sobota, 18 stycznia 2014

Kilka słów o lampie zapachowej Ashleigh&Burwood ze sklepu Dolce Aroma - dużo zdjęć.


Witajcie! Wczoraj pokazałam Wam paczuszki, które ostatnio dostałam, a dziś dokładniej opiszę zawartość jednej z nich - lampę zapachową Ashleigh&Burwood z www.dolcearoma.pl.

Najpierw trochę teorii - parę powodów dla których warto zakupić lampę:
- usuwa (nie maskuje!) niechciane zapachy (np. kuchenne)
- zabija bakterie coli
- usuwa roztocza, alergeny i zarodniki pleśni
- niweluje zapachy zwierząt i dymu tytoniowego
- jest śliczna i bardzo prosta w obsłudze

Lampę dostałam zapakowaną na prezent, było mi bardzo miło kiedy to zobaczyłam.
Wewnątrz kryło się pudełko, które samo w sobie jest ozdobą.

W pudełku oprócz lampy znalazłam firmowy lejek (do przelewania olejku zapachowego), zapałki (zadbano nawet o takie szczegóły!) i dokładną instrukcję obsługi. Otrzymałam również wybrany przez siebie zapach do lampy.
Trafiła mi się taka lampa, która idealnie pasuje do wystroju mojego pokoju, więc nie ukrywam że jestem zachwycona.
Przypomina ona duży flakon perfum, jest na prawdę szykowna.
Krótka instrukcja obsługi, żeby przybliżyć Wam działanie tego cuda:

  1. Zdejmujemy nakładkę, gasidło i palnik katalityczny z knotem,
  2. wlewamy olejek zapachowy wypełniając lampę w 2/3 jej objętości,
  3. nakładamy palnik z knotem i gasidło, pozostawiamy na ok 25 min, aż knot nasiąknie płynem (jest to jednorazowy zabieg, przy następnych użyciach nie trzeba już czekać),
  4. podpalamy palnik na ok 3 min,
  5. zdmuchujemy płomień, wtedy lampa zaczyna działać, dla bezpieczeństwa nakładamy nakładkę,
  6. jeśli chcemy żeby lampa przestała uwalniać zapach - zdejmujemy nakładkę i nakładamy gasidło, które odetnie dopływ powietrza i zapobiegnie ulatnianiu się olejku.
Płomień zawsze jest wysoki. Po prawej znajduje się gasidło.
Tutaj widzimy ozdobną nakładkę - w tym momencie moja lampa już działała, mimo iż tego nie widać.
Co do zapachu: nie wiem jak jest w przypadku innych olejków, ale w przypadku Granatu, zapach jest bardzo intensywny. W ciągu 30 min jestem w stanie wypełnić cały dom aromatem. Miałam nadzieję, że zapach będzie orzeźwiający i owocowy, okazał się jednak słodki. Jest śliczny, ale następnym razem poszukam czegoś rześkiego. 
Ceny lamp to od ok 100zł do prawie 800zł.
Ceny zapachów to od ok 30zł za 250ml.

Kolejną niespodzianką były dołączone kadzidełka. Od razu porwał je mój chłopak, zapach zielonej herbaty bardzo przypadł mu do gustu.
Co ciekawe, w pudełeczku umieszczony był malutki stojaczek na kadzidełka. Nie wiem, czy to ja jestem tak zacofana, ale to dla mnie nowość i bardzo mi się spodobał. :D

Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam i zamieściłam wszystkie niezbędne informacje, w razie czego zachęcam do zadawania pytań w komentarzach!:)
Jeśli któraś z Was ma ochotę na zakup takiej lampy, chętnie odstąpię swój kod rabatowy -15%.


39 komentarzy:

  1. pierwszy raz widzę takiego cudaka, ale podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta lampa zapachowa musi być świetna. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta lampa prezentuje się wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądają bardzo ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na początku sądziłam, że to perfumy:) nie wiedziałam, że takie lampy występują na rynku. Prezentuje się taka lampa bardzo dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałam, ze to perfumy. Oj, moja mama ucieszyłąby się z czegoś takiego. :) http://aleexiaaauniverse.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie się prezentuje, fantastyczne pomysł na prezent... ciekawa jestem zapachu ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz widzę coś takiego :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. masz piękny pokój, też chcę taką lampkę. ten płomień jest super, może trochę trzeba uważać ale efekt jest fantastyczny, ładnie wygląda wizualnie a ponadto dochodzi zapach! WOW, jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Żaneto, ten płomień pali się tylko 2-3 minutki, następnie należy go zdmuchnąć i wtedy lampa uwalnia swój aromat. Jest zupełnie bezpieczna, bo kamień katalityczny tli się delikatnie, dlatego jest otoczony osłonką, aby uniknąć poparzenia :) Lampa to tak naprawdę prezent na lata, dlatego chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że warto zainwestować. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawie się prezentuje ;) pooozdrawiam! =)

    OdpowiedzUsuń
  12. ale płomień :D jak pachnie słodko, to coś dla mnie. Masz mega pokój! A co do pomadki Eveline, mogę Ci ją dać na spotkaniu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta lampa pięknie komponuje się z Twoim wystrojem w pokoju, który tak a propos jest bardzo ładny i ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba!:)

      Usuń
  14. Ciekawy wynalazek, tylko wlasnie juz gdzies kiedys czytalam, ze dosc drogi ;) Bardzo ladnie Ci podpasowala :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ mi się podoba twój pokój! Czad! Cudowny! Nie mogę się napatrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  16. hmm, ciekawy produkt, pierwszy raz się z nim spotykam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. pierwszy raz cos takiego widzę O.o ale super, naprawde!
    zaobserwowałam i liczę na rewanż :)
    mojezyciejestnowela.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie słyszałam o lampach zapachowych, o dziwo. W przyszłości poczytam o nich nieco więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ładnie tu :-) Obserwuję i zapraszam do mnie :-)
    http://reginawloszzpazurem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Odpowiedzi
    1. O tym samym pomyślałam :D

      Usuń
    2. Tylko 2 minutki pali się takim płomieniem, później gasimy i lampa zaczyna działać :) Wg mnie to nawet bezpieczniejsze od świeczki. :D

      Usuń
  21. ale dziwny wynalazek :) taki gadzet w moich rekach nie bylby bezpieczny :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Po komentarzach widzę, że nie tylko dla mnie taka lampa to zupełna nowość :) Wygląda bardzo elegancko. Może kiedyś wybiorę ją na prezent dla kogoś, bo wydaje mi się oryginalnym pomysłem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetna półka nad łóżkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  24. mam dwie te lampy i olejek gisell pieknie pachnie mi w domu lepsze niz swieczki z yankee candle polecam

    OdpowiedzUsuń
  25. Dodam że mam dwie te lampy jedna vampiress a druga african queen,paliłam wcześniej woski yankee i świeczki ale te lampki nie mają sobie równych.ponieważ mieszkam w domku to jedną pale na górze a drugą na dole.zastanawiam się na trzecią ale to męża musze namówić w sierpniu bo mam urodziny.lampki posiadam od ponad miesiąca

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy nie słyszałam o lampkach zapachowych, ale nie kupiłabym bo cena nie zachęca ;p

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Moje zdjęcie
Witam! Jestem studentką filologii angielskiej, w wolnym czasie lubię czytać blogi o tematyce związanej z kosmetykami i wizażem jak i sama tworzyć swoje recenzje, stąd pomysł na założenie bloga. Postaram się by blog nie ograniczał się do tematyki kosmetyków, a dotyczył również innych dziedzin życia. Zapraszam do zaglądania tu częściej i obserwowania jak blog się rozwija!:)