poniedziałek, 30 czerwca 2014

Makijażowe hity na lato! - Róż do policzków Essence, Blush Up! w odcieniu Heat Wave i Balsam do ust Glow tinted lip balm w odcieniu 02 Glam up! od Essence

Essence, Blush Up! - prasowany róż do policzków
Od producenta: Wielobarwny róż na policzki. Delikatna konsystencja i lekka struktura łatwo się aplikuje - nadaje cerze świeży i zdrowy koloryt. Doskonale uwydatnia i podkreśla kości policzkowe, oraz ożywia naturalny odcień skóry. Odpowiednio nałożony nie pozostawia nieestetycznych smug. Kosmetyk utrzymuje się przez długi czas i nie daje uczucia ciężkości. Róż jest mocno napigmentowany, co znacznie zwiększa jego wydajność. Produkt jest doskonałym rozwiązaniem dla osób rozpoczynających pracę z tego typu. Dostępny w dwóch kolorach - Pinky Flow, Heat Wave.
Cena: ok 15,49zł / 8g 
Moja opinia: Mój odcień to Heat Wave. Od razu gdy go zobaczyłam to pomyślałam, że będzie idealny na lato - i nie pomyliłam się! Kolor jest tak śliczny zarówno w pudełeczku, jak i na polikach, że nie mogę się na niego napatrzeć!
Musicie wiedzieć, że do niedawna produktów tego typu nie używam prawie wcale. Zawsze czułam się w nich dziwnie, bo te które poznałam do tej pory nie dawały mi takiego efektu jaki chciałam. Poza tym nie mam wprawy w ich nakładaniu, więc to pewnie też robi swoje. Ten jednak jest całkiem prosty w obsłudze. Zaczęłam go używać  po ostatnim spotkaniu blogerek i od razu go polubiłam. Zawsze przeciągam delikatnie pędzlem po wszystkich odcieniach różu i otrzymuję kolor idealny. Jak pisze producent, produkt jest bardzo mocno napigmentowany, ale nie robi plam i jest dobry dla początkujących. Z nim na policzkach wyglądam promiennie i naturalnie, myślę że znalazłam idealny róż dla mojej urody. Dodam też, że jest bardzo trwały i... uzależnia!

Moja ocena: 5/5 Po raz pierwszy w życiu nie wyobrażam sobie makijażu bez różu. Nawet opakowanie jest genialne, z łatwością je otwieram nie łamiąc przy tym paznokci.:D

Essence, Glow tinted lip balm w odcieniu 02 Glam up! 


Od producenta:
Go glow! Miękka konsystencja balsamu rozpieści Twoje usta i da im odrobinę koloru. Połyskujący róż, czerwień i koral sprawią, że usta nabiorą intensywniejszej barwy i będą wyglądać świeżo i promiennie. Aby pogłębić kolor pomaluj je kilkakrotnie. Dostępny w trzech odcieniach.

Cena: 10zł / 1,9g





Moja opinia:
Trudno o balsam do ust, który by dobrze nawilżał, a co dopiero nawilżał i jednocześnie nadawał ustom ładny kolor. Produkt, który dziś Wam prezentuję posiada obie te cechy. Balsam od Essence przyjemnie się aplikuje, wręcz sunie po ustach i zostawia odżywczą warstewkę z pięknym kolorem. Aż dziw, że kosztuje tylko 10zł, bo jakością nie obiega od produktów z wyższej półki! Mój odcień 02 Glam up! to śliczny, żywy koral, który w odpowiednim świetle przypomina nawet fuksję. Jak napisał producent, z łatwością można stopniować intensywność koloru. Produkt sam nie znika z ust, a jeśli jemy i pijemy to możemy zauważyć, że kolor wżera się w nie, co bardzo lubię! 

Moja ocena: 5/5 Od kiedy go mam, wszystkie inne produkty do ust poszły w odstawkę i zapewne jeszcze przez długi czas tak pozostanie.:)

 I na koniec zdjęcie... 
Jak widać w nakładaniu różu jestem bardzo zachowawcza, ale myślę, że jesteście w stanie go tam zauważyć, haha.:D Balsamu chyba nie trzeba komentować. <3
Niestety blogger troszkę zepsuł to zdjęcie i jakby wygładził...

sobota, 28 czerwca 2014

Naturalne rozdanie - wybierz glinkę, którą chcesz wygrać!

