środa, 30 lipca 2014

Mythos: krem do ciała i rąk oliwka i papaja

Hej dziewczyny! Dziś będzie o smarowidełku, które wygrałam u jednej z Was, zapraszam! 

 Cena: 75ml/ok 22zł
Moja opinia: Kremik pachnie soczystym owocem papai (a przynajmniej tak myślę, bo nie przypominam sobie jak ten owoc pachnie), ale ma też w sobie dziwną nutkę, którą mój narzeczony nazwał zapachem "jak u lekarza". Na szczęście na ciele już jej tak nie czuć, a przyjemny zapach utrzymuje się na skórze przez kilka godzin.
Jego konsystencja przypomina mi trochę klasyczny krem Nivea, jest gęsty i przez to mam wrażenie, że traci na wydajności. 
Działanie jakie zauważyłam to niewątpliwe nawilżenie i wygładzenie skóry. Moja skóra wręcz piła ten krem i wystarczył mi przez to na ok 10 użyć. Świetnie się wchłaniał i nie pozostawiał żadnej lepkiej warstewki na skórze, dlatego podczas upałów używałam go z przyjemnością. Dłoni jakoś specjalnie nim nie smarowałam, jedynie przy okazji pielęgnacji reszty ciała, a to dlatego że byłam zadowolona z tego jak sprawował się w roli balsamu i było mi go po prostu szkoda do dłoni.:)
Produkt ma małą pojemność i niestety wcale niemało kosztuje, co w połączeniu z niezbyt dobrą wydajnością sprawia, że raczej do niego nie wrócę.
Moja ocena: 4-/5 Mimo wad uważam, że był całkiem przyjemny.
A Wy znacie ten kremik? Miałyście już styczność z kosmetykami Mythos?

Raz jeszcze zapraszam do udziału w moim rozdaniu KILK

poniedziałek, 28 lipca 2014

Original Source, Mint and Walnut Super Scrub - Peelingujący żel pod prysznic wprost idealny na lato!

Hej kochane! Dziś będzie trochę na temat czegoś, co już długo czekało na swój dzień. 
Original Source, Mint and Walnut Super Scrub - Peelingujący żel pod prysznic
Od producenta: Połączyliśmy nasze legendarne 7927 prawdziwych listków mięty razem ze złuszczającymi właściwościami orzecha włoskiego. Używaj kilka razy w tygodniu dla zauważalnie miękkiej skóry.
Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Polyethylene, Acrylates/Steareth-20 Methacrylate Crosspolymer, Mentha Avensis Leaf Oil, Juglans Regia (Walnut) Shell Powder, Sodium Lithium Magnesium Silicate, Tetrasodium Pyrophosphate, Tetrasodium Glutamate Dicetate, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Hydroxide, Benzotriazolyl Dodecyl p-Cresol, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Magnesium Chloride, Magnesium Nitrate, Limonene.
Cena: 9zł / 250ml
Moja opinia: Żel dostałam na spotkaniu blogerek w listopadzie, ale wtedy użyłam go tylko raz i od razu odłożyłam z myślą o lecie. Dlaczego? A dlatego, że ten żel na prawdę chłodzi! Uczucie chłodu jest jak po użyciu balsamu antycellulitowego z mentolem, czyli dość intensywne i utrzymuje się jeszcze po kąpieli. Ta cecha bardzo spodobała się mojemu ukochanemu, który podwędził mi dzisiejszego bohatera i miło go wspomina.:-) 

