poniedziałek, 9 stycznia 2017

Kosmetyki z Kwasem Salicylowym, które ratują mi skórę!

Hej Kochane! Daaawno mnie tu nie było, ale po półtorej roku na emigracji postanowiłam poczynić kolejne kroki by powrócić do bloga. Na pewno nie będzie to powrót z przytupem, bo muszę wejść w swoją rutynę i liczę, że dopiero wtedy posty będą na wyższym poziomie, a zdjęcia to już na pewno, bo dziś niestety zmuszona byłam użyć telefonu w marnym świetle!:)
W wielkim skrócie powiem, że u mnie wszystko w porządku! Jakiś czas temu zmieniłam pracę na lepszą i teraz mam znacznie więcej czasu. Jednym z moim postanowień noworocznych było to, by tutaj wrócić, więc trzymajcie kciuki żeby mi się udało, bo brakuje mi blogosfery! Ale do brzegu...
 Dziś będzie o moim ulubionym trio kosmetyków z zawartością kwasu Salicylowego, które świetnie wpływają na moją cerę i rozjaśniają przebarwienia. 
Super Facialist Salicylic Acid Purifying Cleansing Wash
Pierwszy produkt to żel do mycia twarzy od SuperFacialist. Ten żel jest moim ulubionym, ponieważ jako jedyny robi tak dużą różnicę -  świetnie oczyszcza i wyrównuje koloryt cery - a do tego nie przesusza skóry. Dzięki zawartości kwasu ten produkt szczególnie docenią osoby, które lubią dogłębne oczyszczenie, ale bez obaw - nadaje się do każdego typu cery. Pieni się świetnie, ale mimo wszystko mógłby być bardziej wydajny. 
Niewątpliwie problemem może być jego dostępność w Polsce, ale myślę że bez problemu można go dostać na ebay, czy amazon. Nie należy do najtańszych, bo kosztuje ok 8 Funtów, ale warto! Ja kupuję go w Boots.
Super Facialist Salicylic Acid Anti Blemish Clay Mask
 Kolejna jest maseczka z zawartością błota z Morza Martwego i kwasu Salicylowego od SuperFacialist, o której pisałam już w poprzednim poście, ale warto wspomnieć raz jeszcze! Pokochałam ją na równi z glinkami, a może nawet bardziej. Oczyszcza rewelacyjnie, ale nie przesusza i nie podrażnia skóry. Konsystencja jest kremowa, dzięki czemu nie zasycha na skórze nazbyt szybko, a zmywa się lepiej niż glinki. Przy systematycznym używaniu widać wyrównanie kolorytu skóry, rozjaśnienie przebarwień i spłycenie blizn potrądzikowych. Dla mnie mega! Aż zaraz pójdę sobie ją zrobić, haha. 
Niestety problemem może być znów dostępność - trzeba ratować się internetem- i cena, bo aż 10 Funtów.
Super Spot Remover Blemish Treatment Gel
 A na koniec zostawiłam najlepsze - czyli produkt punktowy od Origins. Ten można dostać w Sephora, więc luzik! Kosztuje 69zł za 10ml, czyli jest niesamowicie drogi, ale bez nerwów bo jest bardzo wydajny. Zwalczy pryszcza i przebarwienia. Złuszcza co trzeba. Niezawodny. Ja go sobie nie żałuję, bo niestety u mnie po każdym nieprzyjacielu zostaje przebarwienie na długo, ale ten produkt radzi sobie na tyle świetnie, że mam już jego trzecią buteleczkę - to chyba o czymś świadczy?:) 
Pachnie silnie ziołami (mój chłopak mówi że pachnę "jakimś jedzeniem"), ale można się przyzwyczaić. Najlepiej używać go kilka razy dziennie, ale kto ma na to czas? No właśnie. Na szczęście działa mimo mojego braku systematyczności, więc jestem kupiona.

Co myślicie o tych produktach? Używacie jakichś kosmetyków z kwasami w składzie? Pamiętajcie, teraz jest na to idealna pora, latem będzie za późno! 

wtorek, 19 stycznia 2016

Beauty Formulas - Glorious Mud Facial Mask - Maska błotna za funciaka

Hej Kochane! Dziś opowiem Wam o jednej z moich ulubionych maseczek oczyszczających, która kosztowała mnie tylko jednego Funciaka!:) Zapraszam!
Maseczka jest łatwo dostępna w UK i podejrzewam, że w Polsce też można ją znaleźć. Jeśli nie, to chętnie przywiozę kilka na rozdanie...;)
Maseczka Beauty Formulas umieszczona jest w klasycznej, wygodnej tubce. Podczas jej aplikacji wyczuć męski, lekko alkoholowy zapach, który jednak należy do przyjemnych. Ta alkoholowa nutka na początku nieco mnie zaniepokoiła, ale na szczęście maseczka nie wysusza skóry, więc teraz mam do niej zaufanie. Kolor produktu jest nieco jaśniejszy niż na zdjęciu, bardziej beżowy. Struktura i konsystencja są świetne, maska idealnie rozprowadza się na twarzy i nie zasycha zbyt szybko
Na skórze trzymamy ją przez 10 do 15 minut, a po spłukaniu producent obiecuje nam efekt oczyszczenia i odblokowanie porów. Jak już zapewne same domyślacie się po entuzjastycznym wstępie, ta maseczka spełnia swoje zadanie w 100%. W składzie znajdziemy Kaolin, czyli białą glinkę, która świetnie odświeża cerę i pomaga w pozbyciu się zanieczyszczeń. Skóra odzyskuje dzięki niej blask i świeżość, wygląda zdrowiej. Ja zawsze używam tej maseczki przed większymi imprezami, bo makijaż wygląda po niej świetnie i trzyma się o niebo lepiej niż zwykle! A systematycznie 2 razy w tygodniu używam innej maski, z kwasem salicylowym aby zwalczyć wredne przebarwienia. ;-) Jej wydajność również zasługuje na pochwałę, a nigdy jej sobie nie żałuję, więc za to kolejny plus.
Moja ocena: 5/5 Spełnia swoje zadanie i jest śmiesznie tania. Można? Można!

A jakie są Wasze ulubione maseczki? Ja jestem troszkę takim maseczkowym maniakiem, więc jeśli jesteście ciekawe testowanych przeze mnie wcześniej mazideł, zapraszam tutaj: KLIK!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Moje zdjęcie
Witam! Jestem studentką filologii angielskiej, w wolnym czasie lubię czytać blogi o tematyce związanej z kosmetykami i wizażem jak i sama tworzyć swoje recenzje, stąd pomysł na założenie bloga. Postaram się by blog nie ograniczał się do tematyki kosmetyków, a dotyczył również innych dziedzin życia. Zapraszam do zaglądania tu częściej i obserwowania jak blog się rozwija!:)