Witam! Tak jak wspominałam, dziś zapraszam Was na moje naturalne rozdanie. Do zgarnięcia jest glinka kosmetyczna błękitna (moja recenzja TUTAJ)  i glinka kosmetyczna żółta (moja recenzja TUTAJ) marki MedikoMed. Wszystko jest nowe i pełnowymiarowe. Zwycięzców będzie dwóch, każdy dostanie wybraną przez siebie glinkę.
Co trzeba zrobić by wziąć udział w rozdaniu?
Obowiązkowo :
1. Być obserwatorem mojego bloga
2. Napisać, którą glinkę masz ochotę przetestować
3. Podać swój e-mail

Nieobowiązkowo :
1. Dodać baner rozdania na swojego bloga - Jeśli wylosowana zostanie osoba, która dodała na swojego bloga baner rozdania, dostanie ona dodatkowy upominek kosmetyczny. 
2. Będzie mi miło, jeśli polajkujecie mój fanpage na facebooku TUTAJ- zasada taka jak przy dodawaniu banera. :)

Zwycięzca wybierany jest losowo Zgłaszać można się tylko pod tym postem.
W rozdaniu mogą brać udział osoby pełnoletnie, młodsze osoby proszone są o wysłanie na mojego maila zgody rodzica.
Nagrody wysyłam na terenie Polski, funduję je ja i są nowe.
Po ogłoszeniu wyników na blogu wysyłam e-maile do zwycięzców.

Jak widać do zrobienia jest niewiele, a wszyscy mają równe szanse, ponieważ nie rozdzielam dodatkowych losów. :)


Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako: 
Wybieram glinkę: 
E-mail:
Baner: nie/tak link
Like na facebook: nie/tak imię i pierwsza litera nazwiska 

Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam miłej zabawy i powodzenia!:)

piątek, 27 czerwca 2014

Glinka kosmetyczna BŁĘKITNA MedikoMed

Hej piękne! Opisywałam Wam już glinkę czarną i glinkę żółtą, a dziś pora na błękitną! Zapraszam!:)




Od producenta: 
Zalety błękitnej glinki:
- delikatnie oczyszcza skórę ze zrogowaciałego naskórka, przyspiesza proces regeneracji,
- odżywia skórę minerałami i substancjami aktywnymi biologicznie,
- stymuluje procesy wymiany, poprawia krążenie krwi.
Korzyści:
- przy regularnym stosowaniu podnosi sprężystość i elastyczność skóry, poprawia jej koloryt,
- opóźnia pojawienie się zmarszczek,
- usuwa zmęczenie i napięcie.
Cena: Na kosmetycznaglinka.pl 12zł/100g
Używana jako maseczka jest bardzo wydajna, opakowanie wystarcza na kilkanaście użyć.
maseczka kosmetyczna z glinki:
niewielką ilość glinki rozprowadzić w ciepłej wodzie w stosunku 1:1, nie używać metalowych naczyń. Dokładnie wymieszać do uzyskania jednolitej masy. Nanieść na skórę twarzy lub ciała. 
Po 15- 20 minutach zmyć ciepłą wodą bez użycia mydła i nanieść na skórę odżywczy krem.
Błękitna glinka delikatnie oczyszcza skórę ze zrogowaciałego naskórka, przyspiesza proces regeneracji. Odżywia skórę minerałami i substancjami aktywnymi biologicznie. 
Przy regularnym stosowaniu podnosi sprężystość i elastyczność skóry, poprawia jej koloryt, opóźnia pojawienie się zmarszczek.
maseczka do włosów:
przygotowaną w powyższy sposób masę nanieść na suche włosy i skórę głowy, owinąć ręcznikiem. 
Po 30 – 40 minutach zmyć ciepłą wodą dobrze płucząc włosy.
Przy regularnym stosowaniu odżywia i wzmacnia korzenie włosów. Usuwa łupież, zapobiega jego nawrotowi. Odbudowuje strukturę uszkodzonych włosów i zapobiega ich wypadaniu. Włosy zyskują zdrowy i zadbany wygląd.