Żel ma zapach pasty do zębów i dość zbitą galaretowatą konsystencję, a działanie peelingujące jest takie jak w większości żeli pod prysznic z drobinkami, czyli niemal zerowe. Produkt dobrze oczyszcza skórę, nie wysusza,  jest wydajny i daje poczucie orzeźwienia. Niestety jak widać na powyższym zdjęciu, wszystkie drobinki opadły mi w jedno miejsce, a przez mega gęstą konsystencję nie jestem w stanie tego wymieszać, więc warto co jakiś czas zmieniać pozycję opakowania.
Opakowanie moim zdaniem oprócz tego, że poręczne to jednak jest mało praktyczne. Tworzywo z jakiego jest zrobione jest bardzo twarde i mam problem z wyciśnięciem odpowiedniej ilości produktu, trzeba mieć do tego dużo siły. 
Moja ocena: 3+/5 Mimo oczywistych wad mój narzeczony z przyjemnością go używał, szczególnie po pracy i podczas upałów.
P.S. zapraszam do udziału w moim rozdaniu, więcej w poprzednim poście!:-)

czwartek, 24 lipca 2014

Wakacyjne rozdanie u Ems!

Hej kochane! Ja znów jestem na biwaku, tym razem na troszkę dłużej niż poprzednio. Jeśli jesteście ciekawe co ze sobą zabieram pod namiot to zapraszam tutaj KLIK. Teraz spakowałam praktycznie to samo, dodałam tylko kilka próbek żeli pod prysznic i kosmetyków do włosów.:-) 
Dla tych z Was, które już tamtego posta już widziały - nie, nie użyłam kompletnie niczego z kolorówki... Ale może tym razem to zrobię, więc i tak ją zabieram!:D 
A teraz - wolnej chwili pomiędzy leniuchowaniem, a kąpielą w rzece, dodaję wcześniej przygotowanego posta z czymś dla Was, zapraszam dalej!
Od dawna marzyłam, żeby zorganizować tutaj duże rozdanie i dziś nadszedł TEN DZIEŃ! Nazbierało mi się sporo kosmetyków, których nie będę w stanie zużyć lub do mnie nie pasują, dodałam też kilka moich pewniaków, zobaczcie same. :)
Zestaw I
 - Odżywka Garnier Naturalna Pielęgnacja [Ultra Doux], `Awokado i masło karité`
- Soraya Body Diet 24 Krem do biustu `Ujędrnianie i modelowanie`
- Soraya Body Diet 24 Serum do ciała zapobiegające rozstępom
- Vitalsss skrzyp  suplement diety
- Próbki kosmetyków Białego Jelenia
Zestaw II
- Eveline pomadka Aqua platinum w odcieniu 484 - raz użyta, ale niestety w tym kolorze nie wyglądam korzystnie
- essence XXXL longlasting lipgloss - błyszczyk w odcieniu 1 baby doll's favourite 
- Soraya So Pretty Morelowy Krem Matujący 
- essence 3D eyeshadow - cienie do powiek w 11 irresistible fox-trott
- Eveline  9w1 Kojący balsam - kompres po depilacji 
- Eveline  8w1 Multiregenerujący olejek po depilacji
- essence gel nails at home olejek
- essence nail art magnetyczny top coat + magnes funky check
- 3D collection ozdoby na paznokcie
Nagrody wysyłam tylko na terenie Polski. Osoby poniżej 18 roku życia aby wziąć udział w rozdaniu muszą przysłać mi na maila zgodę rodzica. Czas trwania rozdania: 26.07.2014 - 26.08.2014. Po ogłoszeniu wyników wysyłam maile do zwycięzców, a na odpowiedzi czekam 7dni. W razie braku odpowiedzi losuję kolejną osobę.
Zasady udziału w rozdaniu:
Obowiązkowo:
- Zaobserwuj mojego bloga
- podaj swój e-mail
- wybierz zestaw dla siebie

Dodatkowe losy:
- za dodanie baneru w pasku bocznym na swoim blogu
- za polubienie mojego fanpage na facebook TUTAJ
- za dodanie mojego bloga do blogrolla
Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako: 
E-mail: 
Wybieram zestaw: I/II
Baner: nie/tak link
Lubię na facebooku: nie/ tak imię i dwie pierwsze litery nazwiska
Blogroll: nie/tak link

