środa, 23 grudnia 2015

Soap&Glory - Hand Food, najlepszy krem do rąk ever!

Hej Kochane! Dziś opowiem Wam o kremie do rąk, który od pierwszego użycia stał się moim ulubieńcem!:)
Od producenta: Hand Food firmy Soap & Glory to krem do rąk, który zawiera w sobie masło shea. Natychmiast wygładza ręce i zostawia delikatny zapach bez uczucia tłustych dłoni.
Cena: ok 5,50GBP / 125ml lub 2,50GBP / 50ml
 Moja opinia: Krem dostępny jest w dwóch pojemnościach, ja najpierw zdecydowałam się na tę mniejszą, ale tak go pokochałam że wkrótce zakupiłam kolejną - dużą. Opakowanie jest urocze i kobiece, a nazwa "Hand food" bardzo kusząca. Po pierwszej aplikacji od razu zwróciłam uwagę na jego piękny zapach, podobno pachnie jak jedne z perfum Dior, ale tego jeszcze nie sprawdziłam.:) Zapach jest równie kobiecy jak tubka, słodki i uzależniający, a do tego trwały. Przejdźmy jednak do działania, bo to ono najbardziej mnie urzekło. Jak możecie się domyślić po tej serii ochów i achów, krem nawilża wyśmienicie. Zanim go kupiłam, moje dłonie były bardzo suche i nie mogłam sobie z tym poradzić na dłuższą metę, jak się okazało Hand food był na to lekarstwem. Nie muszę już wsmarowywać kosmetyków w dłonie po każdym ich umyciu, bo ten krem daje mi długotrwałe nawilżenie. Sama jego aplikacja również należy do przyjemnych, bo nie pozostawia na skórze tłustej warstwy i szybko się wchłania. Cena może wydawać się wysoka, ale na prawdę warto! Jedyna wada to słaba dostępność w Polsce, ale i to można ominąć.:)
Moja ocena: 5/5 Ulubieniec wszech czasów! Zaraziłam nim wiele koleżanek z pracy.:)


P.S. Kto jeszcze nie widział mojego Instagrama? Zapraszam, KLIK!

piątek, 18 grudnia 2015

Delia blueberry body scrub - jagodowy peeling do ciała

Hej! Przychodzę do Was z postem o jagodowym scrubie do ciała marki Delia. Kto oparłby się temu ślicznemu słoiczkowi? Ja na pewno nie!;)
Od producenta: Pielęgnacja ciała o zapachu jagody
 Cudowny peeling do ciała na bazie soli zawieszonej w odżywczym musie pielęgnującym
Złuszcza, pobudza mikrokrążenie i reguluje procesy regeneracji naskórka
Składniki aktywne doskonale nawilżają i odżywiają, pozostawiając delikatny film na skórze. Ciało staje się wyjątkowo gładkie i miękkie w dotyku
Aromatyczny zapach jagody pobudza zmysły i otula ciało aromatyczną aurą
Po zabiegu nie ma potrzeby stosowania balsamu czy masła
Po zużyciu peelingu piękne ceramiczne opakowanie możesz wykorzystać w dowolny sposób. Daj „drugie życie opakowaniu", a zadbasz o środowisko i sprawiasz sobie wiele przyjemności, kreując nowe otoczenie
Cena: ok 24,50zł/300g
 Moja opinia: Scrub umieszczony w uroczym słoiczku świetnie nadaje się na prezent. Po uchyleniu wieczka od razu wyczuwalny jest piękny, orzeźwiający zapach jagody. Konsystencja produktu jest gęsta i treściwa, ale w kontakcie z ciepłą, zwilżoną skórą łatwo się rozprowadza. Peeling jest bardzo dobrym zdzierakiem, a przy tym nie podrażnia skóry i pozwala na wykonanie kilkuminutowego masażu. Nie pozostawia na skórze żadnej tłustej olejowej, ani parafinowej warstewki. O ile parafiny nie lubię, to odrobina wyczuwalnego olejowego filmu na skórze jest przeze mnie pożądana. Niestety tutaj tego brakuje, więc dodatkowa aplikacja balsamu jest jak najbardziej wskazana. Pojemność 300ml wystarczyła mi na wiele użyć i zaliczam ten produkt do wydajnych, zapewne to dzięki jego gęstej strukturze. Po aplikacji cała łazienka pachnie jagodami, a mimo ciemnego koloru kosmetyk nie brudzi wanny, z czego jestem bardzo zadowolona, bo po takim domowym spa chyba nikt nie ma ochoty na podwijanie rękawów i szorowanie wanny. :)
 Moja ocena: 4+/5 Nie ideał, ale na pewno wart polecenia! :)