Moja opinia: Mieszankę robię "na oko". Używam szklanej miseczki i plastikowego widelca. Ważne by nie dotykać glinek metalowymi przedmiotami. Do proszku wlewam wodę łyżeczką, wtedy są małe szanse, że przeleję. Doświadczenie nauczyło mnie, że jeśli wody nalejemy zbyt dużo wystarczy odstawić  mieszankę i poczekać aż sama zgęstnieje, lub dosypać glinki, można też nakładać rzadką maseczkę na twarz warstwami. Jak nakazuje producent używam ciepłej wody.
Glinka błękitna ma drobniejsze drobinki niż jej poprzedniczki. Niestety jest trudniejsza w zmieszaniu z wodą, jak widać na poniższym zdjęciu, robią się grudki i łyżeczką trudną ją rozmieszać. W tym celu używam plastikowego widelczyka, którym łatwiej jest mi uzyskać kremową konsystencję.



Efekty: 
Glinka przeznaczona jest w szczególności do pielęgnacji skóry normalnej, ale uważam że do cery tłustej też się nadaje. Dość dobrze oczyszcza skórę i w pewnym stopniu hamuje wydzielanie sebum. Kremy i olejki świetnie się po niej wchłaniają. Jest delikatniejsza od glinki czarnej, ale oczyszcza mocniej niż żółta. Z racji jej nietypowej i opornej konsystencji, niestety jest też trudniejsza do zmycia z twarzy.
Ciekawa jest opcja używania jej do pielęgnacji włosów. Ja niestety jeszcze jej nie wypróbowałam na moich kudełach, bo zostało mi tylko pół paczki, więc zbyt mało na rzetelne przetestowanie jej wpływu na włosy i skórę głowy. Ale może któraś z Was to sprawdzi... O tym na końcu posta!:)


Kilka porad, które dostałam od Pani Anny z KosmetycznaGlinka.pl:
Po nałożeniu maski warto zraszać twarz, np.wodą termalną. Można do maseczki dodać odrobinę olejku delikatnie natłuszczającego skórę.
Na początek warto zmywać maseczkę wcześniej, gdy glinka jest jeszcze mokra. Z czasem można wydłużać okres trzymania maseczki na twarzy. Niekoniecznie musi to być czas zalecany przez producenta, gdyż każda kobieta ma inną skórę i stopień jej nawilżenia.
Po maseczce należy obowiązkowo nałożyć krem odżywczy lub nawilżający.






Moja opinia: 4-/5
oporna konsystencja, a działanie ani mnie nie zawiodło, ani nie zachwyciło.

Już niebawem (może w następnym poście) zorganizuję rozdanie, w którym będzie dwóch zwycięzców, a do wygrania będzie glinka żółta i glinka błękitna, zapraszam.:)

środa, 25 czerwca 2014

Puder w kulkach Celebration Pearl od Ingrid Cosmetics

Hej kochane! Dzisiejszy dzień okazał się dla mnie szczęśliwy. Otrzymałam wyniki moich egzaminów i jak na razie wszystko ładnie pozdawałam, został tylko piątkowy egzamin ustny i będę miała wakacje! Do tego znów działa lista czytelnicza, więc to już w ogóle pełnia szczęścia.:)
Pozytywne okazały się również testy produktu, którego recenzję z przyjemnością Wam przedstawiam, zapraszam!:)
Puder w kulkach Celebration Pearl
Od producenta: Luksusowy puder w kulkach, dzięki któremu twarz pięknie mieni się ciepłymi refleksami, a cera zyskuje świeży, naturalny wygląd. Kosmetyk ten doskonale łączy się z podkładami
Cena: ok 16zł za 15g
Dostępne kolory: 001, 002, 003
Moja opinia: Moja wersja to najjaśniejszy odcień 001. Po otwarciu pudełeczka trochę się przeraziłam, bo puder wyglądał tak jak na zdjęciu po lewej. Na szczęście po kilku użyciach wyłoniły się prawdziwe odcienie kuleczek - znajdziemy tam beże i róże widoczne na ostatnim zdjęciu. Rozświetlenie jakie otrzymuję na twarzy jest bardzo subtelne. Wybrałam ten puder z zamiarem nakładania tylko na kości policzkowe, ale okazało się że można spokojnie aplikować go na całą twarz, a na samych kościach policzkowych po prostu nie robi żadnej różnicy. Efekt jaki uzyskuję jest trudny do opisania. Nazwałabym go rozświetlonym matem, ale czy ma to sens? Chodzi mi o to, że świetnie nadaje się do zmatowienia skóry tłustej, ale przy tym nie daje "mącznego" matu, tylko taki zdrowy i przyjemny dla oka efekt.  Nie ma mowy o żadnym brokacie, znajdziemy tam raczej malusieńkie drobinki, które widać tylko jeśli wpatrujemy się w skórę z bliska. Wygląda naturalnie i lekko zakrywa niedoskonałości. Nakładany z umiarem nie robi plam, a opakowanie z wieczkiem pozwala na noszenie go ze sobą w kosmetyczce. Luzem do torebki wkładać nie polecam, bo pokrywka lubi sama się otwierać, na szczęście przezroczyste wieczko dość dobrze trzyma. Według mnie ten produkt jest idealny na lato, ponieważ lekko przyciemnia moją bladą buzię i daje ładne wykończenie. Niestety ten efekt nie utrzymuje się zbyt długo - u mnie ok 2h (uroki cery tłustej). Do poprawek muszę już używać innego pudru, bo wykonując je tymi kuleczkami narażam się na nienaturalny efekt i zbyt ciemny kolor twarzy (co za dużo to niezdrowo). Na co dzień go nie nakładam, bo stawiam na puder mineralny, ale w słoneczne dni korzystam z niego z przyjemnością.
 Moja ocena: 4-/5 miłe zaskoczenie w niskiej cenie, chociaż do ideału troszkę mu brakuje.:)

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Relacja ze spotkania blogerek w Leszczynach 21.06.2014


Hej kochane! W ubiegłą sobotę miało miejsce spotkanie blogerek, o którym już Wam tutaj pisałam przy okazji zbierania chętnych osób i zapisów. Spotkanie, którego byłam współorganizatorką odbyło się u Pauliny w domu, a główną organizatorką była Anita. Anita jak zwykle zaskoczyła nas ilością upominków! 
Muszę przyznać, że pomysł zorganizowania takiego spotkania w domu był strzałem w 10-tkę! Atmosfera była o wiele luźniejsza niż w lokalu i mogłyśmy być bliżej siebie. 
Anula i Ania zrobiły smaczne sałatki, była też pyszna babka autorstwa Anuli. Każda dziewczyna przyniosła coś od siebie, więc chipsów, ciasteczek i napojów nam nie zabrakło.:)
Zapraszam na mix zdjęć!:) 
 Organizatorki :) <3 
Poniżej upominki... 

środa, 18 czerwca 2014

Moja paczuszka od Rosegal - biżuteria i sukienka.

Hej kochane! Ostatnio jestem trochę zabiegana. Moi rodzice są na wczasach i muszę ogarniać naukę do egzaminów i zajmowanie się domem i zwierzętami na raz. Dziś spontanicznie poszłam do fryzjera, na szczęście udało mi się załapać na pasemka i podcinanie końcówek. Nie chciałam pokazać się na egzaminach i najbliższym spotkaniu blogerek z mega odrostem...:D
Przy okazji przemiła fryzjerka zrobiła mi śliczną fryzurkę, która moim zdaniem idealnie pasuje do otrzymanej przeze mnie od www.rosegal.com sukienki. Zapraszam do oglądania sukienki, włosów i nie tylko...:)
Pierwszy łup to kolczyki, w których się zakochałam. Są po prostu idealne. Lubię nosić je mając na ustach szminkę w odcieniu podobnym do tych koralowych kamyczków.:)
Możecie je kupić TUTAJ za 2,41USD 

Kolejny jest naszyjnik. Tutaj z jakością słabiej. Moja mama wybrała się w nim na wesele i po jednym wieczorze złote elementy jak widać pociemniały. Mimo wszystko prezentuje się świetnie, no i jest dość tani. Znajdziecie go TUTAJ i kosztuje 4,32USD.

No i w końcu...sukienka. Noszę ją odwrotnie niż dziewczyna na zdjęciach na stronie Rosegal. Kiedy zakładam ją dekoltem do przodu to wyglądam jak własna babcia, ewentualnie kobieta w ciąży. Nie podoba mi się, że sukienka jest mega krótka. Jeśli nie jesteście Azjatkami ani dziećmi to posłuży Wam zapewne tak jak mi, czyli jako tunika. Jakość jest zadziwiająco dobra; ma podszewkę, a rękawy są zakończone gumeczkami, więc można je nosić wyżej - tak jak ja, lub zostawić długie. Generalnie jestem zadowolona, ale czuję niedosyt.:D
Kosztuje 13,80USD i znajdziecie ją TUTAJ.





poniedziałek, 16 czerwca 2014

Bomb Cosmetics: Pączek do kąpieli z masłem kakaowym "Fiołkowe Wzgórze" - od Zielonej Mydlarni

Hej kochane! Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam różne umilacze kąpieli! Jednym z najciekawszych, jakich miałam przyjemność używać jest dzisiejszy bohater, czyli...
Pączek do kąpieli z masłem kakaowym "Fiołkowe Wzgórze" od Bomb Cosmetics
Cena i dostępność: Kosmetyki Bomb Cosmetics dostępne w sklepach internetowych, a ja swój kupiłam stacjonarnie w Zielonej Mydlarni, w Katowicach. Mają tam duży wybór produktów tej marki i nie tylko...:) Kosztował tam 12zł
Moja opinia: Pączuszek jest dość duży i przecięłam go na pół. Za pierwszym razem do prawie pełnej wanny wrzuciłam połowę i w zupełności mi to wystarczyło. Zazwyczaj nalewam mniej wody, ale chciałam mieć wypasioną kąpiel, a co!:> Pozostała połowa wystarczyła mi na dwie kolejne, ale skromniejsze kąpiele.
Produkt musuje w wodzie i uwalnia piękną i intensywną, kwiatową woń. Nie ma bąbelków, ale nawet mi ich nie brakowało, bo oprócz super zapachu pączek gwarantuje pierwszorzędne nawilżenie skóry, które zawdzięczamy masełku kakaowemu. Dotykając skóry w wodzie można wyczuć delikatną tłustą powłoczkę. Po wytarciu ręcznikiem już jej nie czuć, ale skóra jest doskonale nawilżona. Zapach pozostaje na ciele niezbyt długo, ale w łazience unosi się jeszcze przez dobrych kilka godzin.
Moja ocena: 4/5 Więcej zapachu na skórze lub/i piana i byłabym w pełni zadowolona.:>
Jeśli ciekawi Was Zielona Mydlarnia to możecie obserwować ją na facebook'u TUTAJ.
Znajdziecie tam wiele perełek min od Organique, Sylveco, Planeta Organica, Yankee Candle, kosmetyki Babuszki Agafii... i mogłabym tak bez końca.:)
Nawet jeśli nie mają w asortymencie czegoś, co Was interesuje to warto się z nimi skontaktować. Przyjmują pojedyncze zamówienia na produkty, których nie ma w ich ofercie (Love2mix, Natura Siberica, Domowe Receptury, Organic Shop czy Organic People i innych rosyjskich marek). 

sobota, 14 czerwca 2014

Olej z nasion bawełny RAFINOWANY

Od producenta: Otrzymywany w wyniku tłoczenia na zimno nasion bawełny Gossypium. Surowy olej (po tłoczeniu) nie nadaje się do użycia, zawiera bowiem gossypol. W roślinach bawełny gossypol pełni głównie funkcję obronną przeciwko insektom i zwierzętom roślinożernym. W procesie rafinacji olej z nasion bawełny zostaje całkowicie pozbawiony niepożądanych substancji.
Postać: Lekki jasnożółty olej, bez charakterystycznego zapachu. Odporny na ciepło.
Skład: zawiera 70 - 90% nienasyconych kwasów tłuszczowych (olejowy i linolowy), kwas palmitynowy, kwas stearynowy oraz naturalne tokoferole (wit E).
Zastosowanie: O znakomitej przydatności oleju z nasion bawełny w kosmetyce decyduje jego skład - wysoka zawartość niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), a szczególnie kwasu olejowego i linolowego. Dzięki podwójnym wiązaniom w budowie wyżej wymienionych kwasów. Mają zdolność eliminowania wolnych rodników. NNKT nie są produkowane prze organizm człowieka i dlatego muszą być dostarczane zewnątrz. NNKT charakteryzują się szczególnie korzystnym oddziaływaniem na skórę, dobrze się wchłania. Działają przeciwalergicznie, przeciwzapalnie, podnoszą odporność na zakażenia, pobudzają regenerację nabłonków i tkanki łącznej.
Olejowe kąpiele włosów (olej z nasion bawełny wcierać w skórę i we włosy, potem zmyć łagodnym szamponem). Stosuje się przy rozdwajaniu końcówek i łamliwość włosów, uszkodzeniu włosów zabiegami fryzjerskimi. Także przy łuszczycy we włosach, łupieżu suchym. Olej z nasion bawełny działa zmiękczająco na włosy doskonały w mieszaninach z olejem kokosowym, jojobą, rycynowym.
Cena: 5,69zł/30ml
Moja opinia: Olej ten przede wszystkim okazał się zbawienny dla mojej twarzy. Kiedy miałam te gorsze dni łagodził wszelkie zmiany, rozjaśniał zaczerwienienia i dawał uczucie ulgi. Od dłuższego czasu stosuję go po domu zamiast kremu i jak dla mnie jest rewelacyjny. Ładnie się wchłania, ale pod makijaż bym go nie nałożyła. Mam cerę tłustą więc może inne cery by nie miały z tym problemu.
Do olejowania włosów również nadaje się świetnie, ale najbardziej lubię mieszać go z olejem jojoba, jak zalecił producent. Efekty są widoczne szybko; włosy są nawilżone, dociążone i mięciutkie. 
Czasem zabezpieczam nim końcówki po umyciu i też nie widzę wad.
Moja ocena: 5/5 Bardzo go lubię i będę do niego wracała!:)

czwartek, 12 czerwca 2014

Masło Shea ORGANICZNE/RAFINOWANE od Zrób Sobie Krem

Od producenta: Produkt posiada Certyfikat organizacji Soil Association
Koncentracja w kosmetyku: do 100%, olej ten może być stosowany bezpośrednio na skórę.
Postać:Masło o kolorze beżowym, bez zapachu. W temperaturze pokojowej jest miękką grudkowatą masą, która staje się płynna pod wpływem temperatury ciała. Trwałość masła karite wynosi około dwóch lat (należy przechowywać w chłodnym miejscu bez dostępu światła).
Skład: naturalna allantoina; prowitamina A; witaminy F i E; nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe; woski.
Zastosowanie: Wykazuje ogromne działanie pielęgnacyjne, natłuszcza i nawilża. Dzięki niemu skóra jest gładka i miękka. Substancje zawarte w maśle karite przyspiesza gojenie się ran, podrażnień i stanów zapalnych poparzeń słonecznych. Jest naturalnym filtrem UV lecz o niskim współczynniku ok. 2-3. Nie alergizuje, może być stosowany na wszystkie partie skóry nawet te najbardziej wrażliwe. Można stosować do każdego rodzaju cery. Cera sucha zostanie wspaniale nawilżona i natłuszczona, masło karite tworzy delikatny film na skórze i chroni przed słońcem, mrozem, wiatrem. Chroni przed wysuszeniem, starzeniem i wspomaga utrzymanie wody w komórkach skóry. Masło karite działa także korzystnie na cerę tłustą, nie powoduje zaczopowania ujść mieszków włosowych. Działa łagodząco odżywczo. Przy cerze tłustej polecane do stosowania na noc. Pomocne jest także w niektórych chorobach skóry jak trądzik, łuszczyca i dermatozy. W Afryce jest używane bez domieszek jako maść przeciw rozstępom, oraz do pielęgnowania niemowlaków i starszych dzieci. Do masażu bolących mięśni, leczeniu reumatyzmu, podrażnień skóry. Masło jest też naturalną odżywką do włosów suchych, łamliwych, rozdwajających się.
Przechowywanie: w lodówce, w szczelnie zamkniętym opakowaniu. Chronić przed dostępem bezpośredniego światła, powietrza i wilgoci.
Cena: 7,74zł/40g

Moja opinia: Masło ma zwartą i trochę piaskową konsystencję. Pachnie bez rewelacji, jak większość olejków. Pod wpływem ciepła skóry ładnie się rozprowadza. Po wsmarowaniu w ciało, jak można się domyślić, skóra była dobrze natłuszczona. Wchłania się długo i zostawia tłustą warstewkę, ale to zupełnie normalne. Skóra po użyciu była wyraźnie gładsza i nawilżona. Od czasu do czasu lubię natłuścić nim twarz na noc, kiedy czuję że jest już nieźle wymęczona środkami przeciwtrądzikowymi. Sprawdza się dobrze; buzia jest ukojona i nie ma uczucia suchości. 
Super sprawdza się też na stopy, ale skarpetki po aplikacji są obowiązkowe, bo można się zabić.:D
Najbardziej spodobało mi się stosowane na włosy - rozcierałam dość dużą ilość masła w dłoniach i nakładałam na wilgotne włosy. Po nocy przespanej w turbanie, myję włosy jak zwykle. Efekt: super nawilżenie, blask i sypkość włosów, żadnego puszenia się.
Moja ocena: 4/5 Ta grudkowata i zwarta konsystencja trochę uprzykrza mi używanie, a podobne działanie przy stosowaniu na ciało i stopy otrzymywałam używając masła z avocado.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Peelingujące mydła naturalne: Naturalne mydło z bursztynem hipoalergiczne oraz Naturalne mydło z borowiną i kawą hipoalergiczne

Hej! Dziś znów o Mydlarni Powrót do Natury, ale tym razem postanowiłam zrobić recenzję dwóch mydeł, obu peelingujących. To z kawą już wykończyłam, a jego następcą jest bursztyn, zobaczcie co o nich myślę!:)
Naturalne mydło z bursztynem hipoalergiczne
Cena: 5,89zł / 100g w drogerii internetowej maxdrogeria
Dostępność: mydła te można kupić na maxdrogeria.pl, a stacjonarnie na razie w drogeriach Jasmin głównie na południu Polski, niebawem mydła pojawią się w wybranych drogeriach Natura, drogeriach Marysieńka, dla osób z Rzeszowa i okolic - w drogerii Wispol w Rzeszowie.
 Moja opinia: Mydełko świetnie się pieni i dobrze oczyszcza. Nie wysusza skóry tak jak zwykłe mydła. Ma przyjemny zapach i cudowne właściwości peelingujące - dzięki drobinkom bursztynu. Skóra wrażliwa mogłaby mieć z tym problem, bo bursztyn jest bardzo mocnym zdzierakiem! Ja jestem zachwycona takim połączeniem mydła i peelingu i zwykłe żele pod prysznic już dawno poszły w odstawkę!:) 
Moja ocena: 4,5/5 Jak dla mnie czasem za mocno zdziera, ale i tak bardzo je lubię.

 Naturalne mydło z borowiną i kawą hipoalergiczne
 Cena: 6,19zł / 100g w drogerii internetowej maxdrogeria
Dostępność: jak wyżej.
Moja opinia: To mydło ma zapach kawy, ja za nim nie przepadam ale na szczęście nie jest intensywny. Dobrze oczyszcza, dobrze się pieni i nie wysusza - standard wśród mydeł Mydlarni Powrót do Natury. Drobinki kawy w nim zatopione są zadziwiająco dobrymi zdzierakami, ale dużo delikatniejszymi niż bursztyn. Uwielbiam sposób w jaki to mydełko wpływa na działanie kremów antycellulitowych -  po masażu tym przyjemniaczkiem kremy wchłaniają się dużo lepiej i działają cuda!
Moim zdaniem borowina i kawa to duet idealny i już wiem, że na pewno zrobię sobie zapas tego mydła.
Moja ocena: 5/5 UWIELBIAM i już za nim tęsknię :)

czwartek, 5 czerwca 2014

Colyfine: Kolagen BLACK 50+

Hej kochane! Jakiś czas temu opisywałam Kolagen Green Tea i niestety nie dotrzymał u mnie do końca kuracji. Co ciekawe niedawno odezwał się do mnie Pan Piotr od Colyfine (pod moim postem możecie też przeczytać jego komentarz) i wyraził chęć nadesłania mi kolejnego kolagenu w ramach gratisu. Wspólnie stwierdziliśmy, że skoro jestem na te produkty jeszcze zbyt młoda, to nie ma sensu żebym w najbliższym czasie powracała do kuracji, ale mimo wszystko dostałam kolagen 40+ żeby dać go w prezencie komuś bliskiemu. Nie wiem ja wy, ale ja jestem pod wrażeniem gestu, bo jeszcze nigdy nikt tak nie przejął się moją opinią!:)
Ale dziś nie o tym mowa!
Moja mama na szczęście była bardziej uważna i właśnie kończy swoje opakowanie Kolagenu Black 50+, jesteście ciekawe jak się spisał?:) Zapraszam!
Colyfine, Kolagen Black 50+
Przed zakupem warto wiedzieć:
Wiele klientek się zastanawia, który wybrać mając np. 47 lat. Czy ten 40+, czy może już 50+ jakoby mocniej działający. To wszystko zależy od wieku biologicznego skóry, który najczęściej jest inny, nawet zupełnie inny niż nasz wiek ze względu daty urodzenia.
Opinia mamy: Kolagen ma przyjemną żelowo-kremową konsystencję. Jest bardzo wydajny, minęło już 5 miesiący stosowania go na noc, a on dopiero dobija dna.Wchłania się bardzo szybko, ale niestety zaraz po nałożeniu skóra staje się bardzo sucha. O ile mój kolagen Green Tea tylko napinał skórę, to ten bardzo przesuszał buzię mojej mamy. 
Na początku miałam w planie zrobienie mamie zdjęć przed nałożeniem kolagenu i po pięciu minutach, ponieważ "po" skóra jest znacznie bardziej napięta, a zmarszczki mniej widoczne. Niestety takie zdjęcia nie wchodzą w grę, bo wychodzą suche skórki i w niektórych miejscach wygląda to na prawdę źle. Producent informuje w ulotce, że po min 5 minutach od nałożenia kolagenu można nałożyć na twarz krem i bez tego się nie obeszło. 
Muszę przyznać, że moja testerka jest bardzo wybredna i chciała przestać korzystać z tego specyfiku po tym jak kilka razy produkt przesuszył jej twarz. Na szczęście udało mi się ją jakoś przekonać do stosowania go chociażby tylko na noc i nakładania na niego masła shea.
Mimo niedogodności z tym związanych (i z rygorystycznym przechowywaniem w temperaturze 5-25 stopni Celsjusza) jest coś, co motywuje mamę do dalszej kuracji - poprawa w stanie jej cery, mianowicie spłyciła się "lwia bruzda", która zawsze była wielkim kompleksem mojej mamy. Co prawda nie jest to spektakularny efekt, ale zauważalny. Inne zmarszczki też nienzacznie się spłyciły, a koloryt skóry ładnie się wyrównał. Generalnie produkt jest bardzo wymagający, ale jeśli zależy Wam na efektach i jesteście pewne, że będziecie w stanie używać go systematycznie, to uważam że warto.
 Mała sugestia dla producenta - większa czcionka na ulotce dołączonej do opakowania jest wysoce wskazana. Nie czarujmy się - nie każdy jest w stanie przeczytać taki maczek, nawet w okularach.
Ocena: 3+/5 Wysuszenie twarzy które ma miejsce zaraz po nałożeniu kolagenu jest dla mamy bardzo na minus, poza tym mankamentem działa tak jak powinien.:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Moje zdjęcie
Witam! Jestem studentką filologii angielskiej, w wolnym czasie lubię czytać blogi o tematyce związanej z kosmetykami i wizażem jak i sama tworzyć swoje recenzje, stąd pomysł na założenie bloga. Postaram się by blog nie ograniczał się do tematyki kosmetyków, a dotyczył również innych dziedzin życia. Zapraszam do zaglądania tu częściej i obserwowania jak blog się rozwija!:)