Maybelline Volum Express Fift Up Mascara

 Od producenta: Tusz do rzęs zapewniający efekt teatralnego, nawet trzykrotnego pogrubienia rzęs. Pogrubia oraz maksymalnie unosi rzęsy gwarantując niesamowite - wyraźne podkreślenie rzęs. Nie skleja rzęs, nie pozostawia grudek. Utrzymuje się na rzęsach cały dzień.
Cena: 21,50zł / 10 ml
Moja opinia: Tusz ma lekko wygiętą szczoteczkę, niestety nie silikonową (takie lubię najbardziej), ale i tak wygodną w użyciu. Produkt nie osypuje się i nie podrażnia moich oczu, ale niestety podkręcenie rzęs jest bez szału, więc bez zalotki się nie obejdzie. Ładnie rozdziela rzęsy i nie tworzy grudek. Efekty zobaczcie same poniżej. :)

Powyżej PRZED - przepraszam za załzawione oko, czasem tak mam po użyciu zalotki :D

Po - moim zdaniem efekt jest bardzo dobry.
Moja ocena: 4/5 Nie zachwycił mnie, tak żebym do niego wróciła, ale jestem zadowolona.:)
A jak Wam się podoba ten efekt? Miałyście już tą maskarę?

wtorek, 22 lipca 2014

Sól do kąpieli Floris o zapachu lawendy



Od producenta: Kosmetyczne sole kąpielowe FLORIS tworzą wyjątkowo zróżnicowaną kolekcję, nowoczesną pod względem barw i kompozycji zapachowych a jednocześnie wytwarzaną w oparciu o tradycyjne, naturalne metody.
Sekretem niezwykłych właściwości soli FLORIS jest zastosowanie jako głównego składnika bocheńskiej soli jodowo-bromowej. Uwalniający się w trakcie kąpieli wolny jod wywołuje wrażenie przebywania w morskiej wodzie i oddychania jodowanym morskim powietrzem.
Obecność jonów wapniowo-magnezowo- bromkowo–jodkowych powoduje aktywną regenerację naskórka a zastosowanie najwyższej jakości kolagenu doskonale wpływa na poprawę jędrności skóry.
Cena: 9,90zł/1,2kg na kosmetycznaglinka.pl, taniej w zestawach.
Moja opinia: Sól Floris oprócz ślicznego koloru i zapachu zbliżonego do zapachu męskich perfum zapewnia nam pianę w kąpieli, co było dla mnie zdziwieniem. Szybko się rozpuszcza, więc nie ma szans na siedzenie na kamyczkach, jak to niektórzy lubią. Dobrze zmiękcza wodę i sprawia, że skóra po kąpieli nie wymaga już balsamu. Ma dość intensywny zapach, który roznosi się po całej łazience i jeszcze na jakiś czas pozostaje na ciele. Jest wydajna, mi do wypełnionej w 1/3 wanny wystarczy garść soli, ale to zależy od osobistych preferencji. Ja nie lubię być oblepiona środkami kąpielowymi, bo wtedy czuję potrzebę spłukania z siebie tego wszystkiego. 
Dostępnych jest wiele wersji zapachowych, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Mnie akurat ten zapach nie zachwycił, ale w zanadrzu czeka już wersja malinowa. Sól można nabyć w woreczkach, lub w słoiczkach - te drugie bardziej nadają się na prezent. Ja osobiście wolę kupować sól w woreczkach, bo jest tańsza, a później przesypuję ją w domu do wielkiego słoja po landrynkach.:)
Moja ocena: 4/5 Jestem zadowolona, ale to jeszcze nie ideał. :-)

poniedziałek, 21 lipca 2014

Wyniki rozdania glinkowego - komu tym razem się poszczęściło?


Hej kochane! Weekend pod namiotem już za mną, więc zaraz lecę nadrabiać zaległości na Waszych blogach. Ale najpierw podam Wam zwycięzców glinkowego rozdania. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do obu pań, których imiona zaczynają się na "E"...