niedziela, 13 grudnia 2015

Balea masło do ciała o zapachu orzecha laskowego - Nutella do ciała! {Bodybutter Nuss mit Haselnussöl}

Hej Kochane! Pamiętacie recenzję kakaowego masła do ciała od Balea? Jeśli nie, zapraszam tutaj: KLIK. Jeśli same miałyście okazję go używać, wiecie jak było wspaniałe. Niestety doszły mnie słuchy, że podobno zostało wycofane, ale na szczęście Balea zadbała o dobrego zastępcę dla tamtego produktu, jakim jest masło o zapachu orzecha laskowego. Już teraz mogę Wam zdradzić, że pokochałam je całym sercem, a po więcej informacji na jego temat zapraszam do dalszej części posta.:)
Od producenta: Aksamitnie kremowe masło do ciała masło shea + orzech laskowy 
Masło aktywnie regeneruje, odżywia, nawilża i uelastycznia skórę, przywraca jej właściwą kondycję, niezwykłą gładkość i miękkość.
Intensywny zapach orzecha laskowego poprawia samopoczucie, aktywizuje i dodaje energii. Naskórek pozostaje zregenerowany, odnowiony i zabezpieczony przed nadmiernym przesuszeniem.
Cena: Niecałe 3 €, a w internecie ok 18zł /200ml
Moja opinia: Wspaniały, gęsty kosmetyk o iście maślanej konsystencji mieści się w opakowaniu zabezpieczonym sreberkiem. Po otwarciu wyczuwalny jest słodki zapach orzecha laskowego, po którym od razu mam ochotę na Nutellę! Zapach jest rewelacyjny i utrzymuje się na skórze dobre kilka godzin, a dzięki tej gęstej, treściwej konsystencji mam pewność że produkt wystarczy mi na długo. Masło dobrze się wchłania i myślę, że pod tym względem dogodzi wielu z Was, ale oczywiście nie można liczyć na to, że wchłonie się w skórę w 100% niczym lekkie mleczko. Jego aplikacja jest prosta i przyjemna, gładko sunie po skórze, a przyjemność jego używania jest ogromna. Doskonale nawilża, zmiękcza i natłuszcza skórę - zupełnie jak jego kakaowy poprzednik. Tego typu mazidła uwielbiam aplikować zwłaszcza na noc. Po jego użyciu skóra  pozostaje zadbana na długo, co jest dla mnie ważne, bo nie lubię kiedy rano czuję potrzebę nałożenia kolejnej dawki produktu.
Moja ocena: 5/5 Uwielbiam za działanie, zapach i cenę. 



czwartek, 10 grudnia 2015

Malinka od The Body Shop - moje małe rozczarowanie


 Hej Kochane! Z marką The Body Shop mam do czynienia dopiero od niedawna, a ten produkt jest jednym z pierwszych, których używałam. Jak już pewnie zauważyłyście po tytule wpisu - jestem nim nieco rozczarowana. Po więcej szczegółów zapraszam do dalszej części posta!

Moja opinia: Produkt ma poręczną buteleczkę z pompką i lekką konsystencję czegoś pomiędzy mleczkiem a balsamem. Jego różowawy kolor dodatkowo umila aplikację. Szybko się wchłania i jest całkiem wydajny, ale zraziła mnie w nim bardzo ważna cecha - zapach! Spodziewałam się aromatu prawdziwej, soczystej i lekko kwaśnej maliny, a spotkałam... Przesłodzoną sztuczną malinę niemającą nic wspólnego z moimi oczekiwaniami. Zapach utrzymuje się na ciele przez wiele godzin, co normalnie byłoby zaletą, ale w tym przypadku niekoniecznie. Fakt, jest całkiem znośny, ale mimo wszystko nie używam tego balsamu z przyjemnością, wręcz zawsze go unikam i wolę sięgnąć po coś innego. Jedyne co go ratuje, to dobre właściwości nawilżające i wspomniane już szybkie wchłanianie. Cieszę się, że niewiele za niego zapłaciłam, bo inaczej bardzo żałowałabym zakupu.
Moja ocena: 4-/5 Ten zapach zdecydowanie wypadałoby podrasować. 

Znacie ten balsam? Wiem, że wielu z Was może przypaść do gustu, ale proponuję porządnie go obwąchać przed zakupem. Szkoda, że sama tego nie zrobiłam. :-)

niedziela, 6 grudnia 2015

Payot Creme Purifante - coś z wyższej półki dla cery tłustej i mieszanej

Hej Kochane! Dziś przychodzę do Was z recenzją luksusowego kremu do twarzy marki Payot. Kupiłam go jak zwykle pod wpływem świetnych opinii na wizażu i jak zwykle moje odczucia różnią się od tych z ww strony. Jeśli jesteście ciekawe, czy ten produkt moim zdaniem jest wart swojej ceny, zapraszam do przeczytania recenzji. :)
Cena: wizaż podaje ok. 130 zł / 40 ml, ale ja kupiłam go taniej. Wydaje mi się, że skorzystałam z oferty sklepu http://www.kremoteka.pl
Od producenta:
Moja opinia: Krem ma lekką konsystencję mleczka i miły, neutralny zapach. Przeznaczony jest do skóry tłustej i mieszanej, ale dla mnie na początku był zbyt ciężki i tylko pogarszał sprawę. Teraz, kiedy mieszkam w Walii, moja cera zmieniła się wraz z zmianą klimatu i krem sprawdza się nieco lepiej, ale wciąż nie mogę powiedzieć aby był matujący, To dla mnie największe rozczarowanie, bo na matowieniu i ograniczeniu wydzielania sebum zależało mi najbardziej. Niewątpliwie jednak rozświetla i dobrze nawilża skórę, dzięki czemu szybko pozbywam się suchych skórek. Nakładany z umiarem dobrze sprawdza się pod makijażem mineralnym, który stosuję na co dzień.
Kwasy zawarte w składzie sprawiają, że cera jest wygładzona, a wszelkie czerwone plamki szybciej znikają, zwłaszcza te świeże. Nie jest to efekt widoczny od razu, warto uzbroić się w cierpliwość. 
Co do jego działania oczyszczającego - ja takowego nie zauważyłam, a zaskórniki nadal lubią się pojawiać od czasu do czasu. Na pewno jednak nie powoduje u mnie wysypu niedoskonałości i nie zapycha porów. Dodatkową jego zaletą jest duża wydajność, u mnie 50ml wystarczyło na kilka miesięcy używania, przy czym zaznaczam że stosuję go w niewielkiej ilości, bo jak wspomniałam bywa dla mnie zbyt ciężki. 
 Moja ocena: 4-/5 Całkiem miło mi się go używało, ale nie tego szukałam. W najbliższej przyszłości na pewno zdecyduję się na coś innego i nadal będę poszukiwała swojego kremowego ideału. :-)
Znacie ten krem? Jesteście ciekawe który produkt będzie jego następcą?:)

P.S. W końcu założyłam Instagram, żebyście mogły śledzić moje kosmetyczne i niekosmetyczne nowości. Niestety nie mam już tyle czasu na blogowanie co kiedyś, ale mam nadzieję, że mój nowy profil Wam to wynagrodzi! https://www.instagram.com/ems_universe_ zapraszam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Moje zdjęcie
Witam! Jestem studentką filologii angielskiej, w wolnym czasie lubię czytać blogi o tematyce związanej z kosmetykami i wizażem jak i sama tworzyć swoje recenzje, stąd pomysł na założenie bloga. Postaram się by blog nie ograniczał się do tematyki kosmetyków, a dotyczył również innych dziedzin życia. Zapraszam do zaglądania tu częściej i obserwowania jak blog się rozwija!:)