armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Emulsifying Wax NF, Sodium Hyaluronate, Stearic Acid (Palm), Vegetable Glycerin, Fucus vesiculosis (Seaweed) Extract, Camellia sinensis (Green Tea) Extract*, Vaccinium myrtillus (Bilberry) Extract*, Saccharum officinarum (Sugar Cane) Extract*, Acer saccharinum (Sugar Maple) Extract*, Citrus auranium dulcis (Orange) Extract*, Citrus medica limonum (Lemon) Extract*, Vaccinium macrocarpon (Cranberry) Extract*, Tocopherol (Vitamin E), Phenoxyethanol, Glycolic Acid, Tartaric Acid, Malic Acid, Mangifera indica (Mango) Butter, Butyrospermun parkii (Shea) Butter, Xanthan Gum (Polysaccharide Gum), Salix nigra (Black Willowbark) Extract, Mannan, Azadirachta indica (Neem) Oil, Rosmarinus officinalis (Rosemary) Oleoresin, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Geraniol, d-limonene, Citral. 
* Składniki organiczne certyfikowane przez USDA 
84 % składników pochodzi z upraw ekologicznych 
>99 % składników pochodzenia naturalnego

Cena: ok 115zł / 50ml, dostępny  w sklepie internetowym: KLIK
Moja opinia: Krem przyszedł do mnie świetnie zapakowany: w dużym kartonie oprócz produktu mieściły się też książeczka z informacjami na temat kremów marki POSE, oraz  firmowa torebka prezentowa. Sam kremik mieści się w pomysłowym papierowym opakowaniu, które po części możecie zobaczyć na drugim zdjęciu, a z przodu ma taką samą szatę graficzną jak buteleczka z produktem, tylko w powiększeniu. Wszystko to w połączeniu z samą buteleczką ze złotymi elementami i pompką air-less nie pozostawia wątpliwości, że produkt jest luksusowy, zadbano tu o każdy detal.
Ze względu na delikatny, naturalny skład, krem polecany jest zwłaszcza dla skóry z niedoskonałościami - dla mnie to dobra wiadomość, bo taką właśnie posiadam, ale jeśli mam być szczera to nie wierzyłam w to, że mi pomoże w tej kwestii. Od lat leczę się dermatologicznie, raz jest idealnie, raz bardzo źle. Mało co mi pomaga. Wiem, że to zabrzmi niewiarygodnie (sama nie dowierzam), ale po ponad miesiącu używania go, widzę poprawę! Niedoskonałości jest znacznie mniej. Wciąż coś wyskakuje, ale rzadziej i zazwyczaj przed "tymi" dniami.
Produkt jest przyjemny w aplikacji, ma idealną konsystencję i formułę - nie jest za gęsty, ani ciężki. Przyjemnie się rozsmarowuje i świetnie wchłania. Do tego dochodzi dobra wydajność, jedna pompka wystarcza mi na twarz i szyję. Jego zapach jest subtelny i przyjemny, lekko ziołowy.
Moja tłusta cera o dziwo się z nim polubiła i często stosuję go nawet pod makijaż. Używam go zarówno na dzień, jak i na noc, ale nie zawsze - staram się wczuć w potrzeby skóry i kiedy nie potrzebuję większego nawilżenia, po prostu nie stosuję kremu. Jeśli macie cerę tłustą, bardzo kapryśną, polecam Wam raz na jakiś czas zrezygnować z pielęgnacji (na noc, lub przez jeden dzień), skóra czasem tego potrzebuje i niczego jej nie będzie brakować. Kiedyś wyczytałam o tym sposobie na jakimś blogu (przepraszam, że nie pamiętam u kogo!), spróbowałam i faktycznie się sprawdza, a moja cera chyba w końcu odzyskała równowagę.
Wracając do Naszego bohatera - jak wspominałam, otrzymałam go w czasie, kiedy moja skóra twarzy była bardzo przesuszona i ku mojej uciesze już po kilku dniach używania wszystko wróciło do normy. Jego działanie przeciwzmarszczkowe jest widoczne, ale na szczęście nie jest to uzyskane przez mocne napięcie skóry, a raczej przez wygładzenie i nawilżenie
Przy regularnej aplikacji cera staje się niezwykle gładka i miła w dotyku. Aż trudno uwierzyć, że tak dobrze nawilżający krem nie powoduje u mnie szybszego świecenia się. 
Wada? Chyba tylko cena, ale za taką jakość warto zapłacić.
Moja ocena: 5+/5 Rzadko kiedy krem mnie zachwyca, ale ten to zrobił.
Wiem, że to cudo było w którymś z ShinyBox'ów, więc zapewne jest już znane części z Was. Jeśli go miałyście/macie - dajcie znać czy u Was spisał się równie dobrze!:)




wtorek, 9 grudnia 2014

Krem dla cery trądzikowej, witamina C, azeloglicyna, olej konopny od e-naturalne

Hej kochane! Jak idą Wasze przygotowania do Świąt? U mnie w domu robi się coraz bardziej kolorowo i już nie mogę się doczekać kiedy będę miała wolne od uczelni! :)
Wracając w kosmetyczne klimaty, dziś będzie o naturalnym kremie do twarzy, którego używam już od dłuższego czasu, zapraszam!
Od producenta: Krem dla cery trądzikowej z witaminą C to kosmetyk przeznaczony w szczególności dla cery trądzikowej. Posiada silne działanie nawilżające, łagodzące oraz przeciwzapalne. Zawarta w kremie witamina C (Tetraizopalmitynian askorbylu) stymuluje syntezę kolagenu, aktywuje namnażanie keratynocytów i fibroblastów, przeciwdziała utlenianiu się sebum, chroni przed działaniem promieni UV i powstawaniu rumienia oraz wspomaga walkę z trądzikiem. Dodatkowo zmniejsza przebarwienia oraz działa łagodząco na skórę. Krem redukuje podrażnienia, przyspiesza gojenie się ran oraz działa antyseptycznie i przeciwzapalnie. Zawarte w nim składniki aktywne redukują produkcję sebum oraz zaskórników, jednocześnie likwidując florę bakteryjną wywołującą trądzik.
Skład zestawu odpowiedni do przygotowania 15 g/50 g kremu:
Baza kremowa – 12 g/40 g
Olejowa forma witaminy C – 0,7 g/2,5 g
Azeloglicyna – 0,5 g/1 g
Zagęszczacz polimerowy – 0,5 g/2 g
Witamina E – 0,2 g/0,5 g
Olej konopny – 0,5 g/2 g
Pipeta jednorazowa
Szpatułka
Naklejka
Elegancki plastikowy słoik na krem w komplecie
Dodatkowe elementy niezawarte w zestawie:
woda destylowana (demineralizowana) 0,6 g/2 g (0,6 ml/ 2 ml) - odmierzyć załączoną pipetą.


Wykonanie kremu:
Sprawdzenie kompletności otrzymanego zestawu.

Przygotowanie stanowiska pracy z zachowaniem podstawowych zasad higieny.
Do pojemnika z bazą kosmetyczną dodajemy załączony olej, witaminę c oraz wodę po czym całość mieszamy do połączenia się składników i uzyskania jednolitej masy.
Do otrzymanego kremu dodajemy pozostałe składniki załączone w komplecie, mieszając po dodaniu każdego kolejnego składnika. Składniki należy przelewać bardzo dokładnie niemal do ostatniej kropli, nie pozostawiając ich w załączonych opakowaniach.
Następnie całość dokładnie wymieszać. Krem jest gotowy do użycia.
Przechowywanie: Krem można przechowywać w temperaturze pokojowej do 25 °C, ale zalecane jest w lodówce.
Termin ważności: 6 miesięcy.
Cena: 19,90zł/15g

Moja opinia: Wykonanie tego kremiku to przysłowiowa bułka z masłem, wystarczy dokładnie wymieszać wszystkie składniki. Gotowa mieszanka ma zielonkawą barwę i lekką, kremową konsystencję. Produkt świetnie się rozprowadza i jest bardzo wydajny. Stosuję go codziennie (tylko na dzień) i dobrze nadaje się pod podkład, ale makijaż może przez niego tracić na trwałości, więc aplikuję go oszczędnie. Na początku spodziewałam się wysypu niedoskonałości, bo w pierwszych tygodniach cera może się oczyszczać, jednak nie było źle - pojawiło się kilka niespodzianek, które szybko zniknęły.
Po dłuższym stosowaniu nie odnotowałam znacznej poprawy w związku z wyskakiwaniem nowych nieprzyjaciół (ostatnio i tak jest z tym u mnie lepiej), nie zauważyłam też redukcji produkcji sebum, ale cała reszta obietnic producenta się spełniła. Przede wszystkim krem bardzo dobrze nawilża i nie mam już problemu z suchymi skórkami, ponadto faktycznie łagodzi podrażnienia, a po jego zastosowaniu skóra staje się promienna i ukojona. Drobne ranki szybciej się goją, a skóra ma wyrównany koloryt. Na noc najczęściej używam olejku z witaminą C (recenzja TUTAJ) i te dwa kosmetyki razem sprawiają, że przebarwienia są mniej widoczne, aczkolwiek zapowiada się na dłuższą walkę z tym problemem.
Moja ocena: 4/5 Nie jest to jeszcze mój ideał, ale myślę że idę w dobrym kierunku.


niedziela, 5 października 2014

Kilka słów o miniaturkach Clinique: All about eyes / 7 day scrub cream / moisture surge overnight mask / moisture surge ectended thirst relief

Hej kochane! Jakiś czas temu będąc top komentatorką na www.inesbeauty.pl dostałam w prezencie min. kosmetyczkę z miniaturkami produktów Clinique. Są to produkty, na które zapewne jeszcze przez długi czas nie będzie mnie stać, więc bardzo się ucieszyłam mogąc przetestować kilka z nich!:)
Dziś podzielę się z Wami moimi wrażeniami na temat tych maleństw, zapraszam!
1. Krem pod oczy all about eyes
Od producenta: Krem zawiera lipidy, witaminy B6 i E, wyciąg z zielonej herbaty. Długotrwale nawilża, zmniejsza drobna zmarszczki, obrzęki i cienie. Chroni przed szkodliwym działaniem środowiska.
Skład: cyclopentasiloxane, water purified, isostearyl palmitate, polyethylene, butylene glycol, polysilicone-11, ethylene/acrylic acid copolymer, palmitoyl oligopeptide, morus bombycis (mulberry) root extract, caffeine, phytosphingosine, triticum vulgare (wheat bran) extract, scutellaria beicalensis root extract, olea europaea (olive) fruit extract, camellia sinensis (green tea) leaf extract, cholesterol, linoleic acid, tocopheryl acetate, magnesium ascorbyl phosphate,pyridoxine dipalmitate, sucrose, glycerin, dimethicone, glyceryl polymethacrylate, glyceryl laurate, peg/ppg-18/18 dimethicone, quaternium-18 bentonite, petrolatum, cetyl peg/ppg-10/1 dimethicone, propylene carbonate, sodium chloride, peg-8, disodium edta, sodium sulfite, sodium metabisulfite, iron oxides (ci 77491, ci 77492, ci 77499). 
Cena: ok 125 zł / 15 ml
Moja opinia: Jest to mój pierwszy krem pod oczy i muszę przyznać, że jestem z niego zadowolona. Ma bardzo lekką formułę, świetnie nawilża i idealnie się wchłania. Nadaje się zarówno pod makijaż, jak i na noc. Nie ma tutaj przeciwzmarszczkowego efektu WOW, więc moim zdaniem będzie idealny dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z tego typu kosmetykami, jak ja i tak jak ja potrzebują tylko dobrego nawilżenia. Jest bardzo wydajny,
2. Kremowy peeling 7 Day Scrub Cream Rinse Off Formula
Od producenta: Usuwa szorstki, łuszczący się naskórek i wygładza skórę. Pomaga zredukować drobne zmarszczki. Toruje drogę preparatom nawilżającym. Produkt odpowiedni dla wszystkich typów skóry.
Skład: aqua purificata, tridecyl stearate, tridecyl trimellitate, dipentaerythrityl hexacaprylate/hexacaprate, butylene glycol, glyceryl stearate, cocos nucifera, caprylic triglyceride, polyethylene, cetearyl alcohol, ceteareth-20, sorbitol, isocetyl stearate, bisabolol, disodium cocoamphodipropionate, oleth-10 phosphate, tea-carbomer, stearyl alcohol, disodium edta, phenoxyethanol, imidazolidinyl urea, methylparaben, ethylparaben, propylparaben, butylparaben
Cena: Ok 100zł/ 100ml
Moja opinia: Kremowy peeling wydaje się być delikatny, ale drobinki w nim zatopione są na prawdę ostre. Wystarczy delikatnie wmasować niewielką ilość produktu w skórę i zetrzeć płatkiem higienicznym (zazwyczaj jednak spłukuję wodą), a cera staje się gładka i idealnie oczyszczona. Radzę nie przesadzać z pocieraniem nim twarzy, bo ja już raz sobie tym zaszkodziłam! Będzie idealny dla fanek mocnego zdzierania.
3. Maska nawilżająca na noc Moisture surge overnight mask
Od producenta: Clinique stworzył maseczkę nawilżającą Moisture Surge Overnight Mask, niezwykle bogatą, luksusową, kremową formułę, która wykorzystuje nocne funkcjonowanie skóry, zapewniając jej natychmiastowe, intensywne nawilżenie i pozostawiając ją jędrną i sprężystą. Formuła dostarcza skórze niezbędne lipidy i działa przez całą noc, pomagając, dzięki zawartości aloesu, łagodzić i koić podrażnienia wywołane działaniem negatywnych czynników za dnia. Skóra budzi się następnego ranka miękka w dotyku, a z czasem jej bariera ochronna ulega wzmocnieniu i regeneracji, przeciwdziałając odwodnieniu i sprzyjając utrzymywaniu wilgoci w skórze.
Cena: 165zł / 100ml
Moja opinia: Byłam bardzo ciekawa tej maski, bo sposób jej stosowania jest nietypowy - stosujemy ją na noc zamiast kremu. Muszę przyznać, że jest bardzo wydajna, bo stosowałam ją wraz z mamą 3 razy i ubytku nie widać. Zapewnia bardzo dobre nawilżenie skóry, niestety zarówno ja, jak i moja mama dostałyśmy wysypu nieprzyjaciół po jej zastosowaniu. 
4. Żel-krem nawilżający Moisture Surge Extended Thirst Relief
Od producenta: Nowy żel-krem Moisture Surge Extended Thirst Relief dzięki zaawansowanej technologii nawilżania i nowej mieszance naturalnych składników zatrzymuje wodę w skórze. Dzięki temu kosmetykowi skóra nie odczuje stresu związanego ze zmianami wilgotności powietrza i będzie mogła utrzymać właściwą równowagę nawilżenia. Krem zachował tę samą konsystencję i działanie, jakie wykazywał jego poprzednik, Moisture Surge Extra Thirsty Skin Relief. Jednak ten produkt ma zintensyfikowane i przedłużone działanie. Został znacznie udoskonalony. Teraz dostosowuje się on do zmian w temperaturze i wilgotności w powietrzu, a skutki jego działania są odczuwalne przez 12 godzin. Po aplikacji skóra jest odświeżona i jędrna. Na jej powierzchni tworzy się jedwabista i delikatna powłoka, która minimalizuje widoczność drobnych zmarszczek. Krem zapewnia ochronę przed wolnymi rodnikami, minimalizuje skutki przesuszenia skóry i koi podrażnienia. Moisture Surge Extended Thirst Relief może być stosowany do wszystkich rodzajów skóry. Jest przetestowany alergologicznie i w 100 % bezzapachowy. Używa się go, jako uzupełnienie standardowej pielęgnacji Clinique w sysytemie 3 kroków - po umyciu twarzy mydłem, toniku złuszczającym i nałożeniu "podstawowego nawilżacza". Preparat można nakładać również w ciągu dnia na makijaż.
Skład: Water, Cyclopentasiloxane, Butylene Glycol, Glycerin, Birch Bark Extract, Lady's Thistle Extract, Green Tea Leaf Extract, Saccharomyces Lysate Extract, Sucrose, Aloe Barbadensis Leaf Water, Trehalose, Hydroxyethyl Urea, Sorbitol, Oleth-10, Tromethamine, Caffeine, Hydrogenated Lecithin, Hydrolyzed Extensin, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Palmitoyl Olgiopeptide, Caprylyl Glycol, Dimethicone, Glyceryl Polymethacrylate, PEG-8, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/ VP Copolumer, Magnesuim Ascorbyl Phosphate, Carbomer, Hexylene Glycol, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Red 4 (CI 14700), Yellow 5 (CI 19140).
Cena: 120zł / 30ml ; 165zł / 50ml
Moja opinia: Konsystencja kremu-żelu jest bardzo przyjemna. Po jego nałożeniu skóra wygląda zdrowo i promiennie, a produkt szybko się wchłania i nie jest ani troszkę tłusty. Nie zapycha i nie pogarsza stanu cery.
Na początku wydawał mi się wręcz idealny pod makijaż, ale po jakimś czasie zauważyłam, że tworzy na mojej skórze niewyczuwalną warstewkę, która sprawia, że cera szybko się przetłuszcza i podkład się warzy. Nawilżenie niestety też jest bardzo małe, więc zawiodłam się.


Podsumowując: kolejny raz przekonałam się, że nie wszystko złoto co się świeci i nie wszystkie drogie produkty będą odpowiadały każdej z Nas. Testowanie tych maleństw nauczyło mnie, żeby zawsze przed zakupem tego typu kosmetyków pokusić się o testery lub miniatury, bo one w dużym stopniu pozwalają na wyrobienie sobie opinii na temat produktu.
Jeszcze raz dziękuję Ines za możliwość ich przetestowania!:*
Do którego kosmetyku chętnie bym wróciła? Oczywiście do all about eyes, choć jeszcze mi się nie skończył!:) Jest na prawdę przyjemny i znacznie poprawił stan mojej skóry w okolicach oczu.
A Wy miałyście okazję testować któryś z nich? Jakie są Wasze wrażenia? 



P.S. Przypominam o rozdaniu, do wygrania 3 wybrane naturalne cienie do powiek. :) 

wtorek, 9 września 2014

Żywy krerm CHIA, FLAX & HEMP od Gaia Creams

Hej kochane! Minęły już 2 miesiące od kiedy stosuję żywy krem CHIA, FLAX & HEMP od Gaia Creams i myślę, że mogę już z czystym sumieniem podzielić się z Wami moją opinią na jego temat. Zapraszam!
Od producenta: OMEGA 3 6 9 - MIESZANKA OLEJÓW  Z WYSOKĄ ZAWARTOŚCIĄ OLEJU Z NASION CHIA 

Dla skóry domagającej się natychmiastowego wzmocnienia i regeneracji.

DZIAŁANIE:
- Naturalnie wspomagające dogłębną regenerację naskórka
- Hamowanie powstawania wolnych rodników i  nadprodukcję łoju
- Wzmacniające i odbudowujące naturalną barierę ochronną skóry
- Naprawcze i rewitalizujące 
- Przywracające odpowiedni poziomu nawilżenia oraz ochrona skóry przed odwodnieniem
- Kojące, przeciwzapalne, wzmacniające
- Łagodzące poparzenia słoneczne oraz stany zapalne skóry
- Zmiękczające skórę
- Skutecznie odmładzające, rozjaśniające skórę i redukujące zmarszczki

- Wspomagające procesy odnowy komórek skóry
- Pobudzające naturalne procesy ochronne zachodzące w skórze

- Przywracanie równowagi skórze z nadmierną produkcją sebum i mieszanej

- Zwężanie rozszerzonych porów
- Wyrównanie kolorytu i przywrócenie skórze gładkości i naturalnego blasku


 NATURALNA DODATKOWA OCHRONA PRZED PROMIENIAMI SŁONECZNYMI

POLECANY DLA KAŻDEGO TYPU SKÓRY

 100% ORGANICZNE, WEGAŃSKIE & ETYCZNE SKŁADNIKI:
BUTYROSPERMUM PARKII, SALVIA HISPANICA, CANNABIS SATIVA, SIMMONDSIA CHINENSIS, COCOS NUCIFERA, BORAGO OFFICINALIS, LINUM USITATISSIMUM, CUCURBITA PEPO, ROSMARINUS OFFICINALIS          
 0% WODY 0% CHEMII 0% KOMPROMISÓW
Prosimy o przechowywanie produktów GAIA CREAMS z dala od bezpośrednich promieni słonecznych i ogrzewania; w miejscu chłodnym, zaciemnionym poniżej 25°C. Każdy krem, balsam i olej GAIA CREAMS  to surowy, delikatny produkt bez chemicznych konserwantów, stabilizatorów oraz wypełniaczy. Polecamy stosowanie produktów GAIA CREAMS szczególnie bezpośrednio po kąpieli/prysznicu na wilgotną skórę. Data przydatności do użytku produktów Gaia Creams wynosi  3-4 miesiące. 
Cena: 85,92zł TUTAJ, czyli na stronie internetowej Gaia Creams
Moja opinia: Kremik przyszedł do mnie ślicznie zapakowany i otoczony suszonymi ziołami, coś wspaniałego. Spodziewałam się, że będzie twardy i będę się musiała nieźle naskrobać po wyjęciu go z lodówki, ale nic bardziej mylnego! Ma konsystencję delikatnego musu i bardzo przyjemnie się go aplikuje. Pachnie ziołami, ale zapach z twarzy ulatnia się dość szybko.
Najczęściej aplikuję go na zwilżoną skórę twarzy. Przez pierwsze kilka dni dawał matowy efekt, ale później już skóra błyszczała mi się po nim. Niemniej jednak po nałożeniu cera wygląda promiennie i zdrowo. Spróbowałam nakładania go pod podkład w małych ilościach, ale to jednak nie było to. Wolę stosować go na noc, po domu, lub w dni kiedy się nie maluję. 

 W momencie kiedy go otrzymałam, moja skóra twarzy była skrajnie przesuszona, jak nigdy! Przez pomyłkę zastosowałam mocno wysuszający środek antytrądzikowy dwie noce pod rząd (powinnam co drugą noc) i skutki były opłakane. Nie działało nic, ani kwas hialuronowy, ani olejki, ani masło shea. Doszło do tego, że zaczęłam tęsknić za moją z natury tłustą cerą, bo taka sucha jak papier skóra to coś okropnego! 
To był dla tego kremiku prawdziwy chrzest bojowy i muszę przyznać, że żywy krem podołał wyzwaniu. Już po dwóch dniach zapomniałam o przesuszeniu, z którym wcześniej walczyłam tydzień. Od tamtej pory jesteśmy nierozłączni.:) Co ważne, krem nie nasila moich problemów skórnych i ma całą masę innych zalet. 
Rzadko kiedy dokładnie rozliczam producenta z obietnic, ale tutaj postanowiłam to zrobić, w końcu to drogi krem, a kiedy widzę tak wiele punktów w rubryczce "działanie", zawsze zapala mi się czerwona lampka.
Działanie:
- Naturalnie wspomagające dogłębną regenerację naskórka - o tym już pisałam, TAK!:)
- Hamowanie powstawania wolnych rodników i  nadprodukcję łoju - Z nadprodukcją łoju to po części prawda, choć moja cera wciąż się przetłuszcza.
- Wzmacniające i odbudowujące naturalną barierę ochronną skóry - Trudno ocenić, ale jestem skłonna się zgodzić.
- Naprawcze i rewitalizujące - Tak, chociaż jak dla mnie to praktycznie to samo co w punkcie pierwszym.:)
- Przywracające odpowiedni poziomu nawilżenia oraz ochrona skóry przed odwodnieniem - Tak.
- Kojące, przeciwzapalne, wzmacniające - Tak
- Łagodzące poparzenia słoneczne oraz stany zapalne skóry - O tak! Już nieraz z pozytywnym skutkiem nakładałam go na poparzone ramiona.
- Zmiękczające skórę - Zdecydowanie tak.
- Skutecznie odmładzające, rozjaśniające skórę i redukujące zmarszczki - Tak, moje zmarszczki na czole i koło ust są widocznie zredukowane.
- Wspomagające procesy odnowy komórek skóry - Mam wrażenie, że to kolejny raz to samo, tylko że w innych punktach nazwano to po prostu regeneracją, lub rewitalizacją.
- Pobudzające naturalne procesy ochronne zachodzące w skórze - Punkt 3 brzmi łudząco podobnie.
- Przywracanie równowagi skórze z nadmierną produkcją sebum i mieszanej - Tak, ale to już było w punkcie 2gim jako hamowanie nadprodukcji łoju...

- Zwężanie rozszerzonych porów - Tak! 
- Wyrównanie kolorytu i przywrócenie skórze gładkości i naturalnego blasku - zdecydowanie tak.

Jak widzicie producent nieźle czaruje, ale prawdą jest, że ten krem jest bardzo dobry i nie mogę sobie wyobrazić jak to będzie, kiedy mi się skończy. Świetnie nawilża, regeneruje skórę, radzi sobie ze zmarszczkami i rozszerzonymi porami.
Moja ocena: 5-/5 Świetny, uniwersalny kremik wart swojej ceny, ale czytając rubryczkę "działanie" mam wrażenie, że producent chce zrobić ze mnie debila.

wtorek, 15 lipca 2014

Colyfine Redox krem na dzień

Hej kochane! Miałyście już okazję zaczerpnąć tutaj informacji na temat kilku produktów Colyfine i do tej pory do zachwytów było mi daleko. Jesteście ciekawe jak było tym razem? Zapraszam!
Colyfine Redox krem na dzień
Cena: 69,99zł/50ml
Dostępność: Hebe i sklep internetowy Colyfine
Ten kremik testowała moja mama. Testowany wcześniej Kolagen Black 50+  od Colyfine średnio jej się spodobał przez to jak bardzo wysuszał jej i tak już z racji wieku suchą skórę, ale chętnie dała kolejną szansę tej marce.
Z oceną wstrzymywałyśmy się długo, ponieważ w przypadku mojej mamy bardzo często zdarza się, że po kilku tygodniach używania krem który wydawał się dobry przestaje wystarczać i jej skóra znów staje się przesuszona. Tutaj na szczęście tak nie było.
Redox na dzień ma śliczne i praktyczne opakowanie - ładna nakrętka z lusterkiem, a do tego  po otwarciu kolejne wieczko zabezpieczające. 
Produkt ma bardzo subtelny i mało wyczuwalny zapach, a do tego lekką konsystencję. Nie pozostawia żadnej tłustej warstewki na skórze, wchłania się do matu. Świetnie nawilża suchą skórę mojej mamy i nie jest to nawilżenie wyczuwalne tylko po nałożeniu kremu, a takie długotrwałe. Producent wcale nie koloryzuje obiecując, że cera po użyciu tego produktu będzie silnie nawilżona, odżywiona i zdrowa. Na prawdę buzia wygląda promiennie, skóra jest ujędrniona, a koloryt wyrównany. Co do widoczności zmarszczek to na razie zmian nie widać, ale mama niczego od niego nie oczekiwała w tej kwestii. 
Ocena: 5/5 Bardzo dobry krem, a efekty czuć i widać już od pierwszego użycia.

środa, 19 lutego 2014

Krem odżywczo nawilżający Embryolisse: Lait - Crème Concentré.

Witam! Wiem, że zaniedbałam bloga, ale niekończąca się sesja i praktyki to nie jest dobre połączenie! Dziś pierwszy raz od tygodnia mam czas dla siebie, więc postanowiłam coś dla Was naskrobać. Zapraszam na minirecenzję kremu odżywczo nawilżającego Embryolisse: Lait - Crème Concentré. 
Od producenta: Idealny produkt pielęgnacyjny – dobrze strzeżony sekret urody paryżanek, od wielu dekad uwielbiany przez dermatologów: stanowi połączenie składników pochodzenia naturalnego o udowodnionych właściwościach pielęgnacyjnych oraz niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych i witamin.Dostarcza skórze wszystkich niezbędnych składników odżywczych oraz wodę niezbędną dla jej równowagi, odnawia barierę hydro-lipidową naskórka, która chroni skórę przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi oraz przyspiesza proces odnowy komórkowej. Nawilżona*, odżywiona i zregenerowana skóra odzyskuje elastyczność i staje się jędrna, gładka i niezwykle miękka. Wszystkie oznaki wysuszenia i dyskomfortu znikają, a kremowa konsystencja pozostawia satynowe wykończenie nawet na suchej skórze.
* zewnętrzne warstwy skóry
Stosować rano i/lub wieczorem na czystą, suchą twarz. Delikatnie wmasować, aż do wchłonięcia. Może być również stosowany do oczyszczania skóry lub demakijażu, jako maska regenerująca po kąpieli słonecznej albo jako maska regenerująco-odżywcza oraz jako krem po goleniu, a także jako krem dla dzieci. 
Skład: Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Triethanilamine, Cera Alba, Cetyl Palmitate, Butyrospermum Parkii, Steraeth-10, Pluacrylamide c13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Propylene Glycol, Hydrolyzed Soy Protein, Aloe Barbadensis,1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Tropolone, Parfum.
Formuła została opracowana tak, aby zminimalizować ryzyko wystąpienia reakcji alergicznej.
Produkt nie testowany na zwierzętach.
Cena: 75zł/75ml 
Moja opinia: Jak można zauważyć na zdjęciu, testowałam produkt na podstawie próbki 5ml. Myślę, że mogę co nieco o nim napisać, ponieważ jest bardzo wydajny i wystarczył mi na wiele użyć. Mimo szerokiej gamy zastosowań, ja stosowałam go głównie jako krem do twarzy. Do zmywania makijażu lubię tylko płyny micelarne.
Po otwarciu tubki widzimy zwykły biały krem, ma on lekką konsystencję i perfumowany, dla mnie nieprzyjemny zapach. Zapewne wielu z Was od razu rzuciła się w oczy Parafina, która jest bardzo wysoko w składzie. Na szczęście nie zauważyłam, żeby ten kremik pogorszył stan mojej cery, na pewno mnie nie zapychał. Dobrze nawilża skórę , nie daje uczucia lepkości charakterystycznego dla większości znanych mi kremów nawilżających. Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że moja tłusta do granic możliwości skóra jest zadziwiająco długo matowa po nałożeniu tego kremu. Gładka i matowa! Ale uwaga - tak jest tylko kiedy stosuję ten produkt solo. Kiedy nakładam na niego podkład, skóra zachowuje się już zwyczajnie. Makijaż po użyciu tego kremu nie roluje się i dobrze się trzyma.
Raz użyłam go w roli maski regenerująco-odżywczej i też jak najbardziej spełnił swoje zadanie, ale tutaj już zapach bardzo mi przeszkadzał, choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że zapach jest kwestią gustu i wielu osobom akurat ten się podoba.
Kremik ten można zakupić na stronie Embryolisse i chociaż cena nie należy do najniższych, to jest ona adekwatna do wydajności, a produkt jest wielofunkcyjny.
Moja ocena: 4/5 Czułabym się lepiej bez parafiny i sztucznego zapachu.
EDIT: Resztek użyłam do demakijażu i niestety nie jestem zadowolona. Oczy szczypały jak cholera i były zamglone, a tusz tylko się rozmazał. 

środa, 8 stycznia 2014

Tołpa Dermo face, rosacal - Łagodzący krem wzmacniający, lekki, SPF 10

Witam! Dziś dowiecie się co myślę o:
Łagodzącym kremie wzmacniającym Tołpa Dermo face, rosacal
Lekki krem na dzień, SPF 10.
Co mówi o nim producent?
Hypoalergiczny, dobry dla skóry z rozszerzonymi naczynkami, wrażliwej, normalnej i mieszanej.

Nawilża skórę, wzmacnia i uszczelnia naczynka krwionośne. Zmniejsza ich wrażliwość na czynniki zewnętrzne. Wycisza rumień, delikatnie maskuje zaczerwienienia dzięki zawartości naturalnego, zielonego pigmentu. Łagodzi podrażnienia i wspomaga regenerację mikrouszkodzeń. Delikatnie chłodzi przywracając uczucie komfortu.


Moja opinia: Opakowanie to metalowa tubka: "takie opakowanie nie zasysa powietrza i bakterii" - brzmi rozsądnie. 

Jeśli chodzi o aplikację kremu to nie ma z nią problemu - produkt dobrze się rozprowadza. Kolor ma żółtawo-zielony, dzięki zawartości zielonego pigmentu, co  w moim przypadku faktycznie delikatnie maskuje zaczerwienienia.

Krem ma być lekki i tutaj po raz pierwszy się zawiodłam bo wchłania się długo i mimo że ostatecznie wchłania się prawie do matu, to moja skóra bardzo szybko się po nim przetłuszcza. Niby nie powinnam się czepiać bo mam cerę tłustą, ale przecież jest napisane, że nadaje się do cery mieszanej, a ta też ma skłonności do przetłuszczania. 
Co do redukcji zaczerwienień, wyciszania rumienia, wzmacniania naczynek krwionośnych itd. - brzmi to jakby krem był stworzony specjalnie dla mnie bo mam problem z popękanymi naczynkami i masę zaczerwienień, ale nie było mi dane sprawdzić czy rzeczywiście działa.
Moja skora się z nim nie polubiła i po nałożeniu zamiast lepiej czasem robiło się po prostu gorzej i o ile nie miałam żadnego rumienia to zdarzyło mi się dostawać go dzięki temu kremowi. Poza tym po paru dniach stosowania wysypało mi twarz tak, że miałam ochotę siedzieć w domu i płakać. Po tygodniu dałam mu kolejną szansę i znów wysypało mnie KOSZMARNIE! 
Nie używam go już od dłuższego czasu i wszystko wróciło do normy, nie mam wątpliwości że to ten krem mi zaszkodził. 
Co prawda nigdy jeszcze nie czytałam podobnej opinii na temat tego produktu, ale niech moja będzie pierwsza. Nikogo jednak nie zniechęcam, wiadomo że każda ma inną skórę, inną buzię i inny organizm.
Moja ocena: 1/5 

Miałyście? Znacie? Mi w przeszłości na popękane naczynka baaardzo pomógł żel arnikowy,  chyba do niego wrócę. Próbowałam też zabiegów u dermatologa (tych z użyciem prądu), ale niczego oprócz bólu nie doświadczyłam, efekt był chwilowy. Chętnie się dowiem jak Wy (lub Wasi znajomi) walczycie z tym problemem!

Oczywiście zapraszam na moje rozdanie - baner po prawej!:)

EDIT: Załączam skład kremu, może któraś z Was wie co może być takie szkodliwe dla skóry:
Aqua, C12-C15 Alkyl Benzoate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Glycerin, Titanium Dioxide (nano), Sea Aqua, Diethylhexyl Carbonate, Cetearyl Alcohol, Peat Extract, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Propylene Glycol, Polyglyceryl-6 Polyhydroxystearate, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Cucurbita Pepo (Pumpkin) Seed Extract, Hibiscus Esculentus Seed Extract, Sophora Japonica Flower Extract, Hedera Helix Extract, Arnica Montana Flower Extract, Hamamelis Virginiana Leaf Extract, Hypericum Perforatum Flower Extract, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Vitis Vinifera Leaf Extract, Menthol, Menthyl Lactate, Isohexadecane, Ceteareth-20, Disodium EDTA, Sodium Acrylate/ Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Magnesium Aluminum Silicate, Xanthan Gum, Carbomer, Sodium Hydroxide, Polysorbate 80, Parfum, Caprylyl Glycol, CI 75810.

czwartek, 12 grudnia 2013

Morelowy krem matujący Soraya, So Pretty! KONTRA Antybakteryjny krem matujący Barwa Siarkowa Moc

Witam kochane! Pierwszym produktem jaki zaczęłam testować po rybnickim spotkaniu bloggerek był Morelowy krem matujący Soraya, So Pretty!; ponieważ wiedziałam że aby ocenić taki krem potrzeba minimum 2 tygodni codziennego stosowania. Pomyślałam, że fajnie będzie zrobić małe porównanie tego kremu z moim ulubionym - Siarkowa Moc, o którym mogłyście przeczytać w poście "Moja codzienna pielęgnacja twarzy". Zobaczcie co zaobserwowałam!

WŁAŚCIWOŚCI SORAYA SIARKOWA MOC
CENA ok 15zł  ok 14zł
ZAPACH Przyjemny, morelowy. Utrzymuje się na twarzy. Specyficzny. Trochę cytrusowy, nie dla każdego przyjemny, ale można się przyzwyczaić. Ulatnia się.
MATOWIENIE Matowienie dobre Matowienie bardzo dobre
OGRANICZENIE WYDZIELANA SEBUM Niewielkie - zauważyłam po 14 dniach używania, z biegiem czasu się polepsza Zauważalne od pierwszego użycia, matuje na długo
NAWILŻENIE Dobre od razu po nałożeniu Brak, nawet może przesuszać dlatego zalecane jest nakładanie go tylko w miejscach dotkniętych problemem przetłuszczania się skóry
PODSUMOWANIE Polecam tym z Was, które poszukują lekkiego kremu na co dzień, idealny dla nastolatek z mało wymagającą cerą. 
Dobry pod makijaż, zwłaszcza przy stosowaniu podkładu, który przesusza skórę.
Stosowanie na co dzień na dłuższą metę może grozić przesuszeniem cery. Ja stosuję go pod treściwe podkłady, do tych przesuszających wybieram Sorayę. Idealny jeśli mamy już swój ulubiony krem na dzień, a szukamy czegoś typowo matującego na wyjścia i jako bazę.
Dodatkową zaletą jest to, że jest antybakteryjny i przeciwtrądzikowy.

Jak widać oba kremy są dobre, jednak mają swoje mocniejsze i słabsze strony. Zaryzykuję stwierdzenie, że choć mają ten sam cel - matowienie cery- są zupełnie od siebie inne.
Produkty zamknięte są w słoiczkach, zapakowanych w papierowe pudełka, na których znajdziemy podstawowe informacje o składzie i sposobie używania.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
o mnie
Moje zdjęcie
Witam! Jestem studentką filologii angielskiej, w wolnym czasie lubię czytać blogi o tematyce związanej z kosmetykami i wizażem jak i sama tworzyć swoje recenzje, stąd pomysł na założenie bloga. Postaram się by blog nie ograniczał się do tematyki kosmetyków, a dotyczył również innych dziedzin życia. Zapraszam do zaglądania tu częściej i obserwowania jak blog się rozwija!:)