Dziewczęta, już piszę do Was maile! Mam nadzieję, że będziecie zadowolone z glinek!
Dla przypomnienia podaję Wam linki do moich recenzji glinki żółtej i glinki błękitnej:

Niebawem szykuje się kolejne rozdanie, tym razem będzie moc kolorówki i pielęgnacji.:-)

sobota, 19 lipca 2014

Co zabieram ze sobą pod namiot - moja kosmetyczka!:)

...a nawet dwie kosmetyczki.;-)
Kochane, dziś wybieram się pod namiot z moim narzeczonym i postanowiłam pokazać Wam co ze sobą zabieram. Zamierzamy spędzić tam niecałe dwa dni (i jedną noc), o ile oczywiście wszystko wypali! Muszę się przyznać że swoją przygodę w biwakowaniem zaczęłam stosunkowo niedawno, bo dwa lata temu, ale za to od razu z grubej rury -  na Woodstocku...:) Trochę wprawy w pakowaniu mam, więc może Wam w czymś pomogę, a może Wy będziecie miały jakieś porady dla mnie. 
Nie przedłużając, zapraszam na przegląd moich kosmetyczek!
Powyżej pierwszy pakuneczek. Obok produkty, które będą mojej w torebce, ponieważ od razu po przyjeździe w miejsce docelowe lecimy się opalać. Jeśli oczywiście pogoda nam na to pozwoli.;-)
 Przede wszystkim zabieram szczoteczkę do zębów i pastę, bez tego się nie ruszam! Szczoteczkę kupiłam ostatnio w Biedronce i jestem z niej bardzo zadowolona, a pasta Colgate zajmuje mało miejsca, więc świetnie nadaje się na wszelkie wyjazdy. Oprócz tego żel pod prysznic i mleczko nawilżające, tutaj królują próbki i tego staram się trzymać. Gdybym została na dłużej to zabrałabym też golarkę jednorazową i szampon do włosów + odżywkę, ostatnie dwa obowiązkowo w saszetkach!:D
Zabieram też przeciwsłoneczny filtr do ciała, ale gdzieś mi umknął...
Coś dla buźki, czyli: 
Płyn oczarowy Fitomedu- zastępuje mi tonik i spryskuję nim twarz podczas opalania. Niebawem będzie jego recenzja, ale mnie nie oczarował...
Perfecta, żel do mycia twarzy peelingujący - to podarunek od Hebe i nie miałam jeszcze okazji go używać, ze względu na małą pojemność świetnie nadaje się na wyjazdy,
SVR Lysalpha, SPF 50 matujący do skóry trądzikowej - filtr do buźki musi być!:) 
Purederm - Chusteczki do demakijażu z retinolem - jeszcze ich nie otwierałam, ale nie wyobrażam sobie biwaku bez takich chusteczek.:-)
Tołpa, balsam-miód do ust - pisałam o nim już TUTAJ, dla mnie niezawodny i to nie tylko do ust,
Ostatni jest malutki pojemniczek Sephory, a w nim kryje się odrobina żywego kremu do twarzy i cała od Gaia Creams. Całe opakowanie trzymam w lodówce, a więc bezpieczniej (i wygodniej) jest mi zabrać tylko tyle, ile zużyję. Świetnie łagodzi poparzoną słońcem skórę.
Seria randomowych produktów, czyli:
Żel LaciBios Femina do okolic intymnych - w warunkach polowych zawsze dobrze mieć coś na ewentualne podrażnienia, a ten żel spełnia swoją funkcję w 100%,
Antyperspirant w kremie Ziaja Sensitiv - mój ulubiony antyperspirant, który nigdy mnie nie podrażnił (nawet po goleniu!), nie zmienię na żaden inny,
Balea żel antybakteryjny do rąk - recenzja TUTAJ
Bros spray na komary i kleszcze - nie mam pojęcia czy to w ogóle działa, ale używam bo mam...:D
LaciBios Femina - chusteczki do higieny intymnej - kolejna rzecz, którą dobrze mieć, mimo że nie jest pierwszej potrzeby.

To już wszystko co zawiera pierwsza kosmetyczka, na zdjęciach wydaje się dużo, ale jak widać można to wszystko spokojnie spakować i zajmuje niewiele miejsca.:-)
Kolejna porcja duperelków to nic innego jak kolorówka. Zabieram ją na wypadek gdybyśmy chcieli z moim narzeczonym wyjść, np. do restauracji, ale w sumie wątpię że będę tych produktów używała. Niemniej jednak dobrze mieć je upchnięte gdzieś tam w samochodzie, nigdy nie wiadomo gdzie Nas poniesie!
1. Puder Maybelline Affinitone i pędzel do pudru od EcoTools - puder jak puder, jego zaletą jest to, że jest prasowany i ma lusterko, 
2. Korektor Rimmel, Stay Matte (opisywalam TUTAJ) i pędzelek do korektora od EcoTools
3. Essence, Glow Tinted Lip Balm - barwiący balsam do ust, który okazał się moim hitem na lato, pisałam o nim TUTAJ.
4. Bell, Derma Intensive matujący podkład antybakteryjny - dostałam go od Hebe, dla mnie jest zbyt ciemny i mieszam go  kremem CC od Eveline. Podkład wydaje mi się bardzo fajny więc może skuszę się na jaśniejszy odcień,
5. Maybelline Volum Express Fift Up Mascara - niebawem będzie recenzja,
6. Róż do policzków od Essence i pędzelek od EcoTools - o różu pisałam TUTAJ, jest świetny,
7. Próbeczka kremu CC od Eveline  -Kompleksowy krem CC łagodząco - nawilżający 8 w 1 - mieszam go z podkładem od Bell, ale bardzo możliwe że przez weekend będę nosiła go solo.
W razie gdyby któraś z Was była ciekawa - z pędzli EcoTools jestem zadowolona, mam je od ok. ośmiu miesięcy i spisują się świetnie, żadne włoski z nich nie lecą. Do tego są niewielkie i miały dołączone etui, więc są idealne na wyjazdy.:)

No i dotrwałyście do końca!Gdzieś tam wpakuję jeszcze tabletki przeciwbólowe i pilniczek do paznokci, a w portfelu zawsze noszę plastry, na wszelki wypadek. Wydaje mi się, że o niczym nie zapomniałam, a jeśli tak to mam nadzieję, że mi o tym napiszecie.;-)  
Pozdrawiam i życzę Wam wszystkim miłego weekendu!

czwartek, 17 lipca 2014

Kolejne delikatne mydełka naturalne: Mydło dla dzieci Delfinek i Mydło z woskiem pszczelim od Mydlarni Powrót do Natury

Hej dziewczyny! Nadeszła pora na recenzję ostatnich dwóch mydełek otrzymanych przeze mnie już  baardzo dawno temu od Mydlarni Powrót do Natury. Do tej pory wszystkie ich mydełka robiły na mnie pozytywne wrażenie, chcecie widzieć jak było z tymi dwoma? Zapraszam do dalszej części posta!:)
100% Naturalne Mydło Dla dzieci Delfinek
Cena: 3,14zł / 100g w drogerii internetowej maxdrogeria
Dostępność: Oba mydła można kupić na maxdrogeria.pl, a stacjonarnie na razie w drogeriach Jasmin głównie na południu Polski, niebawem mydła pojawią się w wybranych drogeriach Natura, drogeriach Marysieńka, dla osób z Rzeszowa i okolic - w drogerii Wispol w Rzeszowie.
 Moja opinia: Dzieci nie mam, ale postanowiłam je wypróbować na sobie i swojej rodzinie i bardzo się z tego cieszę. Jego zapach jest jak dla mnie w porządku, podobny do zapachu szarego mydła, ale jednak przyjemniejszy. Jest to kolejne cudo Mydlarni Powrót do Natury, które przyjemnie się pieni i nie wysusza skóry. Nie powoduje żadnych podrażnień i swędzenia skóry nawet u wrażliwców (mam takich w domu). O dziwo delikatność tego mydełka idzie w parze z genialnymi właściwościami myjącymi. Mydełko domywało wszystkie moje pędzle do makijażu, czyściłam nim też gąbeczkę do nakładania podkładu i wszystko zmywało się w 100%. Kilka razy prałam nim też delikatne tkaniny i bieliznę i tutaj też mnie nie zawiodło.
Moja ocena: 5/5 Kolejny raz jestem na tak i myślę, że świetnie by się sprawdziło do mycia delikatnych ciałek dzieci.
100% Naturalne Mydło z Woskiem Pszczelim
Cena: 5,89zł / 100g w drogerii internetowej maxdrogeria
Moja opinia: Wiem, że wielu osobom zapach tego mydełka nie przypadł do gustu i muszę przyznać, że i mnie nie zachwycił, ale nie uważam żeby był nieprzyjemny. Tego mydełka używam głównie do mycia twarzy i sprawdza się w tej kwestii bardzo dobrze. Na początku używania czułam niedosyt, bo jego poprzednik w tej roli (Naturalne mydło z błotem z Morza Martwego) oczyszczał lepiej niż niejedna maska, więc podniósł poprzeczkę bardzo wysoko. Wtedy przeznaczyłam to mydełko do mycia ciała, a do buźki wyciągnęłam z szafki mydełko Siarkowej Mocy. I co się stało? Po paru dniach okropnie mnie zaczęło wysypywać i z podkulonym ogonem wróciłam do dzisiejszego bohatera. Po tamtym incydencie w pełni doceniam to mydełko, podoba mi się że nie przesusza mojej twarzy, nie szkodzi jej i dobrze zmywa z niej podkład (micelem zmywam tylko oczy).
Poza tym do mycia ciała i pędzli nadaje się tak samo dobrze jak "Delfinek".
Moja ocena: 5-/5 Bardzo dobre mydełko, ale ma ogromną konkurencję wśród swoich braci. :D
Oto przypomnienie poprzednich recenzji:

Wśród nich moimi hitami były: mydło z błotem z Morza Martwego i mydło z borowiną i kawą. Mimo, że wszystkie były świetne, to właśnie do tych dwóch na pewno powrócę!


wtorek, 15 lipca 2014

Colyfine Redox krem na dzień

Hej kochane! Miałyście już okazję zaczerpnąć tutaj informacji na temat kilku produktów Colyfine i do tej pory do zachwytów było mi daleko. Jesteście ciekawe jak było tym razem? Zapraszam!
Colyfine Redox krem na dzień
Cena: 69,99zł/50ml
Dostępność: Hebe i sklep internetowy Colyfine
Ten kremik testowała moja mama. Testowany wcześniej Kolagen Black 50+  od Colyfine średnio jej się spodobał przez to jak bardzo wysuszał jej i tak już z racji wieku suchą skórę, ale chętnie dała kolejną szansę tej marce.
Z oceną wstrzymywałyśmy się długo, ponieważ w przypadku mojej mamy bardzo często zdarza się, że po kilku tygodniach używania krem który wydawał się dobry przestaje wystarczać i jej skóra znów staje się przesuszona. Tutaj na szczęście tak nie było.
Redox na dzień ma śliczne i praktyczne opakowanie - ładna nakrętka z lusterkiem, a do tego  po otwarciu kolejne wieczko zabezpieczające. 
Produkt ma bardzo subtelny i mało wyczuwalny zapach, a do tego lekką konsystencję. Nie pozostawia żadnej tłustej warstewki na skórze, wchłania się do matu. Świetnie nawilża suchą skórę mojej mamy i nie jest to nawilżenie wyczuwalne tylko po nałożeniu kremu, a takie długotrwałe. Producent wcale nie koloryzuje obiecując, że cera po użyciu tego produktu będzie silnie nawilżona, odżywiona i zdrowa. Na prawdę buzia wygląda promiennie, skóra jest ujędrniona, a koloryt wyrównany. Co do widoczności zmarszczek to na razie zmian nie widać, ale mama niczego od niego nie oczekiwała w tej kwestii. 
Ocena: 5/5 Bardzo dobry krem, a efekty czuć i widać już od pierwszego użycia.

niedziela, 13 lipca 2014

Motylkowe Blogerki, czyli relacja z pierwszych urodzin Hebe w Rybniku!:)

Hej kochane!
W piątek 11 lipca Hebe w Rybniku obchodziło swoje pierwsze urodziny! Z tej okazji pani Emilia (moja imienniczka<3), która jest zastępcą kierownika w owej drogerii, zorganizowała spotkanie z sześcioma blogerkami z Rybnika i okolic. 
Na spotkanie wyruszyłyśmy naszym zgranym trio, czyli Anita, Paulina i ja. Już w samochodzie zastanawiałyśmy się kogo tam spotkamy, bo przecież wiele okolicznych blogerek już miałyśmy okazję poznać.
 Na miejscu zastałyśmy same znajome twarze, super!:)
Na początku każda z Nas opowiedziała o swoim blogu i o sobie samej. Zostałyśmy poczęstowane pysznymi domowymi wypiekami, które specjalnie na tą okazję przygotowały panie pracujące w Hebe. Przez żołądek do serca. <3
Później pani Emilia powiedziała nam co nieco o Hebe (na przykład, że to "młodsza siostra Biedronki") i zaprezentowała nam kosmetyki, które jej zdaniem są warte uwagi, min. marki BeautyLab, które dostępne są tylko w Hebe. Zapoznałyśmy się też z serią Magic Blur od L'oreal i z kremami CC od Eveline.
Kolejną częścią spotkania była podróż przez szafy z kolorówką.:D
Naszym przewodnikiem była pani Gosia, która wykonuje makijaże w Hebe. Obgadałyśmy kolejno każdą szafę z kosmetykami kolorowymi wymieniając się spostrzeżeniami i doświadczeniami, a pani Gosia zaprezentowała nam nowości i hity sprzedażowe. Dowiedziałyśmy się też, że w najbliższym czasie w Hebe będą promocje -40% na kolorówkę, każdego dnia promocja będzie obejmowała inną markę. Śledźcie Hebe na facebooku, tam na pewno wkrótce będzie więcej na ten temat!:)
Po zapoznaniu się z kolorówką mogłyśmy zaszaleć z testerami i wymalować face charty. Do tej części nasze trio podeszło najbardziej nieśmiało, ponieważ nie czujemy się do końca pewnie w wykonywaniu wymyślnego makijażu oka. Ostatecznie zabawa nam się spodobała, bo czuwała nad nami pani Emilia i nawet stworzyłyśmy dwa dzieła. Anita wczuła się na maxa.:D

Powyżej wspólna fotka z naszą pracą, na zdjęciu kolejno: Ja, pani Emilia, Paulina, Anita.
A poniżej... upominki! Jak to powiedziała pani Emilia-  są urodziny to są i prezenty.:D
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem bardzo podekscytowana tym, że Nasze Hebe otwarło się na blogerki. Serdecznie dziękuję Pani Emilii i całemu personelowi, który miał swój wkład w organizację tego przemiłego popołudnia. Na prawdę było mega sympatycznie i nawet nie zauważyłam jak zleciały nam te 3 godziny!:)

P.S. Wielkie podziękowania dla Dżoany za udostępnienie zdjęć! :)

piątek, 11 lipca 2014

Lek na całe to zło - Tołpa, Dermo Body Frim, Ujędrniające serum liftingujące

Hej kochane! Dziś szykuje się bardzo kontrowersyjny wpis! Jeśli są wśród Was osoby, które mają ochotę napisać mi w komentarzu coś w stylu "nie wierzę, że bez ćwiczeń i odpowiedniej diety kosmetyk może zredukować cellulit", to lepiej niech od razu klikną na czerwony krzyżyk w górnym prawym rogu, bo ja właśnie znalazłam swój ideał w walce z tym dziadostwem i nie mam ochoty czytać komentarzy podważających moje zdanie. Jeśli natomiast  jesteście otwarte na takie rewelacje, to serdecznie zapraszam do dalszej części posta!:)

środa, 9 lipca 2014

Maska algowa peel-off kakaowa od e-naturalne

Od producenta: Maska algowa peel off kakaowa posiada silne działanie odmładzające i rewitalizujące. Doskonale oczyszcza cerę, nawilża ją i odżywia. Idealna w pielęgnacji skóry zwiotczałej, starzejącej się i/lub wrażliwej, wymagającej intensywnej stymulacji i głębokiego nawilżenia.

Najlepiej stosować w proporcji 2:3, czyli 2 części maski rozprowadzamy w 3 częściach wody mineralnej lub źródlanej, niegazowanej. 
Mieszać do uzyskania gładkiej, jednolitej masy.

Następnie szybko nałożyć jednolitą masę na twarz i szyję.

Po 15-20 minutach ściągnąć maskę z twarzy, zaczynając od krawędzi. 
Twarz i szyję przemyć wodą.

INCI: Monthae, Solum Diatomeae (Diatomaceous Earth/Terrede Diatomées) - Algin - Calcium Sulfate - TheobromaCacao (Cacoa) Seed Powder, Tetrasodium Pyrophosphate - Trisodium Phosphate

Cena: 10,30zł/30g na stronie e-naturalne.pl, dokładnie TUTAJ.
Moja opinia: Maska już na wstępie zauroczyła mnie pięknym zapachem kakao. To niesamowicie przyjemne spędzać 15/20min z takim zapachem pod noskiem.
Mieszankę sporządzam tak jak maski glinkowe, czyli "na oko". Do sporej porcji proszku stopniowo dolewam wodę, do uzyskania konsystencji, która mi odpowiada. Maska jest jakby żelowa, trochę ciągnąca, w końcu to algi. Po nałożeniu na twarz jeszcze przez kilka chwil może odrobinę spływać, ale nie do tego stopnia żeby spadała z twarzy (widać to na ostatnim zdjęciu w postaci zacieków w miejscu czoła). Potem delikatnie zastyga. Przez cały czas, kiedy mam ją na twarzy, czuję przyjemny chłód i nawilżenie. Po jej zdjęciu widać, że skóra wygląda lepiej: zaczerwienienia bledną, skóra też jest jędrna, gładka, nawilżona i lekko oczyszczona.
 Dla mnie to świetna alternatywa dla masek glinkowych, zwłaszcza latem. Po glinkach zawsze trzeba nakładać na twarz treściwe smarowidło, a po tej masce wystarczy lekki kremik i można wyjść do ludzi. Nawilżenie moim zdaniem nie jest dogłębne, jak w przypadku, np. maski nawadniającej Dermedic Hydrain 3 Hialuroale jest wyczuwalne. Ściąganie maski jest proste i przyjemne pod warunkiem, że została nałożona równomiernie i grubą warstwą. Wtedy możliwe, że nawet uda się ją ściągnąć w jednym kawałku. Jeżeli ktoś żałuje sobie maski to wyjdzie mu to bokiem, bo cienka warstwa zasycha na wiór, a ściągnięcie tego jest niesamowicie nieprzyjemne.
Moja ocena: 4+/5 Obietnice producenta niemal w całości zostały spełnione, a maska jest prosta w użyciu.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Moje zdjęcie
Witam! Jestem studentką filologii angielskiej, w wolnym czasie lubię czytać blogi o tematyce związanej z kosmetykami i wizażem jak i sama tworzyć swoje recenzje, stąd pomysł na założenie bloga. Postaram się by blog nie ograniczał się do tematyki kosmetyków, a dotyczył również innych dziedzin życia. Zapraszam do zaglądania tu częściej i obserwowania jak blog się rozwija!:)