piątek, 30 maja 2014

Pomadka Ingrid WONDER SHINE FULL COLOR w kolorze 291

Witam! Dziś kilka słów na temat tego, co ostatnio króluje na moich ustach, zapraszam!:)
Pomadka Ingrid WONDER SHINE FULL COLOR w kolorze 291
Od producenta:
Kondycjonują delikatny naskórek i sprawiają, że usta stają się miękkie, elastyczne i odporne na pierzchnięcie. Lekka, aksamitna konsystencja pozwala na idealne rozprowadzenie pomadki na ustach, a trwałość pigmentów daje gwarancję koloru i eleganckiego wyglądu przez wiele godzin.
Cena: 7,90zł / 4g
Moja opinia:Pomadka jest ładnie wyprofilowana, a jej aplikacja bardzo prosta. Ma dobre krycie i przyjemną kremową konsystencję. Na ustach w świetnym stanie utrzymuje się kilka godzin, ja zazwyczaj jem po ok 3 godzinach od nałożenia (głodomorek) i posiłku nie jest ona w stanie przetrwać, ale tego nie wymagam. Co najważniejsze nie wysusza ust, może nawet na początku je nawilża i schodzi równomiernie. Szczerze mówiąc jestem w szoku, że za taką niską cenę można dostać pomadkę o tak dobrej jakości! Ja lubię czasem nakładać ją na cieniutką warstwę balsamu do ust od Tołpy, wtedy jest jeszcze bardziej kremowa i przypomina mi szminkę nawilżająca od Chanel. Opakowanie też jest podobne do Chanel, więc coś chyba jest na rzeczy.:D
Mój odcień (291) sprawia, że zęby wydają się bielsze. 
Moja ocena: 5/5 Nie dopatrzyłam się wad!



środa, 28 maja 2014

Hipoalergiczne żele pod prysznic Biały Jeleń: Naturalny oraz Dziewanna i rokotnik

Hej dziewczyny!
U mnie znów natłok obowiązków, więc dziś szybka recenzja całkiem fajnych myjadeł, zapraszam!:)

Kupiłam je w Biedronce w zestawie wraz z mydłem. Oba żele uważam za bardzo dobre, a że niewiele się różnią to postanowiłam napisać recenzję zbiorczą. 
Produkty świetnie się pienią i dobrze myją. Stosowałam je głównie w czasie gdy miałam złamaną nogę - wtedy mycie staje się trudniejsze (nie można zamoczyć gipsu), a te żele świetnie nadają się na szybki prysznic, bardzo łatwo jest je spłukać z ciała. Faktycznie nie podrażniają skóry, mój tata mył nimi też włosy i bardzo je sobie chwalił, bo jako jedne z niewielu produktów nie powodowały u niego reakcji alergicznych. Po umyciu skóra nie jest przesuszona, ale mimo wszystko nie czuję też żadnego nawilżenia. Oba przyjemnie pachną; "naturalny" ma zapach troszkę przypominający micel od bebeauty, a ten z dziewanną i rokotnikiem ma bardzo soczysty i ciekawy zapach, idealny na lato. Cechuje je przeciętna wydajność i niska cena - ok 6zł.
Moja ocena: 4,5/5 Są dobre, ale jeszcze bardziej spodobał mi się wariant "Łopian i Jagoda" opisywany TUTAJ.
Miałyście? Lubicie żele Białego Jelenia?:)

P.S. Ostatnio udało mi się pierwszy raz zużyć do cna lakier do paznokci, możecie być ze mnie dumne.:D Oto mój ostatni mani z miętą Rimmela:


poniedziałek, 26 maja 2014

Tołpa, Botanic Czarna Róża - Odżywczy balsam - miód do ust

Hej dziewczyny! Wybaczcie, że znów nie miałam czasu by napisać coś nowego! Dziś zaległa recenzja produktu, który miał mi zastąpić mojego ulubieńca w pielęgnacji ust (Retimax 1500). Czy mu się udało? Zobaczcie same!:)
 Tołpa, Botanic Czarna Róża 
Odżywczy balsam - miód do ust

 Od producenta: Balsam - miód ma przyjemną miodową konsystencję. Odżywia i regeneruje usta. Zapobiega spierzchnięciom i uszkodzeniom. Wygładza, przywraca miękkość i nawilża. Pozostawia dobrze wypielęgnowane usta.Botaniczne składniki: czarna róża, oliwa z oliwek, olej awokado, olej makadamia, masło kokum, masło shea.
Cena: 18zł / 8ml


Moja opinia: Balsamik kupiłam po przeczytaniu kilku pozytywnych opinii, skusił mnie też fakt, że jest zapakowany w słoiczek. Do tej pory używałam produktów do ust w sztyfcie, wyjątkiem był Retimax, który jest zwykłą maścią w tubce, byłam więc ciekawa czy polubię się z taką formą aplikacji prosto ze słoiczka. Konsystencja jest typowa dla maseł do ust, przyjemnie kremowa. Produkt nadaje ustom lekki połysk, wygląda to ładnie i przyjemnie się "nosi", gdyż nie jest lepki. Ma bardzo przyjemny zapach - niby kwiatowy, ale trochę przypomina mi też zapach gumy balonowej.:)
Balsam świetnie poradził sobie z moimi przesuszonymi ustami, zawsze nakładam go na noc, a rano usta są zadbane i gotowe do nałożenia szminki. Pod tym względem mam do niego pełne zaufanie i Retimax poszedł w odstawkę. :) Często stosuję go też w ciągu dnia, a ubytku nie widać, jest bardzo wydajny! Kupiłam go w lutym i przy regularnym stosowaniu wciąż mam dużo ponad połowę opakowania. Kiedy na paluchach zostaje mi resztka produktu, zazwyczaj wcieram ją w wierzchnią część dłoni i tutaj też sprawdza się super ratując suche kostki. Zdarza mi się nakładać go na noc pod oczy, jeśli zapomnę wcześniej użyć czegoś innego, a leżę już w łóżku. Też jest w porządku i nie podrażnia, ale nie mam pojęcia czy powinnam tak robić, co o tym myślicie?
Cena jest dość wysoka, ale ja długo się na niego czaiłam i gdy w końcu natrafiłam na dni darmowej wysyłki na stronie Tołpy, nie mogłam się oprzeć! Stacjonarnie niestety go nie znalazłam, a szukałam.
Niestety średnio się polubiłam z macaniem paluchami w opakowaniu, więc wolałabym ten produkt w wersji pomadki.
Moja ocena: 4+/5 Gdyby był lepiej dostępny i miał swój odpowiednik w sztyfcie to byłby chyba ideałem.

piątek, 23 maja 2014

Nowe paczuszki - kosmetyki, biżuteria i gadżety od Bornprettystore i Rosewholesale.

Hej kochane! Ostatnio nie miałam czasu na pisanie, zaniedbałam też Wasze blogi. Było to spowodowane zaległościami na uczelni, które miałam przez problemy z nogą. Na szczęście jestem już po zabiegu (PRP osocze bogatopłytkowe) i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, ale czy są jakieś efekty dowiem się dopiero za dwa miesiące.
Na pocieszenie w czasie nauki zdarzało mi się odbierać całkiem fajne paczuszki, których zawartość z wielką przyjemnością Wam pokażę, zapraszam do oglądania!:)

Paczuszka numer jeden pochodzi od sklepu www.bornprettystore.com. W środku paletka błyszczyko-szminek i składany pędzelek do malowania ust. Jak na razie wypróbowałam pędzelek i fuksję i jestem zakochana!:)
 Paletkę znajdziecie TUTAJ, a pędzelek TUTAJ
Mam też coś dla Was - kod rabatowy 10%: UPH10

Kolejna paczka to zamówienie na www.rosewholesale.com, tutaj już nieco więcej skarbów: 
Pudełeczko na... płatki higieniczne :) Jest niewielkie (nie wejdzie cała paczka płatków) i świetnie wygląda na toaletce. Znajdziecie je TUTAJ.
Zalotka - już od dłuższego czasu miałam w planie zakup nowej, bo moja jest już na wykończeniu. Ta była ma ładne różowe wstawki, a znajdziecie ją TUTAJ.
Jajo do nakładania podkładu, czyli tańszy odpowiednik sławnych gąbeczek. Ja do tej pory używałam tylko pędzla, więc postanowiłam najpierw wypróbować taką podróbkę, żeby nie kupować w ciemno drożyzny. Znajdziecie ją TUTAJ.
Śliczne kolczyki. Szukałyśmy z mamą czegoś na co dzień i myślę, że trafiłyśmy w dziesiątkę. Są lekkie i wygodne, można je dostać TUTAJ.
 Coś dla ukochanego, żeby nie było, że myślę tylko o sobie! :D Męska bransoletka z napisem i bardzo ciekawym zapięciem. TUTAJ możecie ją nabyć dla swoich facetów.
Puder, z którym mam trochę problem, bo zamawiałam TAKI, a jak widać dostałam troszkę inny. Po pierwszym użyciu jestem zadowolona, ale szkoda że wszystkie napisy są dla mnie niezrozumiałe.

 Ostatnim punktem jest bransoletka składająca się z 6 elementów. Bardzo mi się spodobała, ale większość części jest bardzo ciasna i osoby z grubszymi rękami niestety nie miałyby szans na noszenie jej. Ja mam drobne nadgarstki, a bransoletka bardzo mocno przylega. Trochę jak dla dzieci. Dostać ją można TUTAJ i też troszkę różni się od tej na zdjęciu, ale moim zdaniem na plus bo gwiazdeczka znacznie bardziej podoba mi się od Wieży Eiffla.

To już wszystko, ciekawa jestem co myślicie o wybranych przeze mnie przedmiotach i czy coś Wam przypadło do gustu. O kosmetycznych skarbach na pewno przeczytacie w osobnych recenzjach!:)

poniedziałek, 19 maja 2014

Balea hygiene handgel - antybakteryjny żel do rąk. Mycie rąk bez użycia wody .

Hej piękne! Dziś recenzja prezentu od mojej kochanej kuzynki z Niemiec - pozdrawiam i dziękuję!:) Sama nie mam dostępu do kosmetyków Balea, a przez internet zamawiać nie chcę, więc ucieszyłam się mogąc przetestować coś z tej firmy.:) Przy okazji moja kuzynka bardzo się zdziwiła, że wśród polskich blogerek panuje taki szał na kosmetyki tej firmy, ona sama nie wiązała wielu nadziei z tak tanimi produktami, ale ostatnio zdradziła mi, że z ciekawości skusiła się na kilka ich truskawkowych kosmetyków i jest zadowolona.
Balea antybakteryjny żel do rąk - mycie bez użycia wody

To pierwszy produkt tego typu, który trafił w moje ręce i przyznam, że jest bardzo dobry! Często po kilku godzinach poza domem chcę coś zjeść, a nie mam możliwości umycia rąk, wtedy z pomocą przychodzi mi właśnie ten żel. Jego zapach w buteleczce jest alkoholowy, ale nie do przesady. Myślałam, że będzie gorzej. Po roztarciu żelu na dłoniach alkoholu nie czuć już wcale, czuć za to cytrusy i coś jakby męskie perfumy. Zapach jest subtelny i nie zostaje z nami na długo. Produkt jest wydajny, wystarczy jedna większa kropla na obie dłonie (co najmniej 1ml). Po 30 sekundach nasze dłonie są odświeżone i podobno 99% bakterii pozostaje zabitych, jest to jedna z tych rzeczy, których sprawdzić nie mogę, więc wierzę na słowo. :D Nie pozostawia żadnej lepkiej warstwy i nie wysusza dłoni, więc szybko można zapomnieć, że się go używało - dla mnie super! Buteleczka jest mała, lekka i co najważniejsze nie otwiera się w torebce. Moja kuzynka kupiła go za 50 euro centów, więc nie jest to droga przyjemność.
Moja ocena: 5/5 Nie zauważyłam żadnych wad. 
Czy Wy możecie mi polecić jakieś dostępne w Polsce żele antybakteryjne? A może któraś z Was miała ten i chciałaby się podzielić wrażeniami? Piszcie!

sobota, 17 maja 2014

Zestaw do brwi Oriflame Beauty, Eyebrow Kit - czyli mój typ od Oriflame

Hej kochane! Mimo, że jak już wspominałam nie przepadam za piramidkowymi firmami, w których jesteśmy uzależnione od konsultantek, to jednak Avon i Oriflame są na tyle znane i niedrogie, że chyba wszystkie coś z nich zamawiałyśmy. Niedawno opisałam Wam mojego ulubieńca od Avon: Avon Planet Spa, Odżywczy krem do rąk, stóp i łokci, a dziś przedstawię Wam ulubieńca od Oriflame:
 Oriflame Beauty, Eyebrow Kit - Zestaw do brwi
Fantastyczna, poręczna paleta. Wspaniale podkreśla kolor i nadaje wymarzony kształt brwi. Zestaw zawiera 2x cienie (jasno i ciemnobrązowy), wosk do wygładzenia brwi oraz dwa małe pędzelki.
Cena: 32,90zł / 3g polujcie na promocje!:)
Moja opinia: Nie mam wielkiego doświadczenia, bo w życiu malowałam brwi tylko tą paletką, a to dlatego, że od razu byłam zadowolona i nie potrzebowałam zmian. Kolory są świetnie; czasem całe brwi maluję jasnym, czasem od połowy (tam gdzie są cienkie) maluję je ciemnym kolorkiem. Cienie są trwałe i nie osypują, się. Nawet kilka razy pływałam z brwiami podkreślonymi tymi cieniami i kompletnie nic się z nimi nie działo.Wosk do stylizacji brwi nie należy do moich ulubionych, więc go nie używam. Pędzelki dołączone do opakowania są trwałe i wygodnie wypełnia się nimi brwi, jeśli macie w nich takie luki jak ja. Do zarysowania nowego kształtu brwi niestety trzeba mieć lepszy pędzel.
Opakowanie jest małe i ma lusterko. Niestety moje opakowanie szybko się zniszczyło - odpadła klapka z lusterkiem. Na wyjazdy zwykle zabieram nowy zestaw, starego i niewyjściowego używam w zaciszu domowym.
przed - widać luki 
Po - niestety inne światło, ale tak na prawdę efekt "po" możecie oglądać w każdym innym poście, bo jak już pisałam używam tylko i wyłącznie tego zestawu :) Jak widać efekt jest raczej delikatny, jako blondynka nie lubię mieć mocno podkreślonych brwi, bo wyglądam wtedy co najmniej dziwnie.
A to stary i wysłużony zestaw, ma chyba ze 2 lata i chyba czas się z nim rozstać :D

czwartek, 15 maja 2014

Glinka kosmetyczna ŻÓŁTA MedikoMed - miłość do glinek nie ma końca

Hej kochane! W glince czarnej od MedikoMed zakochałam się od pierwszego użycia, więc jak tylko mi się skończyła, wpadłam na kosmetycznaglinka.pl i zrobiłam sobie mały zapas. Oprócz ulubionej czarnej kupiłam też żółtą i jeszcze jedną, o której napiszę innym razem. Z każdego rodzaju zakupiłam po dwa pudełeczka, żeby podzielić się również z Wami. Glinkę czarną otrzymała już SensesAngel z bloga sensesangel.blogspot.com, a glinkę żółtą będziecie mogły wygrać w następnym rozdaniu, więc trzymajcie ręce na blogowym pulsie. :D

Od producenta: Przeznaczona do pielęgnacji skóry dojrzałej i zwiotczałej.
Zalety żółtej glinki:
- delikatnie oczyszcza skórę ze zrogowaciałego naskórka, przyspiesza proces regeneracji, tonizuje,
- wyprowadza toksyny i dotlenia skórę.
Korzyści:
- przy regularnym stosowaniu podnosi sprężystość i elastyczność skóry,
- opóźnia powstawanie zmarszczek,
- usuwa zmęczenie i napięcie.
 Cena: na kosmetycznaglinka.pl jest obniżka i można ją dostać za 11zł/100g
Używana jako maseczka jest bardzo wydajna, opakowanie wystarcza na kilkanaście użyć.





Maseczka kosmetyczna z glinki:
Niewielką ilość glinki rozprowadzić w ciepłej wodzie w stosunku 1:1, nie używać metalowych naczyń. Dokładnie wymieszać do uzyskania jednolitej masy. Nanieść na skórę twarzy lub ciała.
Po 15- 20 minutach zmyć ciepłą wodą bez użycia mydła i nanieść na skórę odżywczy krem.
Żółta glinka delikatnie oczyszcza skórę ze zrogowaciałego naskórka, przyspiesza proces regeneracji. Odżywia skórę minerałami i substancjami aktywnymi biologicznie. Przy regularnym stosowaniu podnosi sprężystość i elastyczność skóry, poprawia jej koloryt, opóźnia pojawienie się zmarszczek.



 Moja opinia: Mieszankę robię "na oko". Używam szklanej miseczki i malutkiej plastikowej łyżeczki. Ważne by nie dotykać glinek metalowymi przedmiotami. Do proszku wlewam wodę łyżeczką, wtedy są małe szanse, że przeleję. Doświadczenie nauczyło mnie, że jeśli wody nalejemy zbyt dużo wystarczy odstawić  mieszankę i poczekać aż sama zgęstnieje, lub dosypać glinki, można też nakładać rzadką maseczkę na twarz warstwami. Jak nakazuje producent używam ciepłej wody. Tak jak glinka czarna, glinka żółta ma grubsze drobinki, dzięki czemu masując skórę podczas zmywania robię sobie peeling.

Efekty: Glinka przeznaczona jest w szczególności dla cery dojrzałej, ale czytałam pozytywne opinie osób młodszych, więc i ja się skusiłam. Wyraźnie wyrównuje koloryt skóry i delikatnie oczyszcza. Jest dużo delikatniejsza niż glinka czarna (przeznaczona do cery tłustej), ale również zmniejsza widoczność zaskórników i sprawia, że kremy i olejki lepiej się wchłaniają. Ja użyłam jej ok 10 razy, zostało mi jeszcze na kilka użyć, ale resztę oddam mamie, u której efekty są jeszcze bardziej widoczne. Skóra wygląda promiennie, nie jest już szara i zmęczona. Mama jest zakochana w tej maseczce, a i ja bardzo ją polubiłam!:)

Kilka porad, które dostałam od Pani Anny zKosmetycznaGlinka.pl:Po nałożeniu maski warto zraszać twarz, np.wodą termalną. Można do maseczki dodać odrobinę olejku delikatnie natłuszczającego skórę. Na początek warto zmywać maseczkę wcześniej, gdy glinka jest jeszcze mokra. Z czasem można wydłużać okres trzymania maseczki na twarzy. Niekoniecznie musi to być czas zalecany przez producenta, gdyż każda kobieta ma inną skórę i stopień jej nawilżenia. Po maseczce należy obowiązkowo nałożyć krem odżywczy lub nawilżający.

Moja ocena: 5/5 Co prawda czarną lubię bardziej, bo reguluje wydzielanie sebum, ale glinka żółta ma inne pozytywne cechy, które skradną serce niejednej z Was!:)

Glinki żółtej można również użyć do kąpieli w wannie:
Rozprowadzić 100 – 200g glinki w ciepłej wodzie, wlać otrzymaną w ten sposób masę do wanny. Czas kąpieli 20 – 30 minut. Glinka oczyszcza i tonizuje skórę, poprawia krążenie krwi, wzmacnia procesy wymiany w komórkach skóry. Usuwa zmęczenie i napięcie.

wtorek, 13 maja 2014

Tołpa, Dermo Face Physio, Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu

Hej kochane! Dziś szybka recenzja jednego z znanych miceli, zapraszam!:)
Tołpa, Dermo Face Physio, Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu
Od producenta: usuwa makijaż i zanieczyszczenia. Jest delikatny i ma fizjologiczne pH, dzięki czemu można go używać również do demakijażu oczu. Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Pozostawia uczucie komfortu. Jest przeznaczony do stosowania bez użycia wody.
Tak: łagodne substancje myjące; naturalny kolor; roślinne składniki aktywne; fizjologiczne pH; konserwanty; opakowanie bezpieczne dla środowiska – poddawane recyklingowi.
0%: alergenówsztucznych barwników; PEG-ów; SLS-u; donorów formaldehydu

Cena: około 27,99zł / 200ml ; 37,98zł / 400ml, warto polować na promocje, szczególnie w sklepie internetowym Tołpy.

Moja opinia: Kupiłam ten micel na jakiejś mega promocji na stronie Tołpy, był tak tani że kupiłam od razu trzy butelki. Czy ryzyko się opłaciło? Raczej tak.Świetnie radzi sobie z zmywaniem podkładu, makijaż oka również dobrze zmywa, ale tutaj  już trzeba zużyć więcej produktu. Moim zdaniem poziom oczyszczania jest taki sam jak w przypadku Tołpa: botanic, białe kwiaty, czyli lepszy od Dermedic- Hydrain 3 Hialuro H2O, ale jednak gorszy od mojego ulubieńca L`Oreal, Ideal Soft.Od kiedy mam Naturalne mydło z błotem z Morza Martwego to właśnie tym mydełkiem myję twarz, a płynem micelarnym zmywam tylko oczy - tak mi bardziej odpowiada i jest oszczędniej. Płyn nie podrażnia oczu i nie powoduje uczucia szczypania. Lubię też przemywać nim buzię rano, nie czuję po nim żadnej lepkiej warstwy, za to skóra jest lekko nawilżona. Jedyne co mnie czasem drażni to zapach, pachnie identycznie jak jego (moim zdaniem) gorsza wersja - biedronkowy płyn micelarny Jest to lekko kwaśny zapach, który na skórze na szczęście pachnie przyjemniej.  Pewnie większość z Was wie, że biedronkowy płyn jest prawie identyczny jak ten od Tołpy, ale ja po jego użyciu nie czułam nawilżenia i czasem podrażniał mi oczy.
Wadą jest opakowanie, które co prawda ma świetny dozownik, ale szybko uległo zniszczeniu... Wielka szkoda, bo połowa mojego 400ml micela posłużyła mi do wytarcia podłogi. Buteleczka jest plastikowa, spadła mi z półki, która jest ok 5cm nad ziemią, a potłukła się niczym szkło.
Moja ocena: 4+/5 Bardzo go lubię.

sobota, 10 maja 2014

Mój Cosmopolitański mani - Sally Hansen Complete Salon Manicure; Ivory Skull, 230 Nude Now, 250 Mudslide, 360 Plum's The Word, 635 Bittersweet

Cześć dziewczyny! 
Pewnego dnia mój ukochany miał już dość mojego narzekania na to, że nudzę się w weekendy, kiedy on pracuje i... kupił mi gazetę. Stwierdził, że mam ją sobie czytać, jak go nie będzie. OK. Wzięłam więc w łapki majowe Cosmopolitan i zaczęłam przeglądać. 
Czy Wy też czasem tak macie, że widzicie coś na zdjęciu w gazecie, np. jak w moim przypadku pazurki i też takie chcecie? Chyba każdy tak ma, magia ładnych zdjęć i dobrej reklamy. 
Majowe Cosmo najeżone jest reklamami, w dużej mierze produktów Sally Hansen. Są ładne obrazki, a kilka stron później wypisane nazwy i numerki lakierów. Mnie spodobał się poniższy mani i postawiłam sobie za cel odtworzenie go. Jeśli chcecie poczytać co nieco o każdym z lakierów i zobaczyć jak efekt końcowy, zapraszam do dalszej części posta.:)
Powyżej potrzebne mi lakiery, które pokazałam Wam w poprzednim poście. Teoretycznie te lakiery kosztują ok 34zł za sztukę, a Top Coat ok 24zł, ale na allegro lakiery można kupić za niecałe 8zł, a Top Coat za niecałe 15zł. Nie ma po co przepłacać.
Lakiery mają śliczne opakowania, wygodne pędzelki i duże pojemności. Po otwarciu są bardzo lejące, ale to nawet dobrze, bo przy tak dużej pojemności jest nadzieja że nic nie stwardnieje na kamień.

czwartek, 8 maja 2014

Nowości u mnie :)

Hej kochane! Rzadko chwalę się swoimi zakupami, ale stwierdziłam, że te są warte pokazania i będą miłym przerywnikiem pomiędzy recenzjami kosmetycznymi. Wszystkie cudowności pokazane dziś to zakupy internetowe, jako że jestem uziemiona. Tak więc nie musicie się martwić, nie będzie to jedna z wielu relacji zakupowych z Rossmanna czy Natury, tam nie było mi dane dotrzeć.:D
Pierwsza jest torebka Mohito - kupiłam używaną za 50zł. Co o niej myślicie?



Następne są lakiery i utwardzacz od Sally Hansen - w następnym poście pokażę wam jaki był mój niecny plan wobec nich!:) 


Powyżej wygrana u Ewy z www.bezowijaniawbawelne.pl - dziękuję! <3 
A to nie koniec, okazało się że wygrałam zestaw herbatek u Moniki na www.swiatdzikuski26.blogspot.com, nie mogę się ich doczekać!  :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Moje zdjęcie
Witam! Jestem studentką filologii angielskiej, w wolnym czasie lubię czytać blogi o tematyce związanej z kosmetykami i wizażem jak i sama tworzyć swoje recenzje, stąd pomysł na założenie bloga. Postaram się by blog nie ograniczał się do tematyki kosmetyków, a dotyczył również innych dziedzin życia. Zapraszam do zaglądania tu częściej i obserwowania jak blog się rozwija